Ostatnia część rodzinnej sagi…

Pierwsze dwie części połknęłam niemal od razu. Książki małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk po prostu mnie porwały. Teraz przyszła kolej na ostatnią już część rodzinnej sagi… Czy i tym razem było tak porywająco?

 

Akcja wszystkich trzech książek o Gutowie to przeplatające się dawne i współczesne losy jednej rodziny. Przyczynkiem do poszukiwania informacji o rodzinie jest dla Igi, głównej współczesnej bohaterki, znalezienie podczas wykopalisk archeologicznych pierścienia, który przez wiele lat był w rękach jej przodków, a w czasie wojny w tajemniczych okolicznościach zaginął. Skąd pierścień wziął się w podziemiach Rynku? I kim była kobieta, która go miała przy sobie?

Przez wszystkie części sagi próbujemy znaleźć odpowiedź na to pytanie. I… w końcu ją dostajemy. Ale i tak nie jest to odpowiedź oczywista. Bo aż do ostatniej strony pełno tu niedopowiedzeń, kwestii otwartych. Szczerze mówiąc troszkę mnie to rozczarowało. Myślałam, że książka po prostu skończy się jakimś rozwiązaniem przynajmniej jednego z kilku wątków. Tymczasem autorka pozostawiła czytleników z ogromem pytań. Być może chodziło o to, by pokazać, że historia wciąż jeszcze pisze dzieje tej rodziny i że wszystko się może zdarzyć. Ale… no cóż. Nie podobało mi się to.

Podobnie jak fakt, że większa część książki poświęcona jest czasom wojny. Bo choć odegrała ona niemała rolę w dziejach rodziny, nie była przeciez jedynym wydarzeniem, które sprawiło, że Hryciowie stali się właścicielami tytułowej Cukierni. Czasy powojenne zaś zostały tylko liźnięte. Autorka prześlizgnęła sie po nich. Być może uzasadnieniem jest tu fakt, że od czasu wyzwolenia Gutowa spod hitlerowskiej okupacji motyw pierścienia, aż do roku 1995 się nie pojawił. A jednak fajnie byłoby dowiedzieć się, co działo się po wojnie chocby z Adamem Toroszynem, który w trzeciej części sagi ponownie odwiedza Gutowo…

Książkę przeczytałam oczywiście jednym tchem, bo i fabuła była ciekawa, i styl autorki ten sam, co w poprzednich częściach. Tylko zakończenie pozostawiło taki jakiś niesmak. I choć pewnie sięgnę po kolejną książkę tej autorki, również z ciekawości spowodowanej komentarzem jednej z osób, która mnie odwiedziła na blogu, nad trzecią częścią Sagi o Gutowie nie bedę się zachwycać. Przynajmniej nie tak, jak nad pierwszymi dwoma…

Przeczytałam w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi, Książkowe podróże (Gutowo, Warszawa, Włochy, Szwajcaria, Bliski Wschód), Grunt to okładka (pwtarzający się motyw ciastek na witrynie sklepu), Pod hasłem (bo cukiernia to szczęście, prawda?)

Advertisements

2 thoughts on “Ostatnia część rodzinnej sagi…

    1. Hmmm… no ja to zrozumiałam, że po prostu historia rodziny nie kończy się na roku 1995;) nie wiem, czy pisanie dalszych części miałoby sens, bo o pierścieniu, który to był przyczynkiem do poszukiania historii rodziny wiemy wszystko. Ale… autorka popełniła jeszcze „Podróz do miasta świateł” nawiązującą do Sagi o Gutowie… I też zamierzam przeczytać;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s