„Strefa Pawłowa” Sławomira Michała – warto czytac, nie warto?

Skusiłam się na tę książkę, bo zainteresował mnie opis treści. I jeszcze ta intrygująca, minimalistyczna, a jednak w pewnym sensie niepokojąca okładka. Kiedy wzięłam książkę do ręki i przejrzałam (tak, uwielbiam przed rozpoczęciem czytania pooglądać sobie książkę), szata graficzna zaintrygowała mnie jeszcze bardziej. A potem zaczęłam czytać. Ciekawi, co sądzę o „Strefie Pawłowa” Sławomira Michała?

Przyznam, że bardzo trudno jest mi tę książkę ocenić. Z jednej strony jest naprawdę świetna. Ma mnóstwo zalet, o których za chwilę. Z drugiej jednak wiele mam też zastrzeżeń. Zacznijmy więc od początku…

DSC_0019 (2)

O czym jest ta książka?

Wydawca na okładce dał jasne wskazówki dotyczące treści. Czytając przenosimy się do pewnego miasta w Rosji. Znajdujemy się w sytuacji po wybuchu atomowym, a miejsce akcji znajduje się gdzieś niedaleko miejsca, w którym promieniowanie jądrowe jest duże. To miejsce, nazwane Strefą Pawłowa, jest objęte zakazem wstępu. Wchodzą tu tylko tak zwani przewodnicy, których na to, zdawałoby się bezludzie, przyciąga magia stepu. I chęć zarobku.

Co więcej Kutuzowsk, czyli miasto, w którym spotykamy głównego bohatera, jest ogarnięte wojną. Jest oblężone przez tajemniczą Błękitną Armię i prawdopodobnie wkrótce padnie. To miasto, które jest ruiną samego siebie. Wszędzie tutaj posterunki policji i wojska. A tam, gdzie ich nie ma rządzi bezprawie. I bezpańskie psy, głodujące, gotowe zabić, by móc posilić się ludzkim mięsem. Ludzi pozostało tu niewielu. Prawdziwa garstka desperatów, którzy bronią swojego kraju przed „duchami” z Błękitnej Armii. I garstka ludzi, którzy za nic na świecie nie chcieli opuścić swojego dobytku. I jeszcze ci, którzy w sytuacji kryzysu potrafią robić interesy. Mocno szemrane interesy dodajmy…

Tutaj poznajemy naszego bohatera: Ilija Andrejewicz Pawluczenko jest naukowcem. Profesorem, którego oficjalnym zadaniem jest badanie promieniowania, prowadzenie pomiarów i współpraca z wojskiem. A jak jest naprawdę? Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na dobrowolne zesłanie do miasta skazanego na zagładę. O tym, że Pawluczenko zjawił się tu także z innych powodów, dowiemy się już wkrótce… Za chwilę wyruszyć ma w niebezpieczną podróż w sam środek Strefy Pawłowa. Co jest jego celem? Co wydarzy się w trakcie tej podróży? Czy zadanie, jakie stoi przed Pawluczenką i jego towarzyszami zostanie wykonane? I co tak naprawdę znajduje się w tajemniczej Strefie Pawłowa? O tym dowiecie się, czytając…

Wciągająca fabuła, ale…

Brzmi intrygująco, prawda? Bo rzeczywiście ta historia wciąga. Czytając wciąż chcemy wiedzieć więcej. Chcemy poznać losy przygotowywanej wyprawy. Cały czas zadajemy sobie pytanie, czy to w ogóle ma szanse powodzenia. W pierwszej części (bo autor zdecydował się podzielić powieść na dwie części), towarzyszymy bohaterowi w ostatnich godzinach w Kutuzowsku. Cały czas trzymani jesteśmy w niepewności. Nie wiadomo, czy uda się wyruszyć na tajemniczą wyprawę. Czy uda się uratować życie, bo ofensywa Błękitnej Armii przybiera na sile… Przy okazji poznajemy mroczne zakątki wymarłego niemal miasta. Trafiamy do siedziby głównej wojskowego sztabu, na barykady, do baru, do którego strach wejść…

