O przyjaźni? A może o życiu?

Książki Moniki Szwaji to taki mój prywatny poprawiacz nnastroju. Choc spotkałam się z opinią, ze sa pisane jakby na jedno kopyto, to zawsze chętnei po nie sięgam. I nigdy jeszcze się nie przejachałam. Działają dokłądnie tak, jak powinny: odprężają, wywołują uśmiech, pozwalaja zapomnieć o codziennych problemach. I nie inaczej było z „Artystką wędrowną”.

DSCN6073 

Na tę książkę miałam ochotę już od dawna. Jednak zawsze, kiedy szłam po nią do sklepu, nie było jej. Nic więc dziwnego, ze kompulsywnie kupiłam obie części w wydaniu kolekcjonerskim w kiosku (za obie zapłąciłam nieco mniej niż za tradycyjne wydanie, wiec czuje się rozgrzeszona). I połknęłam niemal od razu.

„Artystka wędrowna to opowieść o nietypowej przyjaźni: artystki operowej obdarzonej niebywałym talentem, dziennikarki telewizyjnej, która wraca do pracy po urlopie macierzyńskim i pani profesor od śpiewu, która obie te kobiety, wydawałoby się pochodzące z zupełnie różnych światów, postanowiła ze sobą poznać…

Jednak nie o przyjaźni jest to książka a o życiu. O godzeniu wielu ról. O szczęściu i nieszczęściu. O podążaniu swoją drogą i realizacji swoich celów. I o priorytetach. Wika, dziennikarka telewizyjna jest typową matką rozdartą między pracę w telewizji, którą przecież uwielbia, a dom i rodzinę. Adela nad szczęście małżeńskie, które takim szczęściem nie było, przedkłada zaś swoją pracę bedącą jednocześnie pasją… I o tym własnie jest książka. Do tego charakterystyczne dlla Szwaji motywy żeglarstwa, szant, telewizji od kuchni…

Wszystko podane w sposób lekki, dowcipny. Można tu i uśmiechnać się pod nosem przewracając kolejną stronę, i współczuć bohaterce jej rozterek, i kiwać głową ze zrozumieniem. Bo postaci są takie prawdziwe, choć niebanalne. Literacko może nie jest to dzieło najwyższych lotów. Ale nie takie miało być zapewne. Za to jest książeczką wciągającą i po prostu do przeczytania.

Ja czytałam w ramach wyzwań: Książkowe podróże (Szczecin, Dania, Warszawa, Lublin – artystka wędrowna w koncu), Polacy nie gęsi i Grunt to okładka (bo nuty, które Adela trzyma w rękach do czytaia przecież).

Advertisements

2 thoughts on “O przyjaźni? A może o życiu?

  1. O Autorce nie słyszałam, a o ksiązeczkach tym bardziej. Coż 😉 chyba i tak nie dla mnie, choć temat przyjaźni i szczęscia, i w ogóle życia to temat szeroki i ciekawy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s