Wspomnienie lutego…

Krótki był ten luty. Niby zawsze taki jest. Ale w tym roku jakoś szczególnie. Ledwo się zaczął, a już mamy marzec. Minął jakby niepostrzeżenie. A przecież wcale nie był taki nieważny. Dużo się zdarzyło, dużo słów padło, dużo myśli, odpowiedzi na pytania, decyzji… Ten luty był ważny. Bardzo ważny. I choć nie obyło się bez burzy, mam wrażenie, że wychodzę z niego z poczuciem spokoju. Mam pewność, że będzie dobrze, wewnętrzne przeświadczenie…

Pewnie dlatego lutowy wpis do artjournala jest utrzymany w kolorach biało-błękitno-granatowych. Tak mi się ten luty kojarzy i tak chcę go zapamiętać…

podsumowanie-lutego 

Są serca, ale wcale nie dlatego, że to miesiąc miłości, walentynkowy itd. Raczej dlatego, że  końcu zdobyłam się na odwagę, aby posłuchać siebie. Zrozumiałam, ze tylko jeśli będę kochać samą siebie, troszczyć się o siebie, będę w stanie kochać innych tak bardzo, jak tego chcę. I kiedy w końcu zaczęłam wprowadzać to w życie, poczułam się szczęśliwa…

wspomnienie-lutego

Mottem wpisu jest tutaj piosenka „W domach z betonu”. Tak mi jakoś chodziła po głowie cały miesiąc. I wcale nie chodzi o erotyczne uniesienia. O nie, teraz dopiero, z perspektywy marcowej, zrozumiałam, że rozumiem słowa piosenki bardzo, ale to bardzo metaforycznie… I że jest to związane z pewnymi decyzjami, do których w trakcie lutego dojrzałam…

artjournal

Lutowy wpis artjournalowy powstał z papieru UHK Naval Treaty Sztorm. Do tego distressy i naklejki domkowe jeszcze z 3rd Eye. Bo to  końcu wpis do journala, który bierze udział w zabawie UHK  domkowe journalowanie.

A że tylko jeden papier jest tu użyty, zgłaszam też na wyzwanie w Skarbnicy Pomysłów. Nie jestem pewna, czy naklejki są tu dopuszczalne, ale jeśli nie, proszę po prostu nie brać pracy pod uwagę. A, no i oczywiście papiery UHK w Skarbnicy Pomysłów też kupicie!

A co jeszcze w lutym?

Było trochę czytania. Nie tak dużo, jak w styczniu, ale i tak wynik jest niezły: przeczytałam 7 książek i w sumie 3067 stron. I to tyle, jeśli chodzi o statystyki. Skończyłam trylogię „Millenium” Stiega Larssona, którą serdecznie polecam. Ale prawdziwym hitem okazał się podręcznik ajurwedy, który miałam okazję przeczytać. Recenzję, znajdziecie TUTAJ. Dlaczego tak się zachwycam? Bo kiedy czytałam tę książkę, poczułam nagłe olśnienie. Nie tylko dotyczące tego, jak funkcjonuje ciało człowieka, ale dotyczące funkcjonowania świata. Nie chodzi o wiedzę, o jakieś pojęcia matematyczno-fizyczne. Nawet trudno mi to wytłumaczyć. Nagle po prostu to poczułam… A książką taką do poczytania, która z czystym sumieniem mogę polecić jest: „Kobiety z Czerwonych Bagien” Grażyny Jeromin- Gałuszki. Więcej o tej książce TUTAJ.

Craftowo najgorzej nie było, choć planowałam więcej. Ale zrozumiałam też, że nie tu nie chodzi o robienie prac na akord. I nie chodzi o to, by zgłaszać się na wszystkie wyzwania. Chodzi o to, żeby tworzyć to, na co ma się ochotę. I tylko prace tworzone sercem dają satysfakcję. I wychodzą tak, jak chcę. Ot, choćby ten scrap na płycie winylowej. Postawiłam znowu na kolaże, journale, scrapy. Ale już mam wielką ochotę stworzyć jakieś kartki, karteczki, karteluchy… No i troszkę eksperymentowałam… To z pewnością zasługa bloga scrap’n’skill, do którego ekipy dołączyłam i na którego trwające wciąż wyzwanie serdecznie zapraszam.

