Wyloguj się. I BĄDŹ

Tekst o uważności chodził za mną od dłuższego czasu. Tak samo, jak tekst o smartfonach, fejsbukach i innych takich… Wczoraj trafilam jednak na rewelacyjny post Blog Ojca, który przytacza wyniki badań prowadzonych w Hiszpanii. W skrócie: dziec piszące do Trzech Króli (bo to oni przynoszą w Hiszpanii prezenty bożonarodzeniowe) prosiły o konsole, zabawki, klocki itd. itp. Ale te same dzieci, które miały napisać taki sam list do rodziców prosiły o… chwilę uwagi… Notka na ten temat tutaj; KLIK. Mnie dała do myślenia…

mama z dzieckiem2 

I wiecie, co mi wyszło z tych przemysleń? Że choć fizycznie spędzam z dzieckiem prawie cały dzień i pół nocy, niewiele z nim Jestem. Bo ciągle sprawdzam telefon. Przeciągam palcem po ekranie mojego smartfona srednio co dziesięć, czy piętnascie minut. Tak, jakbym czekała na najważniejszą wiadomość na świecie. A przecież… na nic nie czekam. Sprawdzam, czy ktoś nei zaktualizował statusu na fejsie. Albo nie dodał notki na blogu. Albo…

Zrobiłam ostatnio eksperyment. Wszędzie chodziłam z notesem i zapisywałam każde, nawet najmniejsze, najkrótsze podłączenie się do sieci. I co? I wyszło, że w sieci jestem przez… prawie 6 godzin dziennie, jesli to wszystko zsumować. A gdzie czas dla dziecka? Czas na zrelaksowanie się i pobycie z samą sobą? Czas na rozmowę? Nie ma…

Młody próbuje zwrócić na siebie uwagę. Jest marudny. Kiedy to nie skutkuje zaczyna histeryzować. Bez powodu. Czy na pewno? Przecież ma powód. Najważniejszy na świecie: jego mamy lub taty z nim nie ma. Chociaż siedzą tuż obok. nie widziałam tego u siebie. Błędy popełniane samemu tak nie rażą. Ale ostatnio troszkę obserwowałam, jak bawi się z nim mąż. I co? Robi dokładnie to, co robię ja. I mnie to zaczęło wkurzać. Denerwowałam się na niego, bo młody był nerwowy i on denerwował się na młodego. A potem przyszła refleksja: przeciez ja robie to samo.

Postanowiłam pójść na odwyk. Zbiegło się to z lekturą dwóch innych fantatstycznych tekstów: Piotra Marcinowa o medialnej samsarze, czyli po prostu szumie medialnym, który sprawia, ze żyjemy w ciągłym stresie (do poczytania tutaj: KLIK) i z lekturą innej, niż wspomniana we wstępie notki Blog Ojca, o niewielkiej zmianie, któa robi kolosalną różnicę. W rodzicielstwie i samopoczuciu (KLIK). W gruncie rzeczy teksty mówią o tym samym. O tym, że ze smartfonem ciągle w ręce, nie będziesz szczęśliwy. Nie BĘDZIESZ. Po prostu.

Zrobilam eksperyment: kiedy jestem z Młodym, ograniczam używanie telefonu. Sprawdzam, co słychać w sieci trzy razy dziennie (a przynajmniej się staram, bo nie zawsze wychodzi). Rano, koło południa, czy kiedy Młodemu się zaśnie, wieczorem. Czasem zdrazy się sprawdzić fejsbuka jeszcze kilka razy. Ale już coraz mniej.

I świat dalej istnieje. Halo! Nic się nie zmieniło? Nie walnął w ziemie potężny meteoryt i nie zawalił się mój dom. Baaa… nikt się nie obraził, że nie odpowiadam od razu.  A żadna ważna wiadomość mnie nie ominęła. Jak pisze Piotrek w polecanym wczesniej tekście: jak będzie coś ważnego to i tak do Ciebie dotrze. Za to Młody jest spokojniejszy, kiedy się bawimy i gdy jestem tylko dla niego. Ja jestem spokojniejsza bo nagle, dzięki ograniczeniom korzystania z sieci, mam więcej czasu na rzeczy, które naprawdę sprawiają mi przyjemność… I jest coraz lepiej…

Coraz mocniej czuję, że JESTEM. Po prostu jestem…

P.S.
O zarządzaniu czasem w sieci przeczytacie u Pani Swojego Czasu (KLIK)

P.S.2
O smartfonach i tak będzie, bo to narzędzie niemal z piekłą rodem, a im więcej z niego korzystam, tym bardziej się o tym przekonuję…

P.S.3
O uważności też będzie. W różnych kontekstach…

P.S.4
A teraz wylogowuję się. Do Życia. Dzień Dobry!

