Wspomnienie wyprawy w wieki średnie…

Czyli znów przypominam wpis z bloga, z którego się przeniosłam. Wpis o tym, co widziałam w lecie. I o tym, co nspiruje wciąż… Zapraszam więc. Oto Jomsborg:

DSC_0031

Jomsborg to legendarna osada, która, jeśli wierzyć islandzkim legendom, powstała w XI wieku, na terenach niewielkiej wyspeki w okolicach dzisiejszego Wolina. To tutaj wybudowano kilka chat i obronną palisadę. Miał to być azyl Wikingów na terenach, które zasiedlone były w większości przez Słowian. Repliki owych drewnianych chat można zwiedzać, odwiedzając skansen mieszczący się obecnie w wiosce Recław. A zwiedzanie to może być niezwykle ciekawe, bo nie tylko wchodzi się tu do chat i ogląda zgromadzone tu sprzety, ale można wszystkiego dotknąć, sprawdzić, jak działało… Bo jest to zwiedzanie w nurcie archeologii eksperymentalnej… Jednak w Recławiu dzieje się coś więcej. Co roku na przelomie lipca i sierpnia Jomsborg ożywa na trzy dni…

DSC_0006To właśnie wtedy ściągają tutaj grupy Wikingów, Słowian, Bałtów, Madziarow i Rusinów. Wszyscy poubierani w stroje z epoki zajmuja repliki dawnych chat, w których na czas trwania festwalu Wikingów i Słowian znów rozpalą się paleniska. Ci, dla których nie ma miejsca w chatach mieszkają w charakterystycznych białych namiotach. Wokół namiotów toczy się życie takie, jak blisko dziesieć wieków temu. Gotuje się na ogniu, pije sie z rogów. Tylko piwo jest współczesne. I toi-toie.

Festiwal to przede wszystkim okazja do spotkania się i zrobienia zakupów. Każda z grup rekonstrukcyjnych, które tu przybyają, specjalizuje się w jakiś wyrobach: a to plotą powrozy, a to lepią garnki, wytwarzają biżuterię czy charakterystyczne, ręcznie plecione szarfy, które wiąże się w pasie, by móc do nich przyczepić sakiewkę z pieniędzmi, nóż, naczynie, z którego pije się wodę, piwo lub miód. Oczywiście wszystko to dostępne jest także dla turystów, którzy do Jomsborga tłumnie zjeżdżają, by choc przez chwilę dotknąć historii…

DSC_0023Oczywiście nie może obejść się bez parady łodzi wikinskich i słowiańskich, na których do Jomsborga przyplynęła część uczestników festiwalu. W trakcie trwania imprezy na takiej łodzi można popłynąć. Ba… można nawet spróbować swoich sił w wiosłowaniu, jednak, co przyznał mój małżonek, który do wiosła usiadł z ogromną ochotą, ciężka to praca… Nic dziwnego, że później pobiegł kupić sobie róg, z którego wypił, niemal od razu, odpowiedni napój chłodzący. Taki, który godzien jest miana napoju Wikingów…

Najważniejszym punktem programu jest jednak bitwa. Wszystkie drużyny gromadzą się tutaj na specjalnie przygotowanej arenie, gdzie rozgrywa się bitwa o Jomsborg. Bitwę poprzedzają przygotowania: wojownicy ubierają się w specjalne kurty, skórzane imitacje zbroi. A to wszystko w około trzydziestostopniowym upale. Do rąk biorą miecze, włócznie, tpory. I idą walczyć…

DSC_0037I jeśli ktoś powie mi,że podczas takich rekonstrukcji walka jest udawana, a ciosy markowane – zapraszam do Jomsborga. Jak dowiedzieliśmy się później od Godfryda (prywatnie kolegi z pracy mojego męża), po każdej bitwie kilku uczestników naparwdę jest znoszonych przez służby sanitarne. Widzieliśmy nawet karetkę jadącą na sygnale… Sama bitwę ogladałam z zapartym tchem. I co tu kryć, w duchu kibicowałam „naszym” obrońcom grodu…

Jedno jest pewne: po Jomsborgu chodzić można długo. Chętnie zostalibyśmy jeszcze, żeby poczuc tę atmosferę, gdy turyści już wychodza i zostają tylko uczestnicy festiwalu… Ale musieliśmy jeszcze kupić coś do jedzenia, rozbić namiot i wyspać się po całonocnej jeździe ze Śląska na Wybrzeże. Bo rano trzeba było jechać dalej. Być może jednak wizyta w grodzie stanie się dla nas początkiem nowej przygody? Mnie bardzo podobają się te wczesnośredniowieczne sukienki i musiałam się mocno powstrzymywać, żeby od razu na miejscu nie kupić materiału, z którego mogłabym sobie taką uszyć. A mój mąż już pali się do walki…

 

 

 

 

 

 

 

DSC_0041

Więcej informacji na temat skansenu, festiwalu, opcji zwiedzania znajdziecie na stronie http://www.jomsborg-vineta.com/.

Reklamy

3 thoughts on “Wspomnienie wyprawy w wieki średnie…

    1. Warto. Ale własnie wtedy, kiedy tam jest festiwal. nawet, jesli jest jakaś mneijsza impreza. Bo wtedy skansen po prostu ożywa…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s