Powieść, która wciąga i osacza… O książce „Czarny bóg” Krzysztofa Wrońskiego

Kiedy przeczytałam opis tej książki najbardziej zainteresował mnie kontekst, w jakim autor umieścił akcję swojej powieści. Smołdzino – niewielka miejscowość gdzieś w okolicach Słupska, Ziemie Odzyskane. Tutaj mieszkają obok siebie Polacy i Niemcy, którzy jeszcze nie zdążyli być deportowani . Ukraińcy i repatrianci gdzieś z dawnych Kresów Wschodnich. I jeszcze rdzenni mieszkańcy – Słowińcy, którzy często sami nie potrafią określić swojej tożsamości. Wkraczamy w ten tygiel kulturowy w 1947 roku. Dwa lata po zakończeniu II wojny światowej, kiedy wciąż żywe są wspomnienia wydarzeń wojennych. Niemcom nie można zapomnieć popełnianych zbrodni. Są osaczeni przez Polaków i Ukraińców. Ale i Ukraińcy nie są mile widziani na polskiej ziemi. Żywe tu wciąż są konflikty narodowościowe, co skutkuje tym, że niemal codziennie ma miejsce jakiś incydent: a to pobicie, a to wtargniecie na czyjś teren…

DSC_0001 (8)

W tę całą sytuację wkracza Adam Keller, który obejmuje stanowisko komendanta miejscowej milicji po tym, jak jego poprzednik zginął w dość niejasnych okolicznościach. Przydział do Smołdzina nie jest szczytem jego marzeń zawodowych. Ba… początkowo jest odbierany jako zesłanie. Zwłaszcza, że w Smołdzinie Keller ma poczucie wyobcowania. Nikt z nim nie rozmawia dłużej, niż to konieczne, a rozwiązanie jakiejkolwiek sprawy kryminalnej staje się niemal niemożliwe. Kiedy Keller próbuje dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się z jego poprzednikiem, wszyscy nabierają wody w usta. A mimo to milicjant próbuje rozwikłać tajemnicę, która zdaje się coraz bardziej go osaczać. W końcu Keller układa kolejne strzępki informacji i zaczyna domyślać się, że w Smołdzinie dzieje się coś więcej, niż zwykłe bezprawie. Z każdym kolejnym rozdziałem, z każdą kolejną stroną powieści wkraczamy wraz z funkcjonariuszem milicji w coraz bardziej tajemniczy, coraz mroczniejszy świat…

Ta książka wciąga…

Książka Krzysztofa Wrońskiego trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Otwierając ją wkraczamy w świat, w którym brutalna i skomplikowana powojenna rzeczywistość miesza się ze światem magii. Tej okrutnej, tej, o której nie wspomina się, by nie wywołać Złego. I to w taki sposób, że czytając powieść czujemy się osaczeni tak samo, jak główny bohater. Może to zasługa pierwszoosobowej narracji. A może niezwykle sugestywnego języka, jakim jest napisana książka?

„Duchota była nie do wytrzymania. Rozpiąłem dwa guziki kurtki mundurowej, wytarłem wierzchem dłoni zlane potem czoło. Serce waliło jak oszalałe. Chciałem się dotlenić i wziąć głęboki oddech, ale niemal namacalna zawiesina przyklejała się do wnętrza moich płuc i doprowadzała do torsji, gdy tylko nabierałem więcej powietrza. Oparłem się jedną ręką o ścianę”. Takich fragmentów w książce znajdziemy dużo. Ale znajdziemy też brutalny język powojennych funkcjonariuszy MO i UB. Opisy przesłuchań i skrajnej biedy, w jakiej przyszło żyć mieszkańcom Smołdzina i okolicznych miejscowości…

Wszystko tu jest ciemne. Od tytułu przez język po pogodę panującą w czasie trwania akcji powieści. Przez większą część powieści panuje mgła, ulewa. Rzadko wychodzi słońce.  Jakby nawet aura podporządkowana była temu nienazwanemu, tajemniczemu, o czym lepiej nie mówić głośno… Nawet okładka wpisuje się idealnie w klimat powieści… A mimo tego mroku historia wciąga, osacza, nie pozwala przerwać czytania. Czytelnik, tak jak Keller wiedziony jest przez kolejne rozdziały i po prostu czuje, że już nie ma odwrotu. Trzeba przeczytać do końca.

„Czarny bóg” to książka, której nie da się po prostu odłożyć. Nie da się o niej zapomnieć. To także powieść, którą trudno zakwalifikować. Na stronie wydawnictwa można przeczytać, że „Czarny Bóg” to powieść obyczajowa. Ale moim zdaniem nie jest tak do końca. Na usta ciśnie mi się porównanie z prozą Zafona, może Marqueza, na pewno Joanny Bator. To powieść niezwykle udana. Taka, która po prostu nie pozostawi czytelnika obojętnym.

Jedna z lepszych książek, które ostatnio czytałam

Co mnie w niej urzekło? To współistnienie świata brutalnie realnego z równie brutalnym magicznym. To, że w świecie przedstawionym mieszają się ze sobą rzeczy do bólu namacalne i te kompletnie irracjonalne. Autor idealnie wybrał też miejsce, w którym osadził fabułę. I wykorzystał wszystkie możliwości, jakie to miejsce dało. I jeszcze nawiązania do wierzeń dawnych, niby zapomnianych, a jednak wciąż żywych w tradycji ludowej. To wszystko sprawiło, że na mnie „Czarny bóg” zrobił niesamowite wrażenie. I niecierpliwie będę czekać na kolejne powieści Krzysztofa Wrońskiego…

 

Moja ocena: 6/6

Informacje o książce (wg. wydawnictwa):

Autor: Krzysztof Wroński

Tytuł: Czarny bóg

Wydawca: Novae Res, 2015

Format: 130x210mm, oprawa miękka

Wydanie: Pierwsze

Liczba stron: 432

ISBN: 978-83-7942-578-5

 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novae Res.

logo_novae_res_2014_podstawowe_rgb

 

A czytałam w ramach wyzwań: Książkowe podróże (akcja dzieje się na terenach podmokłych, bagiennych); Pod hasłem (432 strony), Grunt to okładka (ptaszysko czarne), Polacy nie gęsi, Wyzwanie książkowe 2015 r. (książka wydana w 2015 roku), Stare dobre czasy, Czytam opasłe tomiska, Mitologia w literaturze.

Advertisements

4 thoughts on “Powieść, która wciąga i osacza… O książce „Czarny bóg” Krzysztofa Wrońskiego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s