Kulturalny Maluch – „Pszczółka Maja” w kinie

To się porobiło. Maluch jakoś w tym roku nie ma po drodze z Klubem Malucha. Drapie się tam i płacze. Bez sensu jest więc płacić za coś, co jest dla niego po prostu nieprzyjemne. Rezultat jest taki, że siedzimy sobie w domu i tylko odwiedzamy zajęcia różnego rodzaju. Załatwiony jest angielski z Teddy Eddie, bo to Mauch lubil. Ponadto są też warsztaty muzyczno-plastyczne,”naukowe” i judo. Te trzy ostatnie podobają mi się o tyle, że Maluch z jednej strony jest z dziećmi, z drugiej mogę być na warsztatach z nim. I… świetnie się bawić! Przynajmniej na muzyczno-plastycznych. Dziś sprawdzamy te z doświadczeniami;)

No, ale skoro Maluch jest w domu, można też zadbać o jego rozwój w zakresie kultury. Wbrew pozorom propozycji dla trzylatków jest teraz bardzo dużo. Na przykład kino. Multikino (pewno inne sieci też, ale Multikino mamy pod nosem) organizuje weekendowe poranki. Puszczają wtedy bajki dostosowane do wieku dziecka (są dwie opcje: do pięciu lat i od pięciu lat). No i bajki nie są zbyt długie. Ale ostatnio Maluch jest wielkim fanem Pszczółki Mai. Ilekroć przechodzimy obok kina i widzimy duży plakat, pyta się, czy pójdziemy. No to poszliśmy…

Film trwa dokładnie 88 minut. Do tego trzeba doliczyć reklamy i takie tam. No i robi się z tego prawie dwie godziny siedzenia. Bałam się trochę, że Młody nie wytrzyma. Ale tak naprawdę nie było czego się bać. Bajka była tak rewelacyjna, że Maluch przez całe półtrej godziny siedział jak zaczarowany. Mama też 😉

Historia jest prosta: rodzi się mała pszczółka, ktora nie chce się podporządkować regułom życia w ulu. Postanawia pozwiedzać świat, czyli pobliską łąkę, na własną rękę. Towarzyszy jej inna pszczółka: Gucio, który z kolei nie lubi pracować i najchetniej tylko by jadł i spał. Pszczółki przeżywają chwile grozy, poznają nowych przyjaciół – owady z łąki. I… ratują owadzi świat przed wojną, a swój ul przed rewolucją i przejęciem tronu przez nadambitną i bezwzględną „pierwszą ministrę”. Historia nie jest zbyt skomplikowana. W sam raz dla małych dzieci. No i troszkę pouczająca. Bo morałów jest kilka: „nie oceniaj po okładce”, „każdy ma prawo do bycia lubianym”, „lepiej załatwiać sprawy pokojowo” i tak dalej. Dla rodziców też jest przesłanie: dzieci są odrębnymi istotami i mają prawo mieć łasne zdanie i upodobania!

Ale film ma też inną zaletę: jest po prostu ładny. Przyjemnie sie go ogląda. Postaci są takie no… ładne. Nie przerażają, jak to czasami w bajkach bywa. No i cała bajka jest taka jasna, kolorowa… W porównaniu z tym, co czasem można obejrzeć na kanałach bajkowych w TV, naprawdę jest fajna. Dlatego warto na nią zabrać dziecko. Żeby pokazać wartościowy i ładnie zrobiony film…

No i jest jeszcze jedna wartość dodana: dzięki wizycie w kinie dziecko uczy się, jak w takim miejscu się zachować. U nas nie obyło się bez tych wszystkich kinowych rytuałów: popcorn, napój (oczywiście z figurką pszczółki Mai). Wiem, trochę to taka komercha, wejście w ten flmowy konsumpcjonizm. Ale… po pierwsze Maluch na kino studyjne ma jeszcze czas. A po drugie, na tym teraz polega ta magia kina… I lepiej, żeby pamiętał, że popcorn można gośno chrupać podczas reklam a nie w trakcie filmu, kiedy można komuś przeszkadzać…

Reklamy

4 thoughts on “Kulturalny Maluch – „Pszczółka Maja” w kinie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s