Jestem blogerką książkową? I trochę o okładkowym konkursie i jeszcze Liebster Award.

Kurczę, zawsze wydawało mi się, że żeby nazwać się blogerką, trzeba mieć bloga nie wiadomo jak super, hiper, ekstra i ach! A tymczasem okazuje się, że sama stałam się blogerką. I to książkową! Znaczy prawie książkową, bo daleko mi do tego, żeby pisać tylko o tym, co czytałam, co zamierzam przeczytać, tworzyć rankingi tylko książkowe, czy przeprowadzać wywiady z autorami. Nigdy nie miałam takich planów. Bo dla mnie blog jest też miejscem, w którym pokazuję swoje wytworki i na którym dzielę się z Wami przemyśleniami okołoksiążkowymi, okołofilmowymi, okołokulturowymi, okołożyciowymi. Itd…

Tyle, że ostatnio książkowania i czytelnictwa u mnie na blogu dużo. I jakoś tak samo wyszło, że zaczęłam o sobie myśleć jak o blogerce książkowej. Albo książkowo-craftowej. A to oznacza, że pojawiły się kolejne przemyślenia na temat bloga i kierunku jego ewolucji. Bo że blog ewoluuje to pewne. Inaczej przestałby być blogiem. I przestałby żyć. Po prostu…

klawiatura laptopa
 

Wracając do meritum…

Czyli do książkowego blogowania. Ostatnio w tym temacie pojawiło się kilka ważnych rzeczy. Po pierwsze zupełnie niespodziewana, ale jakże miła współpraca z wydawnictwem Novae Res. Recenzję pierwszej książki tego wydawnictwa, która do mnie trafiła już możecie przeczytać tuatj. A jeśli inne pozycje będą choć w połowie tak fajne to nie pozostaje mi nic innego jak zacząć skakać pod sufit  z powodu tej współpracy. Z radości oczywiście;)

Po drugie nawiązałam też współpracę z portalem Sztukater. I tam także możecie poczytać już kilka moich recenzji, a niedługo pojawi się też recenzja książki, którą właśnie od nich przyniósł mi listonosz… Ciekawe, co z tego wyniknie? Powiem szczerze, że jestem tą współpracą naprawdę podekscytowana.

Konkurs okładkowy Pana Przypadka

O tym, że jestem blogerką książkową przekonany jest też chyba autor książek o Panu Przypadku. Zaprosił mnie do zagłosowania w konkursie na okładkę na jego najnowsza książkę. O Panu Przypadku kiedyś słyszałam. Nawet chciałam poczytać, ale jakoś nie było okazji. Teraz znów moja ciekawość została rozbudzona, więc niewykluczone, że niedługo sięgnę po którąś z książek. Tymczasem jednak o konkursie. Skoro sam autor prosił osobiście, nie wypada odmówić. Tym bardziej, że w konkursie mogą wziąć udział właśnie blogerzy książkowi. No więc przyjmijmy, że zaliczam się do tego szacownego grona. Zasady głosowania tutaj (jeśli ktoś z odwiedzających to miejsce blogerów książkowych chciałby wziąć udział). A finałowe okładki obejrzeć można tutaj. Mnie zachwyciła jedna. Od razu przykuła moją uwagę. I to właśnie jej daję 3 punkty. A jest to projekt numer 2.

A po głębszym zastanowieniu postanowiłam jeszcze przyznać jeden punkt projektowi numer 1. Bo coś mnie w nim intryguje. Po prostu. Mail na podany adres już napisany, więc… pozostaje tylko czekać na wyniki konkursu, by dowiedzieć się, czy inni mieli podobne do moich odczucia.

