Uchylam rąbka tajemnicy…

Dziś nie będzie craftowo. Ani blogowo. Dziś będzie tylko o mnie. I o rzeczach, które wie tylko niewiele osób. Trudno powiedzieć, że nikt, ale… no cóż. W sieci wie niewielu…

computer1. Bloga zaczęłam pisać jeszcze w liceum. Był na jednym z większych polskich serwisów blogowych. Funkcjonowałam pod nickiem medea, który wybrałam otwierając na chybił trafił Słownik Mitologii Greckiej. Spodobało mi się, ale dopiero potem dotarło do mnie, kim była Medea. No cóż… Blog umarł śmiercią naturalną. Potem była fascynacja moblogiem i w końcu znalazłam się tutaj;)

2. W życiu miałam różne hobby. Kiedy byłam w podstawówce trenowałam taniec towarzyski. Na szczęście jednak krótko. Potem pojawiły się konie. Jazda konna była prawdziwą pasją, ale po kilku latach po prostu brało na nią czasu. Zafascynowałam się harcerstwem, ale i ta pasja powoli się wypala. No cóż… tutaj duża zasługa osób kierujących organizacją w województwie:/ Teraz coraz bardziej wciąga mnie świat odtwórcó wieków średnich. Tych wczesnych: świat Wikingów i Słowian. A na drugim biegunie jest joga. I bieganie… No i oczywiście craftowanie wszelakie.

pobrane (2)3. Craftować zaczęłam przez siostrę. Najpierw to ona coś tam sobie dłubała. Potem zabrała mnie w Niemczech do jednego z popularnych tam sklepów dla fanów craftu. Dostałam oczopląsu i kupiłam sobie zestaw do robienia biżuterii z koralików. To jednak nie była moja bajka (choć coraz częściej znowu mam ochotę próbować). Potem próbowałam trochę decoupage’u, ale to wymagało zbyt dużo cierpliwości. Wtedy natknęłam się na strony o srapbookingu. A że byłam w ciąży, postanowiłam stworzyć albumik z pierwszymi dniami życia mojego dziecka. I tak wpadłam po uszy…

4. Uczyłam się w życiu kilku jezyków. W efekcie po angielsku i hiszpansku jestem w stanie mówić swobodnie. Po niemiecku się dogadam. Po rozyjsku i arabsku znam kilka zwrotów i… umiem pisać i czytać (ale bez zrozumienia) 😉

5. Przez kilka lat pracowałam jako pilot wycieczek. Dzięki temu zwiedziłam Wenecję i Weronę. I to poznałam bardzo dobrze, bo po kilku godzinach wycieczki po mieście, kiedy turyści dostawal czas wolny na kupowanie pamiątek, ja wałęsałam się po zabytkowych uliczkach i kosztowałam miejscowych przysmaków w knajpach, w których nikt nie mówil po angielsku i na które turyści nawet nie spoglądali.

pobrane (1)6. Najlepszy sok pomarańczowy piłam kiedyś w Tunezji. Znajomy Tunezyjczyk zabrał mnie na taki sok, podobno najlepszy w regionie. Świezo wyciskany. I podawany w miejscu, do którego nie trafiają turyści z Europy. Baaa… tam rzadko pojawiają się kobiety. Dlatego moje wejście do knajpy wzbudziło ogromną sensację. Pierwszy raz poczułam na własnej skórze, co to znaczy mieć mocne wejście: takie, ze na Twój widok nastaje kompletna cisza i wszystkie oczy wlepione są w Ciebie. Nawwet nei macie pojecia, jak się cieszyłam, ze akurat miałam długie spodnie i zwykły T-shirt, a nie bluzkę z dużym dekoltem, na ramiączkach…

7. Rodzice nie dali mi drugiego imienia, bo… śród znajomych i w rodzinie zdarzało się, że potem do kogoś zwracano się tylko drugim imieniem, co powodowało czasem neizręczne sytuacje. W papierach było co innego, a człowiek przedstawiał się z rozpędu inaczej. Natomiast moje pierwsze imię wybrane zostało tak, by miało swój odpowiednik w wielu językach. Tak na wszeli wypadek. Jakbyśmy mieli gdzieś wyjechać na stałe. Trzecie (czyli drugie, to z bierzmowania) imię wybrałam sobie sama: Jadwiga. Po prababci i po królowej.

pobrane8. Najważniejsza podróż, jaką dotychczas odbyłam to podróż do Jerozolimy. Dużo zmieniła  moim postrzeganiu świata, w moim sposobie myślenia. I uważam, ze Jerozolima, ze swoim kontrastami, ze swoimi różnicami i konflikatmi a jednoczęsnie niepowtarzalną, mistyczną atmosferą, jest najbardziej inspirującym miastem. Przynajmniej z tych, które widziałam.

