Każdy szczegół ma znaczenie

Kolejna edycja blogowego wyzwania Uli własnie dobiega końca. I przyznam szczerze, że jak do tej pory nie miałam problemu z publikowaniem kolejnych notek, tak dzisiejsze zadanie początkowo mnie przerosło. Od tygodnia, a więc od momentu, kiedy Ula ogłosiła tematy kolejnych notek, zastanawiałam się, co Wam pokazać w temacie „Wazny szczegół”. A wczoraj, zupełnie nieoczekiwanie do głowy przyszło mnóstwo pomysłów: chciałam sfotografować skład jakiegoś produktu, bo w przypadku moim, a zwłaszcza mojego dziecka znaczenie ma każdy składnik. Szczególnie ten napisany drobnym pismem. Bo to własnie rzeczy, które producenci żywności próbują ukryć są najbardziej niebezpieczne. Przy alergiach szczególnie, ale w każdym innym wypadku też… Potem miałam ochotę pokazać jakąś asanę jogi i zbliżenie na przykład na ramiona, alb brzuch. Bo tutaj także napięcie lub rozluźnienie jest szczegółem, który ma ogromne zaczenie. W tym temacie odsyłam jednak na bloga Patrycji – joginka.pl.
Postanowiłam za to pokazać Wam coś, co od pewnego czasu bardzo mnie ciągnie, zaprząta moją uwagę i powoli staje się częścią życia ważną ogromnie…

DSC_0003 (2)

Tak… pokazała kawałek jakiegoś materiału, szpulkę nitki. O co chodzi w ogóle? O tym, że do szycia się przymierzam, już wiecie. Pisałam o tym w którymś z poprzednich postów. jednak nie o takie zwykłe szycie tu chodzi, a o rekonstruowanie strojów wczesnośredniowiecznych. A dokładniej: wikinskich strojów. I tu dochodzimy do tematu: bo w takich rekonstrukcjach każdy szczegół ma ogromne znaczenie.

Jako osoba w odtwórstwie poczatkująca pewno cierpię na swego rodzaju syndrom neofity: zachłystuję się wszystkim, co z odtwórstwem związane. Czytam, gromadzę, szukam informacji, sklepów, w których kupić mogę odpowiednie materiały, przedmioty codziennego użytku i wszystko, co z życiem wczesnośredniowiecznych związane. Oczywiście wiem, ze obok wartościowych treści można znaleźć też szereg bzdur, tekstów pisanych na odczepnego i mało mających wspólnego z rzeczywistością. Na szczęście nie jestem w tym sama. Jest mąż, za którego sprawą do odtwórstwa się przekonuję. I jest kilkoro ludzi, którzy w temacie siedzą już długo i chętnie pomogą.

Z racji tego, że postanowiłam uszyć sobie strój sama, najbardziej obecnie interesuje mnie wszystko, co z wyrobem wczesnośredniowiecznych ubrań związane: to jakich materiałów używano, jakie kolory prawdopodobnie były popularne (albo po prostu możliwe do uzyskania), w jaki sposób krojono i szyto, jak wytwarzano tkaniny, jak zdobiono gotowe ubrania…

I tutaj odzywa się we mnie stłamszona ostatnio nieco nutka takiego historycznego detektywa. W szkole uwielbiałam historię. Najbardziej tę odległą, najmniej poznaną. Dlaczego? Bo wciąż skrywała w sobie wiele tajemnic. Bo jej odkrywanie to tropienie tajemnic na podstawie nielicznych dostepnych śladów: tekstów źródłowych w postaci dawnych kronik i roczników, wykopalisk, które jednak dają nam tylko szczątkowe już artefakty. Zwłaszcza w przypadku wikingów, u których pochówek wiązał się z paleniem ciała, jest to trudne. Nie ma przecież pozostałości w postaci grobów, tak jak było w starozytnym Egipcie, gdzie w grobocach, idealnie zakonserwoanych przez pustynny klimat, znaleźć można niemal nienaruszone przedmioty codziennego użytku, ale też artefakty wiele mówiące o wierzeniach, o sztuce i ulturze ludzi żyjących wiele tysięcy lat temu.

