Prawda o podróżowaniu – po lekturze drugiej części „Podroży do Miasta Świateł” Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk

Paryż… miasto miłości i sztuki. Miejsce, które wydaje się być nowoczesne i tajemnicze zarazem. Tutaj jedzie się po to, by pooddychać atmosferą, by zjeść rogalika z dżemem na śniadanie  jakiejś kawiarni, by podziwiać panoramę miasta ze szczytu wieży Eiffel’a i korzystać z uroków nocnego życia w kabaretach lub operach. To miasto, w którym z okazji Nowego Roku pija się oryginalnego szampana i całuje nieznajomych na ulicy. Ale to także miasto kontrastów. Miasto, które boryka się z problemem rzeszy imigrantów. I tak było już sto lat temu, choć wtedy paryżanami niefrancuskiego pochodzenia byli Żydzi, Rosjanie, Polacy… I to właśnie ich ślady odkrywamy podczas lektury drugiej części „Podróży do Miasta Świateł” Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk…

warto-przeczytać

Dalsze losy malarki…

Drugi tom powieści kontynuuje zaczęte w poprzednim wątki. Poznajemy tu losy Róży Wolskiej, polskiej malarki mieszkającej w Paryżu od czasu, gdy postanowiła wrócić z Cieciórki do Paryża. Powodem była nagła śmierć jej kochanka. Będąc we Francji Róża poznaje brata Rogera – młodszego księcia de Vallenord, który używa podstępu, by ją w sobie rozkochać i poślubić. Malarka odnajduje się w roli matki, zajmując się córką swojego przyjaciela z lat dzieciństwa. Maluje obrazy. Smakuje życia pani na zamku Val i decyduje się wybrać inne życie, trudniejsze, ale za to dające więcej wolności. W końcu Róża staje się właścicielką galerii sztuki, przeżywa dwie wojny, wychodzi za maż za człowieka, który od zawsze był jej wsparciem i którego kocha miłością dojrzałą i prawdziwą. W końcu umiera, pozostawiając swój cały majątek przybranej córce i jej rodzinie.

Drugi wątek powieści to historia Niny, która do Paryża przybywa wiedziona tropem historii zapomnianej malarki. I która próbuje właśnie tu, w mieście miłości, pozbierać się po tak nagłej stracie kochanka, mężczyzny zdawać by się mogło jej życia. Szukając śladów życia Róży Wolskiej vel Rose de Vallenord trafia w końcu na zamek Val, gdzie… najpierw nawiązuje romans z jednym z potomków przybranej córki Rose, a potem zostaje uwięziona. Z opresji ratuje ją… Nie, tego nei zdradzę, bo spaliłabym całą książkę…

Powieść niemal sensacyjna

Prawda jest taka, że drugi tom „Podróży do miasta świateł” przeczytałam równie szybko, jak pierwszy (moja recenzja TUTAJ). Choć jednak przyznać też muszę, że nie zachwycił mnie aż tak bardzo. O ile w pierwszej części rozsmakowywałam się w tak wiernie przedstawionym przez autorkę tle wydarzeń, w opisach życia w epoce, o tyle tu mi tego brakowało. Miałam też wrażenie, że po ostatnich latach życia Róży autorka się ledwo prześlizgnęła. To samo wrażenie miałam zresztą, gdy czytałam „Cukiernię pod Amorem”, jakby lata powojenne już autorki nie interesowały. Choć z drugiej strony w przypadku „Podróży do Miasta Świateł” może to być uzasadnione. Bo w drugim tomie autorka rozwinęła wątek dziejący się współcześnie.

W końcu było to, na co czekałam przez cały pierwszy tom: wątek prawie-kryminalny dotyczący tajemniczych kradzieży obrazów Rose de Vallenord. Pojawiają się tu nawet elementy sensacyjne. Były momenty, gdy, jak niemal podczas lektury thrillera, czułam pewien niepokój. Ot, choćby scena na cmentarzu, gdy Nina ma dziwne wrażenie, że jest obserwowana. Tyle, że znów brakowało mi troszkę zakończenia tego wątku. Bo mamy zakończenie życiorysu Rose – w naturalny sposób ten watek kończy się wraz ze śmiercią bohaterki. Mamy zakończenie perypetii miłosnych Niny. A nie mamy zakończenia sprawy kradzieży. Co więcej, ostatni fragment pozwala przypuszczać, że to historia wciąż otarta. Jakby niedopowiedziana…

Dlaczego warto przeczytać?

A mimo to jednak warto przeczytać tę książkę. Nie tylko po to, by dowiedzieć się, jakie są dalsze losy bohaterów pierwszej części. Także po to, by między wierszami wyczytać kilka ważnych prawd. O życiu i o tym, że warto czasem postawić na własną swobodę niż męczyć się w pewnych konwenansach, choć decyzja ta może nas wiele kosztować. O podróżach i o tym, że w ich trakcie (jak mówi motto i jedno z ostatnich zdań książki) sam cel podróży nie jest najważniejszy, ale istotne jest to, co nam przyniesie taka podróż, jaką wiedzę o nas samych dzięki niej zyskamy. No i dla opisów świata, w jakim dzieje się opisywana historia. Bo choć miałam apetyt na więcej, autorce nie można odmówić dokładności i wierności w opisach Paryża z pierwszej połowy XX wieku i z czasów współczesnych…

A czytałam w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Polacy nie gęsi, Stare dobre czasy, 200 książek dookoła świata (Polska), Klucznik (czerwony napis na okładce), Czytam opasłe tomiska (478stron).

Małgorzata Gutowska-Adamczyk „Podróż do Miasta Świateł. Rose de Vallenord”, Nasza Księgarnia, Warszawa 2013

* * * * * * *

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co się u mnie dzieje, zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku. Zapraszam też do odwiedzenia zakładki wyprzedaję. Tam trochę książek i zabawek na sprzedaż. Jeśli masz ochotę coś z tego kupić, po prostu napisz: artsonrisa@gmail.com.

Advertisements

One thought on “Prawda o podróżowaniu – po lekturze drugiej części „Podroży do Miasta Świateł” Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s