9. Moją ulubioną potrawą od zawsze było spaghetti. Najchętniej z sosem pomidorowym. Był czas, kiedy takie danie mogłam jeść niemal co drugi dzień: smaczne, szybkie do przygotowania, pożywne. Ostatnio co prawda jem tego mniej, bo odkryłam bogactwo smaku potraw wegańskich i wegetariańskich i eksperymentuję w kuchni. Uwielbiam gotować, ale muszę mieć do tego spokój. Nie lubię, gdy ktoś mi się plącze po kuchni…

10. Lubię oglądać telewizję śniadaniową. Naprawdę. Podobno to programy dla kur domowych, sfrustrowanych kobiet, ktore nie mają co robić z czasem. Ale są tu poruszane tematy, ktore często mnie interesują. I oczywiście w trakcie krótkiej audycji temat nie może być wyczerpany, ale staje się dla mnie impulsem do szperania dalej. Oprócz tego lubię też seriale. Z polskich wciąż z przyjemnoscia oglądam Klan. M jak miłość oglądałam kiedyś, ale już mnie nudzi, denerwuje. Ogladam też Na dobre i na złe. I seriale kryminalne zagraniczne. Obecnie najbardziej Kości, Elementary, Przekraczając granice. Z moich ulubionych stacji wymienić trzeba: AXN i FOX.

Ten post powstał z inspiracji Uli i jej blogowego wyzwania: KLIK

Reklamy

21 thoughts on “Uchylam rąbka tajemnicy…

    1. hehe, no ja cały czas byłam przekonana, ze jesteś Asia. I się zdziwiłam, jak na Fejsie zobaczylam: Alicja;) Nawet się zastanawiałam, czy Ty to TY;)

  1. Ja też mam tylko jedno imię, ale trochę miałam o to żal do rodziców – tym bardziej, że moje takie „niemodne” :). Dzisiaj je polubiłam. Uczyłam się języków, tylko trochę innych. No i uwielbiam makaron po włosku, koniecznie al dente i dobrej jakości. Kiedyś po powrocie z Włoch codziennie przez co najmniej miesiąc jadłam jakąś „pasta”.

    1. Hmmm… no ja tez długo miałam straszny żal do rodziców o to jedno imię. Teraz mi przeszlo. Ale koleżankom zazdrościłam, że miały dwa;) A te „niemodne” imiona dzisiaj stają się coraz „modniejsze”. 😉 Mój chrześniak ma na imię Symeon… To jest jazda;)

  2. Elu musze przyznać że masz bardzo Ciekawe zycie i piekne wspomnienia 😉 ja nie wychylalam nosa przez granice, no chyba ze do czech 😉

    1. Oj… wszystko przed Tobą. A poza tym POlska jest taka piękna, że niewiele trzeba, żeby zobaczyć coś ciekawego… Ja najpierw zjeździłam prawie całą Polskę, pierwszy raz za granicę (nie licząc Niemiec, gdzie była rodzina, ale to taie niby-zwiedzanie) i czeskich gór wyjechałam baaardzo późno…

    1. Hehe, nie trzeba zazdrościć, tylko pojechać i sobie w nich akwę wypić. Albo w jakichkolwiek innych lokalnych knajpkach. Choćby na kraowskim Kazimierzu;)

  3. Zazdroszczę Ci podróżowania 🙂 Ja byłam tylko w Wiedniu i na Słowacji 😀
    I soku pomarańczowego naturalnego Ci też zazdroszczę 🙂

  4. PS. Zdjecie w conversach (jak wyjdę za mąż) na pewno prześlę, chociaż wątpię, aby było to za niedługo 🙂 W najgorszym wypadku zostanę starą panną i prześlę zdjęcie też 🙂

    1. Nie… no ja myślę, ze jednak wyjdziesz za mąż… 😉 I chcę zdjecie w białej sukni i conversach;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s