Wszystko kręci się wokół dziecka

Każda matka, ba… chyba nawet każda kobieta słyszała od swoich bliskich i znajomych, żeby cieszyła się z życia póki może. Bo kiedy na świecie pojawi się dziecko, wszystko się zmieni. Życie stanie na głowie i… nic już nie będzie takie samo. Oczywiście powtarza się to w kontekście braku czasu na własne przyjemności, wieczorne wyjścia czy choćby wysypianie się. I, mam wrażenie, czasem prawda ta powtarzana jest takim tonem, jakby wszystko miało zmienić się na gorsze. A przecież to nie tak…

powieść-o-dziecku 

 

Zrozumiałam to, czytając książkę „Kroniki rodzinne”. Wygrzebałam ją gdzieś z półki mojej mamy. Wydana w 2005 roku idealnie spasowała do jednego z wyzwań. I tak naprawdę chyba to był powód, dla którego zatopiłam się w lekturze. Okazało się, że książka sprawiła, że na pewne rzeczy spojrzałam troszkę inaczej…

Kilka srok za ogon

Choć nie powiem, żebym była zachwycona tą pozycją… Kiedy czytałam notkę biograficzną umieszczoną na okładce, od razu pojawiły się oczekiwania (znów te oczekiwania cholerne!) w stosunku do aktora. Bo przeczytałam, że Tony Parsons to fantastyczny pisarz, że jego powieści do bestsellery, że na ich podstawie kreci się filmy. No skoro tak, to musi to być naprawdę dobra literatura.

Zaciekawił mnie też opis treści umieszczony na okładce przez wydawcę. Trzy siostry, trzy rodziny, zupełnie różne podejście do kwestii posiadania dzieci. Interesujące… Ale kiedy zaczęłam czytać, poczułam się zagubiona. To nieprawda, że tylko dwoje dzieci. Jest ich tu znacznie więcej. I poruszone chyba wszystkie problemy, bardzo ważne swoją drogą, dotyczące kwestii poczęcia i posiadania dziecka: niechciana ciąża, wcześniaki, aborcja i jej wpływ na płodność i na psychikę kobiety, samotne macierzyństwo, późne macierzyństwo, zapłodnienie in vitro, skutki i możliwość ich odwrócenia wasektomii, międzynarodowa adopcja, problemy dzieci w rozbitych rodzinach, problemy małżeńskie po urodzeniu dziecka, problemy z nastoletnim dzieckiem we współczesnym świecie… Ufff… chyba wszystko, choć nie dam ręki sobie ręki uciąć, że nie pominęłam jakiegoś wątku. Jak dla mnie, troszkę tego za dużo. Zwłaszcza, że każda z tych historii mogłaby spokojnie stać się tematem osobnej powieści.

Kilka słów o fabule

Książka opowiada historię trzech sióstr, które wychowywały się bez matki. To z pewnością miało ogromny wpływ na ich dalsze życie i decyzje przez nie podejmowane. Najstarszą siostrę, Cat, poznajemy jako pewną siebie kobietę przed czterdziestką. Ma kochanka, ma dobrą pracę, jest niezależna. Zdaje się, że to spełnienie jej marzeń po latach, gdy musiała (od dwunastego roku życia), matkować siostrom. Jessica, druga siostra to z kolei urodzona matka. Rzuciła pracę, by móc urodzić dziecko i macierzyństwu oddać się bez reszty. Ma kochającego męża, niezłe warunki finansowe, ale… nie może zajść w ciążę. Megan, najmłodsza z sióstr, właśnie kończy studia medyczne. Niedawno rozstała się z chłopakiem, a teraz kończy staż i przygotowuje się do ostatecznych egzaminów. Jest tym typem lekarki-idealistki, która wierzy, że może choć w niewielkim stopniu zmienić świat. Tymczasem okazuje się, że to jej świat ulega zmianie, bo nagle dowiaduje się, że jest w ciąży z przygodnie poznanym chłopakiem. I zastanawia się, czy urodzić dziecko…

Między siostrami istnieje bardzo silna więź. Tak naprawdę mogą polegać tylko na sobie. A jednak, pojawienie się potencjalnego dziecka sprawia, że w siostrach budzą się ukryte pragnienia. Nagle okazuje się, że nie zawsze obrana przez nie droga daje im szczęście. Czy zrewidują swoje poglądy? Czy spełnią się w nowych rolach, które napisało im życie? Tak w skrócie można opisać fabułę powieści.

