Co by było gdyby… czyli co tak naparwdę daje szczęście?

Zdarzało Wam się kiedyś mysleć, co by było, gdyby udało Wam się strzelić w totka? Na co wydalibyście zawrotną sume kilku milionów? Ile rzeczy byłoby prostszych: wlasny dom, podróż dookoła świata, jacht, najlepszy samochód świata. I jeszcze wiele innych zachcianek zrealizowanych tak od ręki. Prawda? Tylko, że to wszystko kolorowo wygląda jedynie w marzeniach.

Znamy przecież historie ludzi, którzy wygrali. POtem żyli jak królowie, by… popełnić samobójstwo. Albo po prostu wszystko stracić. I przekonać się na własnej skórze, że pieniądze szczęścia nie dają… O tym też jest książka Gregoire Delacourt „Lista moich zachcianek”…

Sięgnęłam po nią, bo rekomendowały ją czasopisma, które lubię i czasami czytuję. Zaciekawiła mnie recenzja. I to, że książka ma pewien morał, który idealnie pasuje do naszych czasów. I powiem tak: warto było. Bo choć prawda zawarta w tej powieści byla już mi znana, czytało się miło i sympatycznie. łaściie wykorzystałam moment, gdy miałam wolny weekend, taki tylko dla sebie. I przeczytałam całe.

Powieść zabiera nas do małej miejscowości we Francji, gdzie właścicelka pasmanterii trafia szóstkę w totka. I zaczyna zastanawiać się, co zrobi z tak wielką sumą pieniędzy. Tworzy kolejne listy zachcianek: rzeczy, które mogłaby kupić. I… chowa czek do buta. Bo zaczyna zdawać sobie sprawę z faktu, że tak napardę te pieniądze i zrealizowane plany i pragnienia, wcale nie sprawią, że będzie szczęśliwa. Nagle docenia fakt, że ma męża, z ktorym przetrwała trudne chwile. Pasmanterię i pocztnego bloga. Dwójkę dzieci, których życie wygląda nie do końca tak, jakby sobie tego życzyła, ale które przecież wyrosły na porządnych ludzi. Dochodzi też do wniosku, że zbyt duży majatek po prostu moze zniszczyć to, co kocha. Co całe życie było dla niej ważne…

Historia opisana w książce nie kończy się dobrze. Jeśli ktoś liczy na happy end po prostu się zawiedzie. Jednak nie o historię tu chodzi, a raczej o to drugie dno. Życie bohaterki jest tylko pretestem do zwrócenia uagi na to, że posiadanie zbyt wielu rzeczy, zbyt wielkiej ilości pieniedzy, choć wydaje się byc błogosławienstem, może być bardzo niszczące… I na to, że szczęścia nie należy szukać w wypchanym portfelu…

Wystarczy po prostu otworzyć oczy i docenić to, co się ma…

Reklamy

5 thoughts on “Co by było gdyby… czyli co tak naparwdę daje szczęście?

  1. Muszę sięgnąć po książkę. Nieamerykańskie (czytaj: nazbyt optymistyczne i nazbyt keep smiling) zakończenia w książkach zawsze wydają mi się bliższe życia. A historia, którą po krótce opisujesz, naprawdę ciekawie się zapowiada.
    Jestem zadowolona z tego co mam, choć koniecznie muszę tu dodać słowo „najczęściej”. Bo kilku rzeczy, z czego większość zdecydowanie niematerialnych, czasem brakuje:-) Nigdy nie myślałam o wygranej w totka, choć czasem grywam.
    Raczej, gdy pokazują się konkursy z wygraną w postaci super hiper maksi ekstra samochodu to rozwijam myśli perspektywiczne. Raz – sprzedaję samochód, dwa – daję połowę na jakiś bliski sercu cel (pewnie pół na pół fundację dziecięca i na zwierzaki), trzy – spłacam długi, cztery – jadę na choć miesiąc do Irlandii. Albo Szkocji. Albo na tydzień na Mazury. Bo pewnie na tyle by starczyło. Albo… idę do Empiku i wykupuję ze dwie półki biografii:-) I pudełko lodów czekoladowych. I Milkę z truskawkami.
    Ciekawe dlaczego akurat samochód tak rozpala moją wyobraźnię:-))))
    Pozdrawiam ciepło i, rzecz jasna!, jesiennie:-)

    1. Hehe… no ja bym kupiła sobie rower, najlepiej ataki pastelowo różowy albo mietowy. Z koszykiem. I bym nim po zakupy mykała. Pojechałabym gdzieś… Tylko nie wiem, gdzie… 😉 Wybudowała dom… albo nie, bo trzeba sprzątać… ;)) Ech… albo po prostu zostawiłabym sobie na koncie, żeby mieć poczucie bezpieczeństwa. I zapomniała… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s