Advertisements

6 thoughts on “Wyloguj się. I BĄDŹ

  1. Ja tam się tym dzieciom nie dziwię. Rodzice przestali rozumieć, co to znaczy miłość, sprowadzają ją do zapewnieniom dzieciom jedzenia i ubrania i uważają, że dzieci powinny być im wdzięczne. A co z prawdziwym uczuciem, z czułością, z chwilą czasu przeznaczoną tylko dla dziecka?

  2. A ja zawsze staram się patrzeć na drugą stronę medalu… zalogowana w sieci jestem około 18 godzin dziennie, zarówno w pracy, jak i domu. Laptopy są u nas wyłączane tylko na noc. Używamy ich zarówno do pracy, jak i – chyba przede wszystkim – do przyjemnego spędzania czasu, hobby… piszę bloga, zgrywam zdjęcia, robię albumy, szukam wzorów do wyszycia, oglądam filmy przy wyszywaniu – TV nie posiadam w domu…. i będąc w sieci tak długo widzę w niej pełno samotnych osób, które szukają kontaktu z drugim człowiekiem… ja sama poznałam swojego Marcina na czacie Interii… do 30 byłam samotna…. przed monitorem widzę panią, któa opiekuje się schorowaną matką i tylko w fejsbukowych postach od znajomych znajduje uciechę w swych codziennych troskach… wielu jest takich ludzi i to im właśnie sieć dała kontakt z innymi. Nie dla każdego są kawiarnie, imprezy, miasto… miejsca pełne tzw. „życia”. Dla mnie wyjście z domu zawsze jest karą – nie lubię tłumu, szybkości, dużych miast… dlatego ja zawołam – ZALOGUJ SIĘ. Aby być z innymi.

    1. Hmmm… ale wiesz, tu bardziej chodzi o to, że jak masz czas i ochotę na bycie online. To nie ma problemu. jesli jesteś wtedy tylko online. Ale jeśli np. idziesz sobie na dobrą kawę z przyjaciółką czy partnerem i podczas tej kawy, zamiast skoncetrować się na jej smaku i zapachu, na rozmowie z osobą, z którą się spotykasz, średnio co pięć minut zerkasz na ekran smartfona i bardziej jesteś w sieci niż w kawiarni, przy filiżance pysznej kawy z osobą Ci bliską… no to już nie bardzo… Bo wtedy życie Ci przebiega miedzu palcami, a tylko mechanicznie sprawdzasz, kto jaki status ma na fejsie czy gdzie indziej. I anwwet tego nie zdążysz zakodować… A w tym czasie kawa wystygnie…

  3. Mam bardzo podobne przemyślenia. Ostatnio nawet stwierdziłam, że jak mój smartfon padnie, to kupie sobie taki staromodny telefon bez Internetu. Tez zauważyłam, że jestem wręcz uzależniona od nerwowego zerkania co chwilę na ekran, czy nie przyszedł sms, od przeglądania Internetu co chwilę. Ciągle przypomina mi się, że muszę coś sprawdzić i musze to zrobić natychmiast. Same ważne rzeczy jak np. rozkład aerobiku na następny dzień, jakiś przepis kulinarny itd.:). Zauważyłam, że jak jadę nawet na 1 dzień zagranice i wyłączam przesył danych żeby nie dostać rachunku zwalającego z nóg, to dopiero wtedy wypoczywam. I tak jak piszesz ta technika izoluje nas od ludzi. Niby jesteśmy z kimś w jednym pomieszczeniu, ale zaglądając co chwile w Internet zamiast z kimś rozmawiać i cieszyć się jego obecnością, to tak jakby nas w tym pomieszczeniu w ogóle nie było.

    1. Oj… to nie takie proste… Próbowałam kupić nie-smartfona. masakra. No nie da się… Bo albo smartfon, albo coś, co wygląda, jakby było wyprodukowane przed 15 laty. Jako prototyp… 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s