Libster Blog Award w wersji książkowej

Już kiedyś otrzymałam nominację. Wtedy chodziło o życiowo-kreatywne sparwy. Do pewnego czasu myślałam, że takie łańcuszki nie są fajne. Ale coraz chętniej czytam odpowiedzi na pytania u innych. Postanowiłam więc tym razem skusić się i sama odpowiedzieć na pytania, jakie zadała mi Lucy z bloga Zaczytana Kraina. Tym razem pytania są typowo książkowe, widać, że adresowane do blogerów książkowych. Czyli, zę znowu ktoś mnie za taką książkową blogerkę uważa. W sumie fajnie;)

To zaczynamy:

  1. Jaką książkę zaczęłaś czytać i nie skończyłaś?

Hmmm… Zazwyczaj staram się kończyć wszystkie. Udało się nawet w przypadku „Chłopów”, choć dobrniecie do końca czwartego tomu zajęło mi… rok. Ale się zaparłam i przeczytałam do końca. A z każdą kolejną stroną ta lektura bardziej mi się podobała. Naprawdę.
Za to do końca nie przeczytałam „Faraona”. I to z przyczyn dość ciekawych. Wzięłam sobie tę książkę na wakacje do Egiptu. Żeby tak tematycznie było. Tyle, że pech chciał, iż w samolocie w mojej walizce pękła butelka whiskey. I zalało też książkę. Wysuszyłam, ale zapach pozostał. A mnie od niego zbierało się na hmmm… no dopadła mnie zemstaw faraona i tyle. Przeczytałam kilkanaście stron i odłożyłam. A potem nie było czasu i okazji. Ale książka nadal jest na mojej liście do przeczytania. Bo naprawdę bardzo chcę ją skończyć. Naprawdę!

  1. Czy czytasz lektury?

Już nie muszę! Ale przeczytałam wszystkie! No dobra, podarowałam sobie troszkę na studiach, bo było tego zbyt dużo i ograniczałam się do streszczeń. Ale starałam się czytać jak najwięcej. Szczerze? Wolałam spędzić czas w czytelni niż na kolejnym piwie. Po to wybrałam takie studia;)

  1. Jaki jest Twój ulubiony gatunek?

Ufff… dużo ich jest. Lubię powieści historyczne, obyczajowe, coś w stylu realizmu magicznego. Łatwiej byłoby powiedzieć, czego nie lubię;) Nie lubię horrorów. Ani w wersji napisanej, ani w wersji nakręconej. Nie wiem, w której bardziej…

  1. Czy wielkość czcionki ma znaczenie?

Nie, dopóki nie muszę sięgać po lupę, żeby sobie poczytać. Dlatego jestem fanką wydań kieszonkowych. Bo są tanie i łatwo je schować do torebki.

  1. Ebook, audiobook czy tradycyjna książka?

Hmmm… lubię tradycyjne książki, bo jestem fanką zakładek. Ale z drugiej strony nie lubię bałaganu i zapchanych półek. Dlatego zazwyczaj nie trzymam książek długo i staram się je wymieniać lub po prostu oddawać. Tradycyjne lubię za ich zapach, swego rodzaju rytuał czytania. A nie lubię za to, że po skończonej lekturze zajmują miejsce i zbierają kurz. Od kiedy posiadam czytnik ebooków coraz chętniej korzystam z książek elektronicznych. I doceniam ich zalety, na przykład podczas podróży, gdy kilka książek nie zajmuje połowy plecaka.

  1. Masz ulubionego autora? Jak tak, to jakiego?

Ech.. jest kilku. Uwielbiam Zafona. Od pewnego czasu to mój numer jeden. Lubię też polskich autorów: Szwaję na poprawę humoru, tak samo Chmielewską. Ostatnio zachwycam się powieściami Gutowskiej-Adamczyk i Jeronim-Gałuszki. Kto jeszcze? Joanna Bator. A i Maja Lidia Kossakowska! Mogłabym wymienić pewnie jeszcze kilku, po których książki sięgam z przyjemnością. Ale lubię też odkrywać nowych pisarzy.

