Cel podróży: Karpacz

Dużo ostatnio pracuję. Przekłada się to oczywiście na moje blogowanie. O samym blogowaniu i pomyśle na bloga szerzej zresztą jutro. Dzisiaj o tym, że marzy mi się podróż. Jakiś czas temu, w okolicach początku roku, pisałam o tym, że chciałabym zdobyć koronę gór polskich. Plany na razie zostały troszkę odłożone ad acta, ale przecież gdzieś tam kołaczą się ciągle po głowie i czekają na realizację… Na razie planuję sobie wyprawy, dłuższe i krótsze z Młodym. Bo jednak chciałabym te górskie szczyty zdobywać z nim. Dlatego też warunki muszą być odpowiednie nic na siłę, bez gonienia za kolejnym szczytem, byle tylko odhaczyć. A skoro już gdzieś pojadę, to chciałabym jeszcze pocieszyć się samym pobytem w danym terenie. A zdobycie wybranego szczytu, najwyższego w danym paśmie, niech będzie tylko jednym z celów wyjazdu…

WP_20140503_10_02_16_Pro 

Wspomnienia z Karpacza

Nie wiem czemu, ale Beskidy, najbliższe przecież i najbardziej znajome odkładam w tym roku na później. Marzy mi się zaś w najbliższej przyszłości Tarnica. I Turbacz po raz kolejny, bo Gorce pokochałam miłością niemal od pierwszego wejrzenia i po prostu lubię tam wracać. Tym bardziej, że można przecież wypróbować podejście od strony Hawiarskiej. Ostatnio coraz bardziej myślę jednak o zachodnich pasmach. O Sudetach, Karkonoszach i tych wszystkich górach, które czekają tam właśnie, w dolnośląskim. I tak jakoś do głowy przyszedł mi Karpacz…

Byłam w tej górskiej miejscowości chyba dwa razy. Chyba, bo w sumie nie jestem pewna, ten drugi raz może tylko przejazdem. Pamiętam, że wjeżdżaliśmy wtedy wyciągiem krzesełkowym na Kopę i stamtąd schodziliśmy gdzieś w doliny. Gdzie, którędy? Nie mam pojęcia…

Pierwszy raz w Karpaczu byłam na zimowisku szkolnym. Mieszkaliśmy w jakimś pensjonacie, jeździliśmy na nartach na jakimś króciutkim stoku, gdzie funkcjonował wyciąg orczykowy, a gdy śniegu było już mało, wjeżdżaliśmy na Kopę, by na górze, w schronisku napić się ciepłej herbaty, a potem zjechać w dół, ćwicząc kolejne narciarskie ewolucje. I tak dwa razy, bo na więcej nie starczało sił i umiejętności narciarskich. Tak było kilkanaście lat temu. A dziś?

Planuję podróż

Nie wiem, jak dziś wygląda Karpacz, a przecież chętnie bym się przekonała. Przekonałabym się, jakie wyciągi narciarskie tu funkcjonują i czy latem jest tak pięknie, jak opisują tu znajomi, którzy tu spędzili urlop czy choćby przedłużony weekend i wrócili zachwyceni. Chciałabym wdrapać się na Śnieżkę, ale później wrócić do przyjaznego, odrobinę przecież luksusowego wnętrza hotelowego pokoju, zrelaksować się w jacuzzi, zjeść dobra kolację, może nawet zdecydować się na zabiegi SPA. Znalazłam już nawet hotel, który byłby idealny: ze strefą SPA, z salą zabaw dla dzieci, z pokojami, które na zdjęciach prezentują się bardzo przyjemnie. Przekonać się możecie wchodząc na stronę hotelu Greno (http://hotelgreno.pl/).

Wieczorem przejść się do malowniczej świątyni Wang. Albo po prostu poczytać. Najchętniej jedną z książek Magdaleny Kordel, której akcja dzieje się w Malowniczem – uroczej miejscowości położonej gdzieś tu, niedaleko, w Sudetach, w Karkonoszach. Może nawet w sąsiadującej z Karpaczem dolinie…

Taki właśnie weekend mi się marzy. I choć kierunek najbliższych wypraw jest zupełnie inny, gdzieś ten Karpacz kołacze się w tyle głowy. Już wiem, że będę kombinować, by właśnie tutaj pojechać. Najlepiej jeszcze w tym roku…

Advertisements

2 thoughts on “Cel podróży: Karpacz

  1. Mnie też bardzo ciągnie w góry, kiedyś chodziłam sporo, ale od kilku lat jakoś przestałam jeździć. W tym roku marzą mi się Bieszczady, ale czy uda się to z moim małym synkiem, czas pokaże 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s