Weekendowo: a może posłuchamy bębnów?

Gra na bębnach towarzyszyła ludziom od zarania dziejów. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że to była jedna z pierwszych form ekspresji muzycznej. Do dzisiaj w wielu kulturach właśnie gra na bębnach towarzyszy najważniejszym rytuałom, świętom plemiennym. Tak było w kulturach pierwotnych, tak jest i dzisiaj. Bębny obecne są w kulturze Indian, w kulturach afrykańskich, w kulturze arabskiej (och… kiedy tańczyłam taniec brzucha uwielbiałam właśnie te najbardziej pierwotne, plemienne tańce beduińskie). Były obecne i w kulturach wczesnośredniowiecznych.

bębniarstwo 

Prawda jest taka, że rytm wystukiwany na bębnie, czy też bębnach, może z towarzyszeniem niewielu instrumentów strunowych i innych instrumentów perkusyjnych pozwala poczuć jakąś pierwotną energię. Kiedy ambitnie chodziłam na zajęcia z tańca brzucha, najbardziej lubiłam właśnie te momenty, kiedy tańczyłyśmy do rytmów pierwotnych. „Raks sharki” chyba tak to się nazywało. Chodziło o to, by poczuć w sobie rytm i swoim ciałem oddawać dźwięki wybijane przez bębniarzy. Tu nie było choreografii, tu był żywioł. Tak samo jest z resztą chyba we wszystkich kulturach. Rytmiczna, coraz szybsza zazwyczaj gra na bębnach potrafi wprowadzić tańczącego w pewien rodzaj transu. Pewne procesy zachodzące w ludzkim organizmie dostrajają się z wybijanym na bębnie rytmem, a tancerz przenosi się jakby do innej rzeczywistości.

Właśnie dlatego podczas różnych obrzędów szamańskich to bębny były najważniejsze. W wielu kulturach każdy szaman miał swój bębenek, za pomocą którego przywoływał duchy przodków.

Trudno mi jest opisać, jak muzyka bębnów wpływa na mnie. Tak naprawdę zapomniałam, jak miło jest posłuchać bębniarzy, poruszać się w rytmie, który wybijają. Ale kiedy na festiwalu średniowiecznym w  Raciborzu przysłuchiwałam się koncertowi węgierskiej grupy Kurul Dobosok, wróciło to uczucie pewnego rodzaju przyjemności, jaką odczuwa się, kiedy tylko pozwoli się bębniarskim rytmom zawładnąć sobą. Zachęcam wszystkich do spróbowania. Zachęcam do posłuchania muzyki bębniarzy i, jeśli najdzie Was ochota, do potańczenia. Nie myślcie o tym, jak się ruszacie. Po prostu pozwólcie muzyce przez Was popłynąć. Jeśli nie chcecie lub nie możecie tańczyć, pozwólcie poruszać się Waszej głowie, ramionom… O tym, że to tak naturalny ruch świadczy fakt, że moje dziecko po prostu słysząc bębny zaczęło tańczyć. Dokładnie w rytmie…

No dobra, nie przedłużajmy… Tutaj jeden z tych utworów grupy Kurul Dobosok, który chyba najbardziej mi się podobał. „Męski taniec”, ale co tam. Ja wstaję i tańczę sobie po swojemu. Kto się przyłączy?

P.S. Taki taniec, moim zdaniem (choć pewnie niektórzy specjaliści od medytacji zraz mnie zakrzyczą) może być formą zresetowania umysłu, pewnego rodzaju medytacją. Trochę analogową do tego, czym jest na przykład taniec derwiszów.

P.S.2 zdjecie pochodzi ze strony grupy Kurul Dobosok

Advertisements

One thought on “Weekendowo: a może posłuchamy bębnów?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s