W przypadku kultury wikinskiej jest inaczej. Tutaj archeologowie cieszyli się, gdy znaleźli szczątki kogos, kto utonął w bagnie. Dzięki temu udało się odtworzyć, przynajmniej w części strój wczesnośredniowieczny. Ciało tego nieszczesnika bowiem przez wieki pozostało w owym bagnie niespalone, za to stosunkowo dobrze zachowane. Przy czym słowo „stosunkowo” jest tutaj kluczowe.

Wracając jednak do sedna: oto nad szczegółami się teraz pochylam. Wybieram tkaniny, jak najbardziej zbliżone do tych, które wikingowie (najbliżej nam do odtwarzania Szwedów, więc wszelkie wykopaliska z rejonu Szwecji interesują nas najbardziej) nosili na co dzień. Dylematy typu: len czy wełna (ta ostatnia  Skandynawi chętniej noszona z racji tego, ze była po prostu cieplejsza). I jaki kolor? Potem jeszcze wybór nici: szukam, gdzie kupić można lniane albo wełniane, ale takie, które nadawać się będą do szycia ręcznego. kwestie tego, czy suknia lub tunika ma mieć dwa kliny czy cztery i czy kaptur ma być szyty z jednego kawałka materiału, czy z kilku zostawiam na najbliższa przyszłość. jak już zdobędę materiały. Jak już wezmę się za rsowanie wykrojów, cięcie tkaniny. W przypadku kaptura będzie to pewno niedługo, bo mąż mój wybiera się na ostatni już chyba w tym sezonie event wikinski. I właśnie stwierdził, że coś na głowę, by mu się przydało. Zwłaszcza w obliczu zbliżających się także w rejon południowej Polski pierwszych śniegów.

Zamiast więc giezła i sukni dla siebie, zaczynam od nakrycia głowy dla męża- wikinga. Ech… a podobno w tej kulturze kobiety miały dosyć duże prawa i dość wysoką pozycję… Pewne rzeczy jednak niezależnie od kultury czy okresu historycznego i od wszelkich dekalaracji i praw po prostu się nie zmieniają… 😉

A jeśli ktoś chce poczytać, jakie szczegóły dla innych uczestników wyzwania Uli są ważne, niech klika tutaj: KLIK.

Advertisements

12 thoughts on “Każdy szczegół ma znaczenie

  1. Och! Ale będziesz pokazywać te stroje? To takie fascynujące!
    Moja koleżanka należy do bractwa rycerskiego i szyje suknie średniowieczne 🙂
    Uwielbiam!

    1. Będę będę… No my się zapisujemy do drużyny Wikingów. Choć to słowo zapisujemy jakoś mi tu nie pasuje;) Jakoś te wczesne wieki średnie podobają nam się bardziej. A drużyna w sumie już wikinsko-słowiańska… Choć kultura Wikingów jakoś bardziej nas pociąga… No i łatwiej się szyje te wczesne stroje, hahaha;) Choc te późne takie ładne… ech… ;))

  2. Ja też myślałam nad piątkowym wyzwaniem od poniedziałku, ale mnie olśnilo dopiero dzis rano 😉 do szycia też się zamierzam, mam na swoim koncie sukienkę dla córy (jest w zakładce hand made na blogu 😉

  3. Faktycznie szczegóły produktów na opakowaniu są istotne, a często napisane zbyt małym drukiem , podobno ma się to zmienić.
    A szycie ubrań i jeszcze z epoki – wow – jestem pod wrażeniem i chętnie zobaczę realizację czapki 🙂

    1. Oby się zmieniło. Choć i tak, zawsze znajdzie się sposób na obejscie przepisów… 😦 Już i tak zamiast normalnych nazw stosuje się kody… A jak się dowiesz co one oznaczają… Masakra…
      Hehe, a co do ubrań… tez chętnie zobaczę swoje realizacje;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s