Życiowo odkryłam w końcu, jak rano mieć dużo energii. Po pierwsze – wstać wcześnie (aby tego dokonać, trzeba też położyć się spać o rozsądnej porze, czyli w moim przypadku miedzy 22.00 a 23.00). Po obudzeniu zrobić sobie ciepłej wody z cytryną (nie tylko oczyszcza, ale też pozwala obudzić metabolizm i odkwasza organizm). Popijam i w spokoju czytam sobie książkę. Żeby początek dnia był przyjemny. A potem miksuję sobie jakiś odżywczy koktajl. I dzień od razu staje się piękniejszy! (o koktajlach przeczytacie TUTAJ).

Największym odkryciem okazało się jednak to, że bez Facebooka w telefonie da się żyć. Wkurza mnie kompulsywne sprawdzanie, co tam słychać na fejsie u innych. Ale łapałam się na tym, że ja często też z nudów albo z przyzwyczajenia przeglądałam, co kilka minut, co tam słychać  wielkim świecie. Aż w końcu podjęłam decyzję: wywaliłam z telefonu najpierw Facebooka, potem massengera. I jestem szczęśliwsza! A świat się nie zawalił. Na Facebooka wchodzę raz dziennie i stwierdzam, ze naprawdę więcej nie trzeba. Dla mnie to rewolucyjne odkrycie!

Ach… no i mama wyciągnęła mnie na zumbę. I wiecie, że było fajnie? Fantastycznie! Można poskakać, poszaleć. I to do muzyki w moich klimatach. Czemu ja wcześniej nie poszłam? I jeszcze udało się zaliczyć narty! Żyć nie umierać!

Lutowa przeglądarka

Kilka rzeczy w lutym wpadło w oko, kiedy przeglądałam sieć. Może i Was zainteresuje?

– fantastyczne notki na temat zdrowego snu u Agnieszki Maciąg i Agnieszki Wielobób

– Simplicite stworzyła wpis o różnicy między potrzebami i zachciankami. Daje do myślenia.

pączki Mamy Alergika. Mają trzy podstawowe zalety: może je jeść moje dziecko (nie ma w nich mleka, jajek, soi i różnych innych zabronionych rzeczy), robi się je w jakieś 40 minut ze smażeniem, są pyszne!

– z craftowych rzeczy: Agateria zaproponowała nowe maski. Nie miałam okazji spróbować, ale kuszą baaaardzo…

– genialne kocie magnesiki u Edyty. Gdybym miała lodówkę, do której magnesy się przyczepiają, wykupiłabym wszystkie… Zwłaszcza, ze cel szczytny.

– fantastyczny szablon przydatny w planowaniu dnia u Edyty Zając. Dzieliłam się już linkiem na Facebooku, ale dla tych, co przegapili: KLIK.

– na koniec tekst o oszczędzaniu. Albo raczej o tym, co jest pierwszym krokiem do niezależności. Czyli o pozbyciu się długów. Na czasie…

A jaki będzie marzec? Nie planuję, nie ustalam celów. Sama jestem ciekawa, co przyniesie nowy miesiąc…

Advertisements

14 thoughts on “Wspomnienie lutego…

  1. Bardzo ciekawy wpis, a w połączeniu z tekstem go opisującym – także wieloznaczny. Domki lekkie jak baloniki wypełnione miłością 🙂

    1. Ojej, dziękuję bardzo… A prywatnie: no do pewnych decyzji dojrzewa się powoli… Ale kiedy już się je podejmie to jakby pozbyć się ogromnego ciężaru. naprawdę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s