A miało być tak pięknie… rzecz o oczekiwaniach

Ile razy zdarzyło Ci się poczuć rozczarowanie? Bo na wakacjach pogoda nie taka, przecież miało być słońce a od tygodnia już leje. I zamiast drinków z palemką i zażywania kąpieli słonecznych siedzisz w hotelowym pokoju, a jedyną rozrywką jest czytanie książek. O ile jakieś ze sobą masz. Albo dziecko. Miało być lekarzem, ewentualnie prawnikiem. A wybrało filozofię, zrobiło sobie dredy i tatuaż na pół pleców. A praca? Po studiach miał być etat w liczącej się firmie. Jest pół, jako sprzedawca w sieciówce… Nawet ten rok był nie taki. Bo nie schudłaś, nie znalazłaś wielkiej miłości. I nie miałaś czasu, żeby nauczyć się gotować… A przecież na początku stycznia już widziałaś siebie pichcącą jakieś przysmaki księciu z bajki…Ten jednk się nie pojawił. Był co prawda jeden taki, który specjalnie dla Ciebie co tydzień przychodził na zakupy, dokładnie wtedy, gdy miałaś zmianę. Tylko, że… nie zauważyłaś jego uśmiechu i błysku w oku, gdy na Ciebie patrzył. Bo czekałaś na tego księcia. Który nie przyszedł…

A teraz siedzisz nad pamiętnikiem (lub przed komputerem) i rozliczasz się z poprzednich dwunastu miesięcy. I znowu nic nie wyszło, znowu jesteś nieszczęśliwa. I dochodzisz do wniosku, że jesteś beznadziejna. I znowu planujesz… co zrobisz w tym roku… Brzmi znajomo?

dziewczyna w okularach 

Prawda jest taka, że tworząc różne oczekiwania: wobec siebie, dzieci, wakacji czy nadchodzącego roku, sami siebie skazujemy na bycie nieszczęśliwym. I choć w samych oczekiwaniach czy planowaniu nie ma nic złego, bo bez tego moglibyśmy popaść w pewien chaos (wyobraź sobie matkę z dwójką dzieci, która we wszystkim idzie na żywioł: wizyta u lekarza, zakupy, gotowanie, odwożenie dzieci do przedszkola cyz na jakieś zajęcia – ja poddałabym się po dwóch dniach, uciekłabym od chaosu, który by się stworzył wokół). Chodzi jednak o to, by do tych oczekiwań zbytnio się nie przywiązywać. Bo to, zgodnie z jogicznymi i buddyjskimi tekstami, rodzi cierpienie. Rób plany, ciesz się na wyjazd. Ale bądź otwarty. Na to, co on Ci przyniesie. Jeśli będzie deszcz, ciesz się nim: idź na spacer po plaży, bo wtedy jest szczególna, niezatłoczona i piękna. Dziecko wybrało swoją drogę? Ciesz się tym! Bo to oznacza, że dobrze je wychowałaś!

Oczekiwanie niesie ze sobą jednak także inną pułapkę. Kiedy tworzymy plany, wyobrażamy sobie, jak będzie za tydzień, za dwa, za rok, jesteśmy w przyszłości. Jasne – trzeba zaplanować urlop, bo tego żąda od nas zakład pracy. Ale wystarczy ograniczyć się do podania terminu i zrobienia rezerwacji w hotelu czy kupienia biletu na samolot, jeśli to konieczne. I tyle. Nie trzeba więcej myśleć o tym, co na urlopie będziesz robić, jaki będzie pokój w hotelu i jakie drinki będziesz sączyć na plaży. Zamiast tego skoncentruj się na zabawie z dzieckiem teraz, kiedy własnie spadł śnieg i można pójść na sanki. Albo na czytaniu nowej książki, wyszywaniu, obserwacji ptaków, które przyleciały do kramnika. Bądź Tutaj. Bądź Teraz. A jak już pojedziesz na urlop też tam BĄDŹ. Nie w swoich marzeniach, niespełnionych, bo w karcie drinków jest tylko dziesięć pozycji i nie ma Twojego ulubionego mojito. No i co z tego? Za to jest miejscowy specjał. Skosztuj i poczuj jego smak, zamast psioczyć na złą obsługę…

Planowanie, ba… nawet robienie postanowień noworocznych nie jest złe. Popieram to, bo mnie pomaga się zdyscyplinować. I ogarnąć codzienność. Ale… nie przywiązuję się do nich. Nie wymagam, żeby mój plan w 100% się sprawdził. Bo przecież życie pisze różne scenariusze. Zaskakuje nas… Przekonałam się o tym nie raz. I o tym, że zbytnie przywiązanie do swoich wyobrażeń i oczekiwań skutkuje (przynajmniej u mnie) bezsenną, przepłakaną nocą. Popłakałam sobie. A rano wypiłam kawę i spojrzałam na wszystko z innej perspektywy. Odpuściłam sobie dążenie do ideału wymyślonego x lat temu. Ideału, który już dawno się przeterminował. Nie oczekuję, nie tworzę w wyobraźni gotowych scenariuszy, bo wiem, że przez to może mnie ominąć milion innych, pięknych rzeczy… i dzięki temu jestem Tu i Teraz. Jestem szczęśliwsza…

I Was też zachęcam spróbować. Choć wiem, jakie to trudne…

P.S. A jeśli kogoś temat emocji takich jak rozczarowanie wynikające z niespełnionych oczekiwań i przywiązanie powodujące cierpienie, polecam ten artykuł Patrycji Gawlińskiej. Bardziej profesjonalny. KLIK

Advertisements

10 thoughts on “A miało być tak pięknie… rzecz o oczekiwaniach

    1. ;)) Dokładnie… szkoda tylko, że nie zawsze to takie proste… i nie każdemu wychodzi. Bo gdyby wszyscy tak potrafili świat byłby jeszcze bardziej przyjemnym miejscem…

  1. Bardzo bardzo bardzo fajnie napisane. Mądra z Ciebie kobieta, Elu:-)
    Najważniejsze umieć cieszyć się z małych przyjemności, z dobrych drobnych niespodzianek, a na duże przyjemności i wieeelkie niespodzianki być otwartym, ale nie robić z nich warunku szczęścia. I nawet już tam sobie planować, ale elastycznie, bez napinania się na realizację za wszelką cenę i bez rozczarowań i łez, gdy coś pójdzie nie tak. Życie jest za krótkie, a i daje zbyt wiele możliwości, by trzymać się utartych, zaplanowanych ścieżek. Tak sobie się mądrze chyba, przepraszam.
    Mam takie ulubione zdanie, odnośnie szczęścia, Leszka Kołakowskiego: „życie może przyjemne i ciekawe pod warunkiem, że człowiek nie pragnie być zbyt szczęśliwy”. Taki leciutki stoicyzm, lubię je.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s