List do…

Święty Mikołaju. Albo Gwiazdorze, Dziadku Mrozie, Śnieżynko, Aniołku, czy jak tam się jeszcze nazywasz. W tym roku nie przynoś mi prezentów. Nie musisz biegać po sklepie w tlumie Tobie podobnych, próbujących na siłe znaleźć coś, co sprawi radość też tylko chwilową… Nie potrzebuję drogich paczek, ładnie zapakowanych, bo nie to jest najważniejsze…

Letter

Zamiast tego zaparz mi ciepłej herbaty. Najlepiej imbirowej. I opatul kocem, tym ciepłym, żeby było przyjemnie. Rozpal ogień w kominku lub zapal świeczkę. Te, ktora tak ładnie pachnie wanilią i cynamonem. Włacz jakąś fajną muzykę. Albo nie włączaj nic. Cisza też jest wspaniała, kiedy można sie nią podzielić…

Włóż mi do ręki książkę. Tak, tę, która leży na parapecie. I pozwól mi chwilę odpoczać. Zatopić się w lekturze. I zapomnieć o świecie…

A potem podaruj mi kilka chwil beztroski. Zabawy z dzieckiem i tego szalonego śmiechu. I niech nikt nie patrzy się na mnie jak na idiotkę, gdy w parku razem z małym robię na śniegu orły… Podaruj mi ten drobny, ulotny kawałek szczęścia. I niech pojawia się częściej… Choćby na sekundę. Ale niech będzie… Bo to jest najważniejsze. A reszta… przyjdzie sama…

 

P.S.

Wiem, że wiesz, czego potrzebuję. Ale ten list pisałam, za namową Uli. Może po to, żebym sama zastanowiła się nad tym, czego chcę tak naprawdę. A inne listy znajdziesz tutaj: KLIK.

Reklamy

23 thoughts on “List do…

  1. Święta są takie, jakie sobie stworzymy… jeżeli dla kogoś najważniejsze jest bieganie po sklepach i przygotowywanie 50 potraw dla zaproszonych 30 osób… niech potem nie narzeka. Zawsze spędzamy Święta w trójkę – gotujemy trochę pyszności, zajadamy się, a potem nacieszamy prezentami 🙂 I mamy koło siebie swoje zwierzęta 🙂

    1. Niby tak… tylko czasem trudno jest zwolnić: bo rodzina, bo przyjaciele, bo szefostwo… Miałam keidyś rok, w którym uczestniczyłam w pięciu czy sześciu wigiliach. na tej ostatniej, prawdziwej, swojej, nie mogłam już patrzeć na barszcz, uszka, karpia i kapustę… I wtedy powiedziałam dosyć. I zaczęłam powoli zmieniać wiele rzeczy… Tylko do tego trzeba dojrzec. i zdobyc się na odwagę. nie wszyscy potrafią…
      A list pisany w kontekście nie tylko swiat, ale ogólnie… Ja mało sypiam, jestem budzona w nocy przez dziecko, które z powodu alergii się drapie. I nie jestem w stanie tego przeskoczyć, bo jedynym pomysłem lekarza jest, żeby go nafaszerować jakimś środkiem, który działa na układ nerwowy ;/ Wolę wstawwać…
      Ale czasem potrzebuję takiej chwili tylko dla siebie. Z samą sobą. Żeby naładoać akumulatory…;)

    1. Zgadzam się z tym. I bardzo nad tym boleję… Choc wiem też, ze często ciężko jest wyrwać się tradycji. Albo psuedotradycji… pieczenia, kupowania, pakowania, sprzatania…

      1. Trzeba po prostu powiedziec STOP 🙂 CZy bedize tragedia, jak kupisz pierogi, zamiast ich lepic? A czy okien nie wystarczy umyc tylko w srodku? A za prezenty po prostu zabrac sie juz na poczatku grudnia, a nie na ostatnia chwile?

        Nigdy, przenigdy nie doprowadze do tego, zeby swieta byly dla mnie stresujace! Raz takie mialam – bo postawilam za wysoko poprzeczke, bo chcialam zeby byly idealne – i wiecej tego bledu nie popelnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s