Człowiek stanowi całość – recenzja książki „Ajurweda medycyną natury”

Mój pierwszy kontakt z ajurwedą był typowy, jak w większości przypadków ludzi żyjących na Zachodzie: zaczęło się od jogi. Przypuszczam, że przynajmniej połowa ludzi, którzy dzisiaj interesują się tematem indyjskiej medycyny naturalnej, zetknęła się z nią właśnie poprzez zgłębianie tajników jogi. Druga część to ludzie, którzy poszukują holistycznego sposobu traktowania człowieka i naturalnych, nietypowych dla współczesnej medycyny, metod leczenia. Oczywiście mój pierwszy kontakt był podyktowany chęcią zmiany pewnych nawyków. Albo może raczej: chęcią dowiedzenia się, co zrobić, by dobrze się czuć. Chciałam też dowiedzieć się, jaka dosza u mnie przeważa. Bo to ważna informacja, kiedy chce się ajurwedę wprowadzać w życie.

Odbyłam więc konsultacje z Agnieszką Wielobób (polecam serdecznie), nakupiłam mnóstwo książek i zaczęłam czytać. Przeczytałam kilka, a reszta przeleżała na półce kilka miesięcy. Aż do dzisiaj. Bo w końcu sięgnęłam po książkę, którą postanowiłam przeczytać w ramach wyzwania 12 książek na 2015 rok. I… przepadłam…

DSC_0142 (8)

Kilka słów o autorach

Książka „Ajurweda medycyną natury” ma dwóch autorów. Pierwszym jest David Frawley. To chyba najbardziej znany na Zachodzie człowiek zajmujący się ajurwedą. Studiował tę naukę w Indiach i tu obecnie także uznawany jest za autorytet. Jest propagatorem jogi i ajurwedy na Zachodzie.

Drugim autorem jest Subhash Rande. Obecnie to jeden z czołowych nauczycieli ajurwedy w Indiach i na świecie. Na swoim koncie ma kilkadziesiąt publikacji na ten temat. Działa przede wszystkim na uniwersytecie w Punie, ale często gości poza Indiami, gdzie także poświęca się nauczaniu ajurwedy.

Dlaczego to takie ważne? Bo nazwiska autorów sprawiają, że książka, która właśnie przeczytałam to poważny kaliber. To nie jest krótka broszurka o tym, co jeść, by być zdrowym, ani na wpół naukowa książeczka o zdrowym stylu życia. To pozycja naukowa. Choć może nie wygląda dokładnie tak, jak wyglądają prace naukowe znane z naszych uczelni. Nie ma tutaj bibliografii, ale jest za to indeks ogólny i indeks ziół, o jakich wspomina się w książce. Jest słownik wyjaśniający najważniejsze pojęcia. I jest obszerny wstęp, w którym wyjaśnione jest dokładnie skąd pochodzi ajurweda i na jakich historycznych tekstach opiera się ta wiedza.

Czym jest ajurweda?

Bo trzeba wiedzieć, że ajurweda jest w pełni zorganizowanym systemem medycznym. Takim, który pochwalić się może kilkutysięczną historią. I choć dzisiaj najczęściej kojarzona jest z masażami, jakie oferują salony SPA i ewentualnie z dietą opartą na koncepcji trzech dosz, ajurweda spogląda na człowieka jako na całość. To system, który ma podejście holistyczne. Wychodzi z założenia, że owszem, wszystkie problemy zdrowotne wynikają z zaburzenia równowagi dosz, ale przyczyn tego szuka we wszystkich sferach życia.

Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że ajurweda daje po prostu wskazówki, co jeść. To nie do końca tak. Obok zasad dotyczących zdrowej diety są tu także zasady dotyczące aktywności fizycznej, odpowiedniego snu czy zasady etyczne, których należy przestrzegać, by cieszyć się zdrowiem i długowiecznością. Dzieje się tak, ponieważ ajurweda zakłada, że człowiek stanowi całość. Na tę całość składa się: ciało, umysł i dusza. Zdrowie możliwe jest tylko wtedy, gdy one wszystkie są w równowadze.

Jednocześnie jednak nie neguje się tutaj zdobyczy współczesnej medycyny. Ba… korzysta się z nich, gdy choroba zbyt się rozwinęła, na przykład, gdy jakiś guz jest zbyt duży, trzeba go zoperować… Tym, co różni ajurwedę od współczesnej medycyny jest samo podejście do kwestii leczenia. Współczesna medycyna po pierwsze widzi jeden problem: zapalenie pęcherza jest schorzeniem pęcherza. I leczy się je określoną tabletką czy syropem. Nie ma tu jednak myślenia typu; skąd się to zapalenie pęcherza wzięło? Dlaczego dotknęło akurat tę osobę, a nie inną, która przebywała w takich samych warunkach i robiła to samo itd. Ajurweda zaś koncentruje się na tym, by temu zapaleniu pęcherza zapobiec. A jeśli już się przytrafi, zniwelować przyczynę (co tutaj rozumiane jest jako zaburzenie harmonii dosz), a nie sam skutek (czyli ból, pieczenie itd.).