A potem zaczyna się druga część i przenosimy się na step. Z początku zdawać by się mogło, że ten step to prawdziwa oaza spokoju. Ale potem okazuje się, że wcale tak nie jest. I choć przewodnicy powtarzają, że w „Strefie Pawłowa nic nie ma prawa żyć”, prawda okazuje się być inna. Ponadto okazuje się, że Strefa Pawłowa oddziałuje na wszystkich tu przebywających w jakiś magiczny, niepokojący sposób. Sen miesza się z jawą, trudno odróżnić to, co prawdziwe od tego, co jest wytworem wyobraźni. Na dodatek skrajnie trudne warunki sprawiają, że powodzenie ekspedycji wisi na włosku. I tu znowu w napięciu oczekujemy, co będzie dalej…

Wydawać by się mogło, że to materiał idealny na książkę trzymającą w napięciu. Na książkę, której nie można oderwać przed przeczytaniem ostatniej strony. A jednak tak nie jest. Według mnie książka jest strasznie nierówna. Bo kiedy już autorowi uda się nas zaintrygować, wzbudzić zainteresowanie i wciągnąć w fabułę, zaczynają się długie opisy, fragmenty nieco bardziej filozoficzne, będące rozważaniem niemal nad istotą świata. Lub nad upadkiem kultury. I choć same w sobie wcale nie są złe, a wręcz można powiedzieć, że przemyślenia autora mają naprawdę wiele sensu, bardzo spowalniają akcję. I jeszcze te czasem przydługie, moim zdaniem, opisy.

Kiedy dobrnęłam do końca pierwszej części, która kończy się całkiem intrygująco, a akcja w końcu nabiera tempa, miałam nadzieję, że teraz będzie już lepiej. Ze z każdą kolejną stroną zbliżać się będę do rozwiązania tajemnicy, a napięcie będzie tylko rosło. Tymczasem wcale tak nie było. Bo kiedy wraz z bohaterem znaleźliśmy się w stepie, akcja znów spowolniła. Tutaj to uzasadnione, bo przecież i wędrówka przez step była monotonna i trudna. A jednak po pewnym czasie miałam wrażenie, że za dużo tu słów, a za mało wydarzeń. Na dodatek autora troszkę chyba poniosło w szukaniu inspiracji: tworząc fabułę, zwłaszcza drugiej części, sięgnął po „Mistrza i Małgorzatę”, co jeszcze nie byłoby złe, gdyby nie kolejne, tak wyraźne inspiracje: opowieściami o Amazonkach i… „Seksmisją”! Nie wiem, czy to było zamierzone, ale mnie porównanie nasuwało się samo. Tak nachalnie, że po prostu nie mogłam nadać twarzy głównego bohatera wyglądu twarzy Jerzego Stuhra…

I jeszcze te wizje senne, koszmary z Leninem i Rousseau, i jeszcze paroma innymi znanymi postaciami. Za dużo tego było. Zbyt dużo filozoficznych wtrętów, które, moi zdaniem, nie były konieczne… Autor niewątpliwie jest człowiekiem oczytanym, a jednak w książce wygląda to trochę tak, jakby na siłę, chciał wepchnąć całą swoją wiedzę w tom liczący nieco ponad 300 stron. I to sprawia, że książka dużo traci…

I jeszcze jedno muszę autorowi zarzucić: skończyłam czytać, a nie dostałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. To nie tak, że książka ma zakończenie otwarte. Tak naprawdę wiemy, co się stało z bohaterem i jego misją. Ale… nie ma odpowiedzi na pytanie Dlaczego? Po co tak naprawdę wyruszył na wyprawę? Oczywiście możemy się domyślać, snuć teorie. Do tego autor daje nam wiele danych. Ale jednak brakowało mi tutaj tej kropki nad i.

Czy więc polecam? No nie powaliła mnie ta powieść na kolana. Ale też nie można powiedzieć, że „Strefa Pawłowa” jest złą książką. NA pewno to pozycja dla tych, którzy lubią literaturę fantastyczną, którzy lubią literaturę opisującą świat zdegenerowany, wszelkie dystopie czy antyutopie. Niekoniecznie książka dla tych, którzy lubią mocno trzymające w napięciu thrillery. Bardziej dla tych, którzy nawet w powieściach szukają rozważań filozoficznych, którzy podczas lektury lubią zastanowić się nad kondycją świata…

Moja ocena: 3,5/6

* * * * * * *

Rodzaj literatury: Thriller
Wydawca: Novae Res, 2014
Format: 130x205mm, okładka miękka ze skrzydełkami
Wydanie: Pierwsze
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-7942-395-8

A za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Novae Res.

logo_novae_res_2014_podstawowe_rgb

Czytałam w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi, Klucznik: książka w książce (ewidentne nawiązania i cytaty z „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s