  1. Czytasz w wannie?

Jeśli tylko mam czas i okazję. I swoją prywatną książkę, żeby nie zniszczyć. Ostatnio nie zdarza się to często, bo zazwyczaj nie mam dłuższej chwili na wylegiwanie się w wannie. Ale kiedy tylko taki moment się pojawia, korzystam! Czytanie w wannie jest fajne!

  1. Czy jesz i pijesz czytając?

Jeść nie lubię. Nie lubię nie skupiać się na jedzeniu. Uczę się jedzenia uważnego. Ale czasem zdarza się podgryzać orzeszki podczas czytania. Natomiast bez kubka zielonej herbaty, czystka, kawy, czegokolwiek czytać nie potrafię. Książka i kubek z czymś ciepłym to duet nierozerwalny. Jedno bez drugiego nie istnieje…

  1. Czym najczęściej zakładasz książki?

Najchętniej zakładką. I to taką, która mi pasuje do czytanej właśnie książki. Ostatnio brakuje mi kilku, więc… trzeba będzie zrobić! O zakładkowej obsesji planuję zresztą notkę, więc bądźcie czujni. Pewno pojawi się już niedługo. Ale czasem zdarza się, że zakładki nie mam pod ręką, czy coś. Albo chcę zaznaczyć sobie jakiś fragment książki. I wtedy korzystam ze wszystkiego, co jest pod ręką: ulotek, papierków, chusteczek…

  1. Zaginasz rogi?

Nie jestem jakąś specjalną konserwatystką jeśli chodzi o traktowanie książek. Nie jest dla mnie problemem zakreślenie czegoś ołówkiem czy nawet markerem (jeśli książka jest moja). Ale nie lubię zaginać rogów. Nie cierpię!

  1. Czy piszesz FF z przeczytanych książek?

Hehe, do dzisiaj nie wiedziałam, co to znaczy. Nie, nigdy nie piszę. I raczej nie będę pisać. A zainteresowanych tym, co oznacza ten tajemniczy skrót ff odsyłam do Wikipedii. O tutaj: KLIK.

Nie nominuje nikogo, bo szczerze mówiąc, nie mam pojęcia kogo by nominować… Ale raz jeszcze dziekuje Lucy za nominację;) Całkiem fajnie było odpowiedzieć na Twoje pytania!

Uff… to by było na tyle, jeśli chodzi o moje przemyślenia na temat blogowania książkowego. Mojego oczywiście… mam nadzieję, że nie zanudziłam za bardzo…

Zachęcam też do śledzenia mnie na Facebooku. Tam zawsze o tym, co u mnie słychać. Moja strona tutaj.

Advertisements

11 thoughts on “Jestem blogerką książkową? I trochę o okładkowym konkursie i jeszcze Liebster Award.

  1. Gratuluję współprac. Jeśli chodzi o Sztukatera to już z nimi nie współpracuję… Sama się niedługo przekonasz na czym polega współpraca z nimi…

    1. Hmmm… no na razie sparwiali całkiem fajne wrażenie. Sztukater znaczy się. Zobaczymy, co będzie dalej…

  2. Gratuluję współprac 🙂 Z Novae Resem współpracuję i sobie chwalę 🙂 Zaś Sztukaterowi już dwukrotnie odmówiłam na propozycję, no te terminy to już przy mojej ilości współprac nie przejdą.
    Z Panem Przypadkiem nie miałam jeszcze okazji się zapoznać, choć kilka już tomów wydanych… Może kiedyś będzie okazja, bo tematyka mnie kusi.

  3. Gratuluję takich wyróżnień. Też nie lubię zaginanych rogów…wrrr! I boli mnie, jak odbieram pożyczoną książkę i widzę zagięte rogi:(
    Ale zakładki kocham i mam swoje ulubione. Pasujące do książki:)
    Pozdrawiam.

    1. Oj… strasznie mnei denerwują pozaginane rogi. Nawet w książkach z biblioteki…
      A zakłądki to powoli moja obsesja mała…;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s