Wiem, że może to brzmieć skomplikowanie. Troszkę trudno jest wyjaśnić wszystkie aspekty i zasady w jednej notce. Tych, którzy chcą więcej zapraszam na kolejne posty w kategorii Zdrowie, bo temat ajurwedy z pewnością się tutaj będzie przewijał. Polecam też blogi Agnieszki Wielobób i Izy Raczkowskiej. U nich konkretne zalecenia, przepisy, ciekawe informacje na temat jogi, ajurwedy i nie tylko.

 O książce „Ajurweda medycyną natury”

Rozpisałam się trochę na temat ajurwedy. A miało być przecież o książce. Tak naprawdę trudno napisać jej recenzję. Przynajmniej nie taką, jakie piszę zazwyczaj. Bo to jest, jak już wspomniałam, pozycja naukowa. Można pokusić się o stwierdzenie, że na tych 300 stronach znalazło się po prostu kompendium wiedzy o ajurwedzie. To pozycja, po która warto sięgnąć na początku swojej przygody z tym systemem medycznym. W krótkich rozdziałach opisano tu chyba większość, jeśli nie wszystkie aspekty ajurwedy: jest i o tym, jak rozpoznać, która dosza u danej osoby dominuje, i o tym, jaka dieta, tryb życia czy aktywność fizyczna jest zalecana przy poszczególnych konstytucjach. Jest bogaty wstęp na temat podstaw historycznych ajurwedy i opisane konkretne terapie, w tym terapie oczyszczające oraz praktyki do codziennego wykonywania.

Język książki do prostych nie należy. To nie jest pozycja, którą czyta się łatwo. A jednak nie ma tu także skomplikowanych pojęć. Pojawiają się indyjskie nazwy, ale są od razu tłumaczone. Bardziej użyte tu są chyba w celu ich utrwalenia. Nie wprowadza to jednak zamętu, jaki czasem pojawia się w przypadku tekstów naukowych naszpikowanych różnymi niezrozumiałymi pojęciami. Jest dużo tabel i rysunków, dzięki którym wiedzę można sobie usystematyzować. Czytając jednak warto zaopatrzyć się w zakreślacz (jeśli ktoś lubi), ołówek lub karteczki samoprzylepne, dzięki którym zaznaczyć można fragmenty najciekawsze i najważniejsze w danym momencie. Ja tak zrobiłam, bo wiem, do czego chciałabym wrócić w pierwszej kolejności, czym się zająć, jakie zmiany wprowadzić u siebie na początku.

Dużą zaletą książki jest to, że choć bazuje na warunkach indyjskich, podaje też informacje ważne dla Amerykanina czy Europejczyka. Na przykład na temat wpływu pór roku na wzmocnienie lub osłabienie działania poszczególnych dosz. Albo na temat ziół wykorzystywanych w ajurwedzie. To ważne, bo dzięki temu łatwiej jest pewne rzeczy wprowadzić do swojej praktyki.

Trzeba jednak przyznać, że jest to książka dla osób zainteresowanych tematem. I raczej wstęp do zdobywania wiedzy z zakresu ajurwedy. Mnie zainspirowała do zgłębienia kolejnych tematów, takich jak właśnie zioła i ich wykorzystanie podczas leczenia czy też masaż ajurwedyjski.

Podoba mi się też samo wydanie książki. Ukazała się ona nakładem krakowskiego wydawnictwa a-ajurweda i tak jak inne książki tu wydane ma charakterystyczną białą okładkę z fragmentami zdjęć w kołach. Ponadto książka jest wydana tak, by była jak najbardziej przejrzysta. W przypadku takich trudnych testów ma to szczególne znaczenie.

Z czystym sumieniem mogę więc polecić wszystkim zainteresowanym. Mnie ta książka nauczyła wiele. I pewno jeszcze nie raz po nią sięgnę. Mam na półce jeszcze czekającą na przeczytanie książkę o ajurwedzie dla kobiet tego samego wydawnictwa przeczytane już trzy inne pozycje na temat ajurwedy i pokrewne. I z wszystkich jestem zadowolona. Choć ta chyba najbardziej kompleksowo traktuje o ajurwedzie. I żałuję, że to nie ją przeczytałam jako pierwszą…

A czytałam w ramach wyzwań: 12 książek na 2015 rok, okładowe love, klucznik (dwóch autorów).

David Frawley, Subhash Ranade, „Ajurweda medycyną natury”, Kraków 2013. Nakładem wydawnictwa a-ajurweda. Stron: 318.

 

Jeśli jesteś zainteresowany taką tematyką, zapraszam do śledzenia blogowej kategorii ZDROWIE. Tu w zakładce Biblioteczka Zdrowia pojawiają się recenzje książek o zdrowym odżywianiu i zdrowym stylu życia. Recenzje różnych książek przeczytasz też TUTAJ.

Zapraszam też do śledzenia mojej strony na Facebooku. Tutaj informacje o nowych wpisach oraz większa porcja inspiracji i ciekawostek.

Pozdrawiam i dziekuję, że tu jesteś!

Ela-Sonrisa

Reklamy

5 thoughts on “Człowiek stanowi całość – recenzja książki „Ajurweda medycyną natury”

    1. To polecam przyjrzenie się tematowi bliżej. Choć z pozoru może się to wydawać skomplikowane. I dziękuję za odwiedziny 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s