Wychodzenie spod klosza

Kiedy mamy kilkanaście lat, marzymy o tej chwili. O odrobinie samodzielności, o mieszkaniu z dala od czujnych oczu rodziców i ich wscibskich (wtedy tak o tym myślimy) pytań. Potem przychodzi ten moment, kiedy wychodzimy spod ochronnego parasola, jaki do tej pory roztoczony był nad nami: zyskujemy więcej wolności i zaczynamy odczuwać, jaka ogromna to odpowiedzialność. A jeszcze później drzymy na myśl, że nasze pociechy kiedyś też się usamodzielnią. Że już nie będziemy mogli ochraniać ich tak bardzo, jak byśmy chcieli… Więc robimy wszystko, żeby jak najlepiej przygotować je do tej chwili… baaa… ukłądamy nawet gotowe scenariusze na życie naszych dzieci i dążymy do tego, by je zrealizować. Tylko… czy przgotowanie do dorosłości powinno na tym właśnie polegać?

dzieci biegna

 

Czasami zastanawiam się, co by było, gdyby moi rodzice postępowali inaczej. Czy moje wybory byłyby takie same? Czy moje życie potoczyłoby się dokładnie tym torem? Nie wiem. Zawsze przecież można stwierdzić, że wszystko zapisane jest w gwiazdach i cokolwiek zrobimy, nie bedzie miało wplywu na to, co i tak stać się musi. Tylko, że ja wcale nie chcę w to wierzyć. Baaa… moje podejście do życia od pewnego czasu jest skrajnie różne… Wierzę, że na nasze życie wpływ mamy my sami. Tylko od nas zależy, jak je ukształtujemy. Wszystko jest kwestią odpowiedniego myślenia, treningu swojego umysłu, który pozwala osiągać zaskakujące efekty dzięki wytrwałym ćwiczeniom, medytacji, uważności…

Jako matka wciąż jednak zadaję sobie pytanie, co zrobić, by moje dziecko było tego świadome. I by w świadomy sposób kierowało swoim życiem. By dążyło do szczęścia. Tego swojego. By, jak to określił Paulo Coelho, podążało za Własną Legendą. I, przede wszystkim, by umiało to swoje szczęście określić. Swoje, nie moje, nie nauczyciela czy przewodnika duchowego, kimkolwiek ten się okaże. Swoje własne…

Szczerze mówiąc, nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia. Wiem, czego robić nie powinnam: nie wolno mi programować dziecka w jakikolwiek sposób. Mogę mu dać szereg możliwości, postarać się, by spróbowało wszystkiego: jazdy na nartach, żeglowania, jazdy konnej, tenisa, czy hokeja. nawet, jeśli sama któregoś z tych sportów nie uprawiam i nie lubię. Niech próbuje malować, śpiewać, wspinać się na skłakach albo nurkować. Niech poznaje kosmos albo budowę rowera. I niech samo podejmie decyzję, czym chciałoby się zająć w przyszłości. Ale żeby podjęło tę decyzję, muszę dać mu wolną rękę. I to od samego początku: niech Młody sam decyduje o tym, w co się ubierze i na co wyda pieniądze otrzymane od dziadków. Z pełnymi konsekwencjami swoich wyborów.

Tak, to trudne, bo przecież mogę sobie wymarzyć dla niego karierę chirurga. Albo prawnika. Albo… muzyka rockowego. Ale nie chcę go programoać, by spełniał moje marzenia. On ma spełniać swoje marzenia. I tu kolejna sprawa: on ma prawo do swoich marzeń. A ja to prawo muszę mu zapewnić.

Moją rolą jest też nauczenie go samodzielności. I tego, że musi być odpowiedzialny za to, co robi. I tego, że czasem bywa i tak, że nie można mieć wszystkiego, a mimo to nie należy poddawać się i uparcie dążyć do osiągnięcia szczęścia i spełnienia. Własnego. To trdune. I wiem, że czasem popełniam błędy. Być może jestem zbyt wrażliwą mamą. Być może powinnam próbować wypuszczać Młodego dalej, nie trzymać ciągle za rękę. Ale czasem strach o niego jest silniejszy… I czasem długo muszę walczyć ze sobą i tłumaczyć sobie, że w ostatecznym rozrachunku to dla jego dobra przecież. Nawet, jeśli teraz się potknie i przewróci…

DSC_0003 (5)Takie myśli pojawiają się bardzo często. Teraz refleksje te wróciły za sprawą książki Izabeli Sowy „Cierpkość Wiśni”. To kolejny tom z serii „owocowej” tej autorki. Choc opisana historia jest zupełnie inna to wiele rzeczy wspólnych ejst z książką, o której pisałam wczoraj. Oto znów przenosimy się do studenckiego Krakowa. Gdzieś na drugim planie majaczą też bohateroie pojawiający się w „Smaku świeżych malin”. Jednak tym razem przyglądamy się życiu Wiśni, która dopiero wkracza w dorosłość. Właśnie zdała na studia i właśnie poznaje smak, czasami gorzki, samodzielności. Do tej pory otaczana czułą opieką rodziców, podejmuje samodzielną decyzję o zmianie kierunku studiów, co nie mieści się w planach jej ojca. To sprawia, że musi ponieść konsekwencje: wyprowadzić się z pięknego domu z włąsnym pokojem na stancję, dzieloną z kilkoma innymi osobami; dokładnie liczyć każdy grosz, by starczyło na utrzymanie… Na szczęście ma przy sobie przyjaciół, którzy, choć sami także borykają się z różnymi problemami, zasze gotowi są pomóc…

„Cierpkość Wiśni” to książkach o blaskach i cieniach pierwszych lat dorosłości. O tym, że rozwijanie własnych skrzydeł czasem może być trudne i bolesne, a niektórych niebezpieczeństw, przed którymi tak bardzo chroili nas rodzice, nie da się uniknąć. Ale dla mnie to też książka przestroga o tym, by nie wychować dziecka na człowieka nieporadnego i niezdecydowanego, nieświadomego własnych potrzeb i pranień. To przestroga przed tym, by klosz, który, no nie czarmujmy się, zawsze będzie, nie był w stu procentach szczelny. I przedew szystkim przestroga przed tym, by w osobie dziecka nie realizować własnych, niespełnionych marzeń i planów…

Wszystko to podane w charakterystyczny, miejscami zabawny sposób. Izabela Sowa znów udowadnia, ze ma niebywały talent do obserwacji ludzi. I do opisywania tych obserwacji w swoich książkach.

Według wydawcy to powieść dla młodzieży. Pewnie tak. Choć dla mnie także lektura obowiązkowa dla każdego rodzica…

Przeczytałam w ramach wyzwań: książkowe podróże (znów ten Kraków), Polacy nie gęsi, Pod hasłem (tym razem wiśnie)

Reklamy

4 thoughts on “Wychodzenie spod klosza

    1. Hmmm… nie tylko matki, bo i ojcowie… i nawet babcie i dziadkowie. A potem mamy pokolenie młodych, zdolnych, sfrustrowanych… 😦 Smutne to…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s