Czasem trzeba się zatrzymać – „Krzyk ciszy” Elizabeth Flock

Po tę książkę sięgnęłam przez przypadek. Czytałam w tym miesiącu dużo i jakoś tak mi głupio było, że na wyzwanie „Pod hasłem” zgłosiłam tylko jedną książkę. To wpisałam w wyszukiwarkę biblioteczną kilka słów. I wyskoczył mi tytuł: „Krzyk ciszy”. To zamówiłam. Sprawdziłam jeszcze, dosyć pobieżnie, o czym to jest i stwierdziłam, że nie powinno być najgorzej. Wypożyczyłam, zaczęłam czytać…

powieść psychologiczna 

 

Młoda, ambitna, u progu kariery…

Już w pierwszym zdaniu powieści poznajemy Isabel. Młodą kobietę, która właśnie staje przed zawodową szansą – na żywo musi zrelacjonować najważniejsze wydarzenie dnia. Wchodzi na wizję i… tak jakby spadła w przepaść. Nie potrafi wydusić słowa. Film się urywa. Później widzimy tę samą młodą kobietę w szpitalu psychiatrycznym, do którego trafia po próbie samobójczej i ze zdiagnozowaną depresją.

Od tej pory towarzyszymy Isabel w szpitalu. Jesteśmy świadkami tego, jak przebiega jej terapia, ale też powoli, jakby z samą bohaterką, poznajemy szereg przyczyn, z jakich znalazła się w tym miejscu. Dopiero pobyt tutaj uświadamia Isabel, co jest ważne. I co ważne nie jest…

Czy bohaterce uda się podnieść z dołka? Czy wróci do normalnego życia? I czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym jej pomoże uporać się z samą sobą?

Isabel mógłby być każdy

Książka Elizabeth Flock nie jest historią, którą śledzi się z zapartym tchem. Nie ma tu jakiejś dynamicznej akcji, zaskakujących wydarzeń. Bo to nie jest powieść sensacyjna, ani nawet obyczajowa. To powieść psychologiczna. Głównym motywem jest tutaj opis tego, co dzieje się w głowie, w myślach głównej bohaterki. Stąd wiele retrospekcji do czasów, gdy była dzieckiem. I do czasów bliższych, gdy poznała swojego obecnego męża, do lat małżeństwa, które ze szczęśliwego powoli zamieniało się w koszmar…

Na początku czytania myślałam o Isabel, jak o kimś obcym. Ot kolejna bohaterka książki. A potem coraz bardziej zdawałam sobie sprawę z tego, że na jej miejscu mógł znaleźć się każdy. Bo tak naprawdę nie było tutaj ważne to, co konkretnie wydarzyło się w życiu bohaterki, ale to, co ona sama o sobie myślała. W końcu dochodzi do przełomowego odkrycia. W rozmowie Isabel z matką, gdzieś pod koniec leczenia, padają z ust tej drugiej takie słowa: „To, co ja myślę, nie powinno być dla Ciebie ważne. To nie ma żadnego znaczenia. Ty sama musisz siebie kochać. Nawet, gdy nic Ci się nie udaje. Musisz siebie kochać”. I potem jeszcze jedno odkrycie: „Jeśli będziesz siebie cenić, nikt nie będzie po Tobie deptać”.

Te słowa każdy powinien zapamiętać. I wprowadzić w życie. Od razu, od teraz. O tym, jak to zrobić pisze w swoich książkach Beata Pawlikowska. (O książce „Kurs szczęścia” przeczytacie TUTAJ). O tym, że należy być dla siebie dobrym mówi filozofia jogi. Ahimsa, czyli zasada niekrzywdzenia dotyczy w równej mierze innych, co nas samych. A może przede wszystkim nas samych. Nie da się kochać innych, gdy nie kocha się i nie akceptuje siebie. Po prostu.

I przecież ja o tym wiem doskonale. A jednak czasem po prostu zapominam. A to trzeba sobie powtarzać. Każdego dnia i do znudzenia. Rano przed lustrem w łazience. I kiedy wychodzimy do pracy. Nad porannym kubkiem kawy i podczas wieczornej medytacji, kontemplacji minionego dnia, rachunku sumienia. I przed pójściem spać. Cały czas powtarzać sobie, jak bardzo się siebie kocha. I szanuje… A wtedy świat zaczyna być fajniejszy…

A jak się czytało?

A wracając do samej książki… Na początku czytało mi się troszkę trudno. Ciągłe retrospekcje sprawiały, że chwilami się gubiłam. A potem zdałam sobie sprawę, że to było chyba celowe. Bo dzięki temu czytelnik może lepiej zrozumieć, co dzieje się w głowie bohaterki. Najpierw kompletny mętlik, gonitwa myśli. A potem coraz większy spokój. I porządek…

W rezultacie połknęłam książkę szybko. Zupełnie nie spostrzegłam kiedy. O, i jeszcze zmotywowała mnie do ruszenia czterech liter i ruchu. Znów naszła mnie ochota na bieganie. Dlaczego/ Przeczytajcie!

A czytałam w ramach wyzwań: Książkowe podróże (USA), Pod hasłem (krzyk to kłapanie dziobem), 200 książek dookoła świata (USA).

* * * * * * *

Elizabeth Flock, „Krzyk ciszy”, Harlequin-Mira, Warszawa 2010.

Advertisements

3 thoughts on “Czasem trzeba się zatrzymać – „Krzyk ciszy” Elizabeth Flock

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s