(Po)wigilijne opowieści

Plan był taki: usiąść wygodnie w fotelu przy zapalonej choince, z aromatyczną herbatą i świątecznymi piernikami pod ręką. I rozkoszować się czytanym niespiesznie opowiadaniami wigilijnymi. Łagodnymi, nieskomplikowanymi, ciepłymi. Takimi w sam raz na święta…

Dałam się jednak wpuścić w pułapkę oczekiwań (więcej o oczekiwaniach TUTAJ). I… może nie tyle rozczarowałam się, co zdziwiłam… Bo książka okazała się zupełnie inna, niż myślałam…

DSC_0006 

Ta książka czekała na mnie rok. Znaczy w sumie czekała dłużej, bo została wydana w 2005 roku. I jakoś wtedy mama ją dostała. A może kupiła? Nie pamiętam. Ja dorwałam ją rok temu, podczas poprzednich świąt. Miała być idealną lekturą powigilijną. Ale czasu brakło. Przeleżała więc na parapecie (tu składuję sobie książki do przeczytania), czekając na kolejny grudzień. Bo jakoś nie chciałam czytać jej w środku lata. No nie pasowało i tyle…

Spodziewałam się lektury łatwej i przyjemnej. W końcu to zbiór opowiadań, w końcu wigilijnych. No i autorzy poszczególnych opowiadań też mi bliscy. Przynajmniej niektórzy. Bo i Sowa tu jest i Szwaja… Ale jest też Wiśniewski, który widzi tę raczej smutniejszą stronę życia. I to od jego opowiadania zaczyna się cały zbiór. Jest w tym tekście choinka, są święta. I… jest smutek, żałoba, samotność…. A potem? Potem jest podobnie. Bo nawet tekst Szwaji jest taki jakiś niby zabawny, ale jednak ma to drugie dno. I też jest o samotności. I o tym, że nie każdy w święta dzieli się opłatkiem i siada z bliskimi do suto zastawionego stołu…

Oprócz opowiadań, których akcja dzieje się współcześnie, są też inne. Jest tekst o twórcy skrzypiec żyjącym w XVII wieku. Tekst, choć pisany staropolszczyzną, albo raczej językiem na ową staropolszczyznę stylizowanym, jest ciekawy. Bo miesza się tu świat starych Bogów z Bogiem biblijnym. Jest nawiązanie do przedbożonarodzeniowych tradycji czczenia słońca, do pogańskich obrządków, do mitologii ludów nordyckich… Moje klimaty…

Jeszcze ciekawszy jest tekst Irka Grina. Taka fantastyka, choć osadzona współcześnie. Niby świat istnieje taki, jakim go znamy. Ale oto poznajemy przybyszów, z których rozmowy wynika, że to oni podpowiedzieli ludziom ideę Boga. Że tak naparwdę całą hstorię kultury zawdzięczamy im. Kim są? Skąd przybyli? Tego się nie dowiadujemy. A jednak tekst daje do myślenia, choć na pierwszy rzut oka powiedzieć można: to bajka, fantastyka i tyle. Ale… ja się zaczęłam zastanawiać nad idęą Boga, Bogów. No dobra, zastanawiam się nad tym od ładnych paru lat… Pewnie dlatego ten tekst mi się spodobał, choć opowieści o tajemniczych przybyszach z kosmosu raczej nie lubię…

W zbiorze opowiadań jest 14. Nie sposób opisać je wszystkie. Za to większość warto przeczytać. Choć może niekoniecznie z nastawieniem, że to lektura przyjemna i wpisująca się w bożonarodzeniowy klimat rodem z reklamy aromatycznej kawy czy markowych czekoladek. Teksty dają do myślenia. I zwracają uwagę na problemy, których nie zauważamy. Albo których widzieć nie chcemy. I w tym chyba tkwi ich urok… Choć znając zawartość książki w prezencie bym jej nie dała, polecam. Do poczytania i zastanowienia się. Pod choinką w przyszłym roku. Albo nawet w listopadzie. Albo kiedykolwiek książka wpadnie Wam w ręce…

A czytałam w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi (wszak wszyscy autorzy polscy), wyzwanie książkowe 2015 (książka, która ma wiecej niż dwóch autorów), 200 książek dookoła świata (Polska), Klucznik (bo śnieg na okładce jest, czyli styczniowy klucznik nr3).

 

Reklamy

7 thoughts on “(Po)wigilijne opowieści

  1. Kilka razy wracałam do tej pozycji i zawsze opwiadania cztam na nowo. Warto mieć ją na półce i kiedy przjdzie okres okołoświąteczny zac

    1. Nie wiem, czy wrócę, raczej poszukam innych zbiorów. Chyba co roku wydają takie. Ale… faktem jest, że za każdym razem, jak się czyta, inaczej się odbiera…

  2. Jakoś nie lubię opowiadań. Złości mnie, że są takie krótkie. A jednak czasem się skuszę i czytuję.
    Przyznam, że – na pierwszy rzut oka – dość dziwny zestaw autorów. W jednym tomie Harny, Przepiera i Grin z Szwają czy Matuszkiewicz? Taki niespodziewany miszmasz.
    Opowiadaniem o źródłach boskości zaintrygowałaś mnie. Choćby z tego względu poszukam w bibliotece.

    1. Też raczej nie sięgam po opowiadania. Chyba, ze jdengo autora. Ale powieści wolę…. Stanowczo!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s