Są mężczyźni, którzy nienawdzą kobiet…

Wiecie, byłam wychowywana w szacunku dla drugiego człowieka. Niezależnie od płci czy wieku. I dlatego, kiedy byłam już na tyle duża, by sięgać po „dorosłą” prasę i oglądać programy informacyjne, wiele rzeczy było dla mnie szokiem. Na przykład to, jak można się nad kimś znęcać. I to nie w rzeczywistości takiej, jaką jest wojna itd. (choć tego też nie rozumiem), ale w normalnym domu, w normalnym mieście, we współczesnych czasach. Każda historia kobiety zgwałconej, brutalnie potraktowanej, przyprawia mnie nadal o gęsią skórkę. Nic więc dziwnego, że poczułam pewną więź, choć może to za dużo powiedziane, bardziej może: pojawiła się nić porozumienia między mną a bohaterą tej książki:

DSC_0006 (3) 

Prawda jest taka, że po tę książkę sięgnęłam przez przypadek. Rodzice oglądali film, książka leżała na półce, a że z moich planów czytelniczych na ten miesiąc nic już nie zostało, po prostu przeczytałam. Bałam się, że to nie dla mnie. Thriller sensacyjny… no przecież to zupełnie nie to, co lubię i co czytam namiętnie. A jednak już od pierwszej strony historia mnie zaintrygowała, wciągnęła. I pochłonęła tak, że książkę przeczytałam w ciągu kilku dni. Mimo, że jest naparwdę opasłym tomiskiem (moje wydanie ma 552 strony tekstu powieści).

Stieg Larsson opowiada tutaj historię pewnej tajemnicy, która nierozwiązana została przez kilkadziesiąt lat: zagdkę zniknięcia młodej dziewczyny należącej do dość wpływowej rodziny. I to rozwiązanie tej zagadki, które powierzone zostało pewnemu dziennikarzowi, jest głównym wątkiem powieści. Ale oprócz tego mamy tu do czynienia także z dwoma innymi, równie ważnymi wątkami. Pierwszy to sprawa owego dziennikarza, który po popełnieniu dziennikarskiego przestępstwa: pomówieniu wpływowego biznesmena, trafia przed sąd i zostaje skazany na karę grzywny i więzienia. Gorsze jest jednak to, że sytuacja ta sprawia, iż zostaje niejako zepchnięty na margines dziennikarskiego świata. Nie poddaje się jednak, przekonany o słuszności swoich racji i… przyjmuje propozycję starszego pana, który zleca mu znalezienie swojej dawno zaginionej krewnej w zamian za ważne informacje dotyczące swojego przeciwnika – owego biznesmena. Bo, że dopuścił się on oszustw i różnych przekrętów to pewne.

Kolejny wątek jest jeszcze inny: to historia dziewczyny, dosyć specyficznej. Jeździ na motorze, ma kolczyki na twarzy, krótko obcięte włosy, tatuaże i jest uznana przez państwo za osobę, która nie jest w stanie sama o sobie decydować. Ale przy tym jest postacią niezwykle inteligentną, która jest najlepszym reasercherem pracującym w wywiadzie gospodarczym. Jest jedną z najbardziej znanych w wirtualnym świecie hakerką – osobą, przed którą nie ukryją się żadne tajemnice… Ona także zostaje wplątana w poszukiwania zaginionej Harriet. I oddaje się temu bez reszty, bo nagle poszukiwania zaginionej stają się poszukiwaniami mordercy kobiet. A bestialstwa wobec kobiet Liesbeth nie potrafi wybaczyć. Nikomu. Także swojego oprawcę traktuje bezwzględnie… Co wpłynęło na takie zachowanie dzieczyny? Tego nie wiemy. Być może jej tajemnice odkryte zostaną w kolejnych częściach trylogii. Na razie jej postać fascynuje (przynajmniej mnie) i pozwala doprowadzić sparwę zaginięcia Harriet, a przy tym odkrycia mrocznej tajemnicy rodu Vangerów, do końca.

