Znana baśń też może wyglądać inaczej – recenzja filmu

Jakiś czas temu udało nam się w końcu obejrzeć film. W kinach puszczany już dawno, więc oglądaliśmy go w domu, na telewizorze, szumnie nazywanym kinem domowym… Wrażenia może inne, niż te kinowe, ale… baśń na dobranoc, jak znalazł…

Prawdę mówiąc, od pójścia do kina powstrzymywał nas przede wszystkim fakt, że do końca nie wiedzieliśmy, czy „Czarownica” jest filmem, za który chcemy zapłacić w sumie 50zł. Znaczy za jednorazowe obejrzenie… Hmmm… no teraz mogę stwierdzić, że może niekoniecznie. Choć może też w sali kinowej odniosłabym inne wrażenie.

Niemniej jednak przyznać trzeba, że ta filmowa baśń wcale zła nie była. Nie było to wielkie WOW, ale i kreacja Angeliy ,i sam pomysł na stworzenie alternatynej wersji „Śpiącej królewny” były całkiem niezłe. Ale od początku…

Baśń o królewnie, która została przeklęta przez złą czarownicę i w dniu swoich szesnastych urodzin ukłuła się wrzecionem i zapadła w sen, zna chyba każde dziecko. Ta baśń stała się właśnie punktem wyjścia do stworzenia historii opowiadanej w filmie. Jednak nie od narodzin królewskich dzieci się tu zaczyna, a od nakreślenia trwającego od wieków konfliktu między dwoma sąsiadującymi krainami. Pierwszą rządzą ludzie, żądni władzy, nowych majątków i ziem. Druga kraina to świat magii. I przyrody, nie skażonej niczym. Przyroda ta, pod przywództwem młodej wróżki Maleficient, broni swojego spokoju. Tak zaczyna się tragedia.

Bo oto człowiek, który jako jedyny „przyjaźnił” się z wróżką, w imię chciwości zdradza ją. I to w sposób okrutny, podstępny. Zabiera jej coś, co stanowi jej największą siłę. Od tej pory Maleficient przestaje wierzyć w miłość. I w ludzi. Postanawia się zemścić. I tu dopiero następuje znana wszystkim scena z chrztu młodej księżniczki (która jednocześnie jest córką owego zdrajcy sprzed lat). Tutaj też zaczyna się alternatywna wersja historii.

Młoda królewna jest wywieziona z zamku, wrzeciona zostają zniszczone… Ale… nad dorastającą gdzieś w leśnej chacie dziewczynką czuwa zła wiedźma. Z początku czuwa po to, by dopilnować spełnienia się złego zaklęcia. Potem rodzi się w niej uczucie do małej dziewczynki. Zaczyna się nią opiekować, szczerze o nią troszczyć i… nawet próbuje zdjąć zły czar. Niestety bezskutecznie…

Oczywiście zakończenie baśni znają wszyscy: śpiącą królewnę ratuje pocałunek miłości. I tutaj nie jest inaczej, ale… tu znowu następuje zaskoczenie. Więcej na ten temat nie napiszę. Może jeszcze tyle, że film nie kończy się obudzeniem księżniczki, ale… No dobra, już cicho… Zakończenie takie do końca dobre nie jest.

Bo i filmowa opowieść nie jest typową baśnią głoszącą triumf dobra nad złem. Przynajmniej w tej prostej wersji. Bo jest to niewątpliwie studium zła, jego początków. Ale jest też przemyślenie na temat tego, czy nawet w obliczu bardzo trudnych wydarzeń można być złym tak do końca. Czy może jednak dochodzi do głosu ta pierwotna natura? W każdym przypadku. Baśń, ta filmowa, nie jest czarno-biała. ma wiele odcieni. I to stanowi jej siłę.

I jeszcze fantastyczna kreacja Angeliny Jolie. Choć w stosunku do tej aktorki mam mieszane uczucia, muszę przyznać, że w roli Maleficient pokazała się naprawde z jak najlepszej strony… Polecam więc. Tak do obejrzenia w jesienny lub zimowy wieczór…

Reklamy

4 thoughts on “Znana baśń też może wyglądać inaczej – recenzja filmu

    1. jakoś nie lubię na laptopie.. Ale telewizja ze swoim programem też mnie wkurza, Mój mąż miał kiedyś TV i kino domowe bez anteny. Tylko na filmy… I coraz częsciej dochodzę do wniosku, ze to dobra opcja jest;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s