Kwietniowe podsumowania i art journal domkowy

Jaki był kwiecień? Troszkę zwariowany. Całe to szaleństwo, dom postawiony na głowie z powodu świąt i wizyt rodziny. Rodzinny był ten kwiecień, pełen miłych spotkań. Ale też odbierający energię, burzący w takim trudzie wypracowany porządek… Ale był też ten kwiecień bardzo refleksyjny. Rozwojowy, choć nie lubię tego słowa. Pełen odkryć, otwierania oczu na sprawy tak oczywiste, a tak głęboko ukryte. I dający nadzieję… Nie nadzieję! Pewność! Poczucie, że… MOGĘ WSZYSTKO!

artjournal 

A w journalu kwiecień był taki:

DSC_0001

 Trochę morski klimat. Nie wiem, czy to z powodu skojarzeń z odkrywaniem, z wędrówką. Czy może z bezpieczną przystanią, bo przecież w roli głównej latarnia morka. A raczej latarnie. I domki do nich poprzyklejane… Wypatrzyłam te domki na tagach i stwierdziłam, że do journala domkowego się nadają… Tagi i papiery od UHK oczywiście. Kolekcja Naval Treaty, którą zakupić muszę znów, bo przekonała mnie do siebie. I to baaaaardzo…

artjournal

A do tego słowa piosenki, którą dawno zapomniałam, bo na topie była w latach mojej wczesnej młodości. I nagle usłyszałam w radio. I już nie mogłam się od niej opędzić. Varius Manx, jeszcze z Anitą Lipnicką. I ten tekst: „Kiedyś znajdę dla nas dom, z wielkim oknem na świat”…

DSC_0003

 

Do posłuchania tutaj, kto nie pamięta, kto nie zna.

 Podsumowania

I jeszcze troszkę statystyk czytelniczych:
DSC_0046 (2)Ilość książek przeczytanych może nie imponująca, bo tylko siedem, co daje w sumie 2174 strony. A jednak liczy się jakość! A o tej mogę powiedzieć wiele. Rozpoczęłam współpracę z wydawnictwem Novae Res i od raz trafiły się wspaniałe lektury. Polecam „Czarnego boga” i „Wolność urojoną”. A dzięki współpracy z portalem Sztukater trafiłam na książkę „Energia do sześcianu” i też polecam. Wszystkim, którzy szukają dowodu na to, że naprawdę mogą wszystko!

Craftowo było… kartkowo! Jakoś tak wyszło. Z potrzeb obiektywnych i potrzeb wewnętrznych. Przypomniałam sobie, jak fajnie robi się kartki i jak fajnie wręcza się takie ręcznie robione kartki komuś bliskiemu. Kartki skrojone na miarę… I choć tęskni mi się już za scrapem (niechybnie niedługo popełnię jakiegoś!) to kartki chyba znów na stałe zagoszczą w moim kąciku… (a jakby ktoś chciał taką karteczkę dla siebie: piszcie artsonrisa@gmail.com)

Co jeszcze ciekawego w kwietniu? Końcówce towarzyszyło podekscytowanie. Bo II Papiorzany Comber już wkrótce. A to oznacza fajna imprezę. I to już za tydzień. Przy okazji zorganizowania bazarku udało mi się zrobić porządek w przydasiach. I miejsce na nowe! Oj… już czuję w sobie przypływ weny… Będzie się działo w maju, oj będzie…

Życzę więc sobie niegasnącego natchnienia (a wierzcie mi, pomysłów na maj jest dużo). I Wam też życzę wszystkiego, co dobre w maju. W moim ulubionym miesiącu, który wita mnie deszczem. Ale przecież deszcz to woda. A woda odżywia, oczyszcza i pozwala narodzić się na nowo…

 

 

A journalowy wpis oczywiście bierze udział w zabawie domkowej z UHK!

Zapraszam też na Fejsbuka i Instagram tam też dzieje się coraz więcej…

Advertisements

6 thoughts on “Kwietniowe podsumowania i art journal domkowy

  1. Faktycznie pod latarnią są domeczki! Ale masz oko 🙂 I bardzo fajny pomysł, domkowy żurnal z latarniami. Oraz piosenkę znam i mam emocjonalne skojarzenia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s