Sama akcja trzyma w napięciu. Bardzo. Po prostu nie da się książki odłożyć ot tak. Czytając ją, człowiek chce się dowiedzieć, co stanie się w następnym rozdziale, na następnej stronie. I powiem szczerze, warto skończyć jak najszybciej, bo… zakończenie zaskakuje. Spodziewałam się czegoś mrocznego, czegoś niebezpiecznego. Ale nigdy nie przypuszczałam, że będzie to aż taki kaliber. I do końca zastanawiałam się, kto jest mordercą – sadystą… Powiem tak: tylko jedna osoba sparwcy zaskoczyłaby mnie bardziej…

Książka „Mężczyźni, którzy nienawidza kobiet” to moje pierwsze spotkanie z literaturą skandynawską. I na pewno nie ostatnie. W pierwszej kolejności sięgnę oczywiście po kolejne tomy trylogii „Millenium”. A dalej… tylu jest autorów wartych poczytania… Sięgę, bo te książki są inne: inan kultura, inne spojrzenie na wiele spraw. W tej powieści poznajemy, troszkę międyz wierszami, działanie sądów szweckich. Widzimy, na czym polega praca dziennikarza gospodarczego i jak działa wielki biznes. A przy tym dużo dowiadujemy się o kwestii przemocy, także przemocy seksualnej, wobec kobiet. I są to dane porażające…

A tę książkę przeczytałam w ramach wyzwań: wyzwanie książkowe 2015 (film na podstawie książki), czytam opasłe tomiska (552 strony), 200 książek dookoła świata (Szwecja).

Advertisements

7 thoughts on “Są mężczyźni, którzy nienawdzą kobiet…

  1. Niby taka przemoc jest straszna, no jest… ale jest też przemoc ukryta, psychiczna, gdzie nikt nikogo nie uderzy, ale przez 30 lat kobieta nie może sobie kupić wymarzonej rzeczy, nigdzie nie pojechała, nie może wyjść z kawą przed dom… a przecież wszystko jest niby normalnie, nikt nikogo nie bije…

    1. Zgadzam się całkowicie. Każda przemoc jest zła… A te wszystkie „nby normalne” sytuacje są straszne…

  2. Thriller thrillerowi nierówny. A książka i film są genialne. Też nie jestem fanką ociekających krwią i przemocą kryminałów, chyba że coś za tym jest, nie tylko bieganie z bronią i bicie się po, przepraszam za słowo, pyskach. Książka mnie ujęła swoim mrokiem, taką skandynawską mgłą i wilgocią, atmosferą. Film zresztą podobnie. Przyznam jednak, że „wybór” autora na mordercę nieco mnie zaskoczył swoją prozaicznością. Nie to, że przewidziałam, kto jest mordercą, bynajmniej! Ale jakoś tak… Może zadziałała zasada, że chodzi o to by gonić króliczka, a nie by złapać go i może każda z postaci książki w roli mordercy by mnie nie zdziwiła. Przyznać trzeba bowiem, że niemal każdy miał zadatki, prawda? A kto Tobie bardziej pasował, jak o tym napisałaś?
    Postać dziewczyny – hakerki jest przejmująca. Przejmująca, tym co ją spotyka. Przerażające. Przerażające. Przyznam, że czytałam czasami pobieżnie, byle przelecieć niektóre słowa i zdania.
    Szwedzki kryminał ma swój klimat i lubię bardzo. Nie jest to herbatka u Agathy Christie, którą uwielbiam, ale dobre, mocne whisky z lodem:-)

    1. ;)) Oj… ja to liczyłam, że mordercą będzie ten prawnik 😉 No, ale cóż… też mam wrażenie, ze końcówka to już taka była, byle skonczyć i chodziło o gonienie króliczka. Ale i tak ksiażka pozostaiła tak wiele pytan, że KONIECZNIE musze sięgnąć po następne części…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s