Fenomen książek Katarzyny Michalak, czyli przeczytałam „Dla Ciebie wszystko”…

Kiedy mam ochotę na jakąś łatwą i przyjemną lekturę, na takie babskie czytadło, sięgam po kolejną książkę Katarzyny Michalak. W ten sposób przeczytałam już całą serię „Sklepik z niespodzianką”, „Poczekajkę” i prawie wszystkie książki serii „Owocowej”. Z serii „Kwiatowej” została mi jeszcze „Przystan Julii”. Czaję się na „Kawiarankę” i na serię z kotem oraz z tulipanem. Ferrin nie do końca mnie ciągnie, ale może…
I przyznam szczerze, że po skończonej lekturze mam mieszane uczucia: bo niby książkę połykam od razu, w jeden, góra dwa wieczory. Co więcej, już mąż się zorientował, że jak czytam Michalak, nie należy przeszkadzać… A przecież nie są to książki, w których każde słowo smakuje, w których człowiek docenia kunszt literacki, złożoność postaci… No więc, jak to jest z tymi książkami Katarzyny Michalak?

DSCN6046 

Nie mogłam już doczekać się, kiedy przeczytam „Dla Ciebie wsyzstko”. Z pewnością dlatego, że koniecznie chciałam poznać losy małej Ani, która w poprzedniej książce z serii dociera do swojego dziadka na Jabłonowe Wzgórze i podbija serca wszystkich domowników. Ale też dlatego, że „Dla Ciebie wszystko” to kontynuacja także „Wiśniowego Dworku”, jednej z moich ulubionych książek autorki…

Sięgnęłam po książkę z myślą o tym, że będzie to łatwa, przyjemna lektura. Niejako przeciwwaga do historycznej książki, którą czytałam wcześniej i do wojennych wątków z „Cukierni pod Amorem” i… po pierwszych kilku stronach chciałam tę książkę odłożyć. Nie czułam się na siłach, by czytać. Bo oto już na początku poznajemy Piotrusia. Chłopca opuszczonego, porzuconego przez matkę w szpitalu. W chwili, gdy najbardziej tej matki potrzebował. Zapomnianego przez wszystkich, traktowanego jak dopust Boży… I gdyby nie pojawienie się doktor Anny Kraski, tak, tej samej Ani z Jabłonowego Wzgórza, chłopczyk pewno skazany byłby na bardzo trudne, smutne dzieciństwo. Albo na jego brak.

Oto jednak pojawia się Ania, która sama dzieciństwo miała niezbyt szczęśliwe. I która w międzyczasie ratuje poszukiwanego przez Interpol hakera od niechybnej śmierci. I tu splatają się oba wątki: Ania, swoją dobrocią i wrodzonym czarem sprawia, że haker, w gruncie rzeczy dobry człowiek, ratuje Piotrusia. Później akcja trochę się gmatwa: są choroby, jest śmierć, ucieczki przed policją. I jest cudowne ocalenie. I wszystko zmierza ku szczęśliwemu końcowi… O czym z resztą wiemy, a przynajmniej możemy przypuszczać, już w okolicach drugiego, może trzeciego rozdziału…

Na dodatek, czytając książkę można odczuć pewien niedosyt: postaci są tak bardzo jednowymiarowe, niektóre wątki zaczęte i jakby urwane. A chciałoby się poczytać więcej. I lepiej poznać bohaterów, ich psychikę, ich motywacje. A jednak czyta się do końca. I jeszcze przez jakiś czas po przeczytaniu ostatnich słów, nie można o książce zapomnieć. Bo choć pod względem literackim jest, no powiedzmy przeciętna, ma w sobie to coś…

Po przeczytaniu „Dla Ciebie wszystko” zaczęłam się zastanawiać, co to jest. I chyba wiem: historia taka troszkę bajkowa, a jednocześnie bedąca dowodem na to, że zawsze, czasem wbrew okolicznościom, które zdają się nas przerastać, można odnaleźć szczęście (choć przecież wiem, że siedzi ono w naszej głowie i zależy tylko od nas). To jedno. Ale jest i druga sprawa, dla mnie chyba ważniejsza: przy okazji ciepłej i w gruncie rzeczy prostej powieści dotyka się rzeczy ważnych. W „Roku w Poziomce” była to białaczka i przeszczepy szpiku, w „Sklepiku z niespodzianką” był motyw chorób kobiecych a do tego jeszcze afrykańskich konfliktów. Tutaj zaś mamy sprawę adopcji, rodzin zastępczych i tego, co dzieje się z zapomnianymi, porzuconymi dziećmi… I co z takimi dziećmi dzieje się na oddziałach szpitalnych – a to akurat wiem z własnych obserwacji, choć przecież nie były to tak dramatyczne przypadki… I pewnie dlatego sięgam po książki Katarzyny Michalskiej. I sięgnę po kolejne…

Nie polecam i nie odradzam. Po prostu sami zdecydujcie, czy przeczytacie…

Ja przeczytałam w ramach wyzwań: Książkowe podróże (odwiedzony Gdańsk, USA) oraz Polacy nie gęsi.

Reklamy

4 thoughts on “Fenomen książek Katarzyny Michalak, czyli przeczytałam „Dla Ciebie wszystko”…

    1. No Ferrin mnie jakoś nie ciągnie. Co do innych: tak jak piszę, literacko pozostawia to wiele do życzenia… Ale mimo to wciąga. Przynajmniej mnie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s