Drugie dno

A jednak jest coś jeszcze: bo tak naprawdę nie o siostry tu chodzi a o dzieci. Choć może też niekoniecznie o dzieci. Raczej o to, jak pojawienie się dziecka na świecie zmienia wszystko. Opowieść Parsonsa tak naprawdę traktuje nie o trzech kobietach, a o wielu małżeństwach, parach i samotnych rodzicach. I o dzieciach: tych wyczekiwanych z radością, tych kochanych i porzuconych. I tych, które się nie narodziły. I tych, które urodziły się zbyt wcześnie. I tych, które… Oj dużo tutaj dzieci. I o dzieciach, które zmieniły życie swoich rodziców…

I to właśnie daje do myślenia. Czytałam tę książkę i odnosiłam się do własnych doświadczeń. Wiem już przecież, jaki wpływ ma pojawienie się małego człowieka na całe życie: to rodzinne, zawodowe, towarzyskie. Nawet erotyczne. Cały czas stawiałam siebie w sytuacji poszczególnych bohaterek, pytając, co ja bym na ich miejscu zrobiła. I… to mi dało do myślenia…

Zbyt dużo

Nie mogę jednak powiedzieć, że ta powieść mnie zachwyciła. Z pewnością jest to książka, którą można przeczytać. Ale nie jest to powieść, która koniecznie trzeba mieć na półce. Do poczytania, przy okazji. Dlaczego? Tak, jak pisałam wcześniej, za dużo tego wszystkiego. Za dużo tematów, wątków. Przez to perypetie bohaterek wydają się nierealne. Historia każdej z nich to zupełnie odrębna opowieść. Niewątpliwie ciekawa, wciągająca. Ale wszystkie razem, przeplatające się w każdym rozdziale sprawiają, że tworzy się pewien misz-masz. Nie ma możliwości, by skupić się na jednym problemie, bo już pojawia się kolejny. I choć Parsons wgryza się w psychologię bohaterów, trafnie opisuje ich motywacje, to jednak wolałabym, gdyby wątków było tutaj mniej…

Jeszcze raz powtórzę: nie jest to zła książka. Ba… mogę pokusić się o stwierdzenie, że jest całkiem niezła i wartościowa. Ale… No właśnie, jest to „ale”, które nie pozwala mi stwierdzić, że to pozycja genialna i absolutnie warta przeczytania. Powiem tak: jeśli lubisz powieści obyczajowe, takie, które poruszają tematy macierzyństwa i dzieci – czytaj. Jeśli nie jest to Twój ulubiony typ literatury – nie zmuszaj się. I tyle….

A czytałam w ramach wyzwań: książkowe podróże (odwiedzona Wielka Brytania), pod hasłem (wydana w 2005 roku), 200 książek dookoła świata (Wielka Brytania).

 * * * * * * *

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co na blogu zapraszam do polubienia strony na Facebooku: KLIK oraz do śledzenia bloga w aplikacji bloglovin.

Reklamy

5 thoughts on “Wszystko kręci się wokół dziecka

  1. W jednej z książek wyczytałam takie zdanie, że wszystko co się usłyszy przed „ale” nie ma znaczenia:-) Łącząc to z Twoją opinią o tej książce domyślam się, że nie powinnam po nią sięgać:-)

    1. nie jest zła, ale jest wiele lepszych. Na podobne tematy… Ja się po prostu przygotoałam na coś lepszego…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s