Od dzieci uczmy się zachwytu nad światem…

Kilka dni temu spadł śnieg. No dobra, może to za dużo powiedziane. Oszroniło trawę, krzewy, płoty… Moja pierwsza myśl: „A niech to, zimno będzie w stopy. I szalikiem sie trzeba opatulić…” A potem obudził się Maluch. I z radości o mało nie wyskoczył na taras w samej piżamie. A kiedy wyjeżdżaliśmy samochodem droga do auta zajęła mu da razy dłużej, niż zazwyczaj. Bo spadł śnieg! „Mamo! Śnieg! niedługo ulepimy bałwana i pojeździmy na sankach! I zobacz, mamo, jak pięknie!”

I to mi dało do myślenia…

924047_755339881182487_897554363_n

Przypomniała mi się piosenka. Jedna z moich ulubionych z czasów, gdy sama byłam jeszcze dzieckiem. „Dzieci lubią zimę, najbardziej na świecie, dorośli mi mówią: Nie wierzę. Dzieci roześmiane stawiaja bałwna, a dorośli – stawiają kołnierze”. Znacie? Pamiętacie? Ja pamiętam. I tak sobie podśpiewywałąm cały dzień pod nosem… I zaczęłam się zastanawiać, co się stało, że ten pierwszy śnieg już mnie tak nie cieszy… I już wiem: jestem dorosła. A przecież wcale nie muszę…

Jakiś czas temu pisałam o tym, że od dzieci możemy nauczyć się bardzo dużo. Bo choć rolą rodziców, nauczycieli czy innych opiekunów jest objaśnianie dziecku świata, to interakcja zachodzi tu w obie strony. Taka swoista wzajemność oddziaływań. pod warunkiem, że na nią pozwolimy. Wystarczy tylko wyjść ze swojej skorupy dorosłego, ze skorupy utartych schematów i myśli typu: jestem dorosły, nie mam czasu na głupoty… Bo czy głupotą jest zachwyt nad światem?

Wiecie, dlaczego jesteśmy tacy smutni? Bo nie potrafimy się cieszyć. I możemy sobie mawiać, że gdybyśmy zarabiali więcej, mieli lepszy dom, samochód, gdybyśmy teraz siedzieli pod palmą na karaibach i popijali drinki z palemką… Tylko, że pod tą palmą pewnie bylibyśmy tak samo nieszczęsliwi, jak teraz. bo za gorąco, bo drink za słaby lub za mocny. A w oceanie nie można się kąpać, bo jeżowce… I mało kto zauważyłby, jakie piękne cienie rzucają na piasek palmy. Albo zachwyciłby się krabem, który szybko przebiega hotelowym chodnikiem i chowa się między wypielęgnowanymi przez hotelową obsługę palmami. I nie zauwazylibyśmy, jak pięknie w tym naszym drinku kolory kolejnych substancji przechodzą z jednego w drugi…

Tak samo, jak nie widzimy, jak delikatny i piękny jest opruszony sniegiem krzew w ogrodzie. I jak ślicznie wygląda brama wjazdowa, gdy jest oszroniona. Nie potrafimy zauważyć, jak wielkim cudem jest śnieg, którego kazda drobinka, każda śniezynka jest sama w sobie misternie utkanym arcydziełem… Nie potrafimy się tym cieszyć. Ale możemy się nauczyć. Wystarczy, ze poobserwujemy nasze dzieci. I że pozowlimy sobie na chwilę wyjść z naszej dorosłej skorupy. Poczuć, tak naparwdę poczuć, bez zastanawiania się nad tym wszystkim: zimno każdego płatka śniegu z osobna. Choćbyśmy mieli dziecięcym zwyczajem wystawić język, żeby na niego ten śnieg spadł. I co z tego, ze sąsiad popuka się w czoło z dezaprobatą, a sąsiadki zyskaja nowy temat do plotek? Oni dalej będą „stawiać kołnierze”. A my będziemy szczęśliwi…

Tego dziecięcego zachwytu nad światem uczę się na każdym kroku. Jestem szczęściarą. Mam przy sobie trzyletniego nauczyciela, który pokazuje mi, że piękne są kolorowe świateełka na choince, delikatny świeży śnieg, kiatek, który w doniczce wciąż kwitnie, kałuże, gdy spadnie deszcz, wąskie ulice w Cieszynie wtedy, gdy jedyne, na co mam ochotę to usiąść w ciepłej kawiarni, bo czuję, że zmarzłam okrutnie. Studnia jest piękna nie dlatego, że ma bogate zdobienia, ale dlatego, że jest. Podobnie jest z wieżą zamkową, trawnikiem, kotem przeciskającym się przez dziurę w płocie…

Świat widziany oczami dziecka jest piękny. Tak po prostu. Zachwyca i zadziwia na każdym kroku. I nie potrzebuje udowadniać tego piękna poważnymi traktatami filozoficznymi, wykładami historyków sztuki czy opiniami autorytetów. Świat jest piękny. I już! Więc warto się nim zachwycać. Po prostu…

Reklamy

9 thoughts on “Od dzieci uczmy się zachwytu nad światem…

  1. O tak, ile masz racji! Chciałabym patrzeć na świat jak dziecko, ale nam, dorosłym ludziom, którzy widzą zmartwienia i niepokoje tego świata, trudno przebić się przez nie do prawdziwej radości. Martwimy sie o zbyt wiele rzeczy, by mieć czas na radość. Smutne…

    1. To moż epo rpostu trzeba skoncentrować się na tym, co piękne? A czarnym myślom pozwolić odpłynąć? Wiem, to trudne… Ale można i w tym dojść do wprawy…

  2. Mam to szczęście, że umiem się cieszyć światem. Nie musimy wyjeżdżać na Wyspy Kanaryjskie, bo możemy pić kawę na ławce pod świerkami, przy naszych królikach i kurach… a zimą i śniegiem cieszyć się nie mogę z jednego powodu – niewydolność limfatyczna powoduje, że trudno mi się poruszać i mogę mieć na nogach tylko letnie buty, nawet zimą… a w takich ciężko się chodzi po śniegu…

    1. Oj… kiedy czytam twojego bloga wiem, że potrafisz czerpać z życia pełnymi garściami. W Twoich wpisach widać, że życie jest Tu i Teraz. Nie na Kanarach czy gdziekolwiek indziej… 😉

  3. Gdybyśmy umieli podchodzić do życia i świata w tek piękny niewinny i spontaniczny dziecięcy sposób, nasze życie odmieniłoby się nie do poznania. 🙂

    1. Hmmm… ale co stoi na przeszkodzie? Znaczy wiem, nasz umysł, który wynajduje milion powodów, żeby się nie cieszyć… Ale można przecież nad tym popracować!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s