Zwiedzanie według klucza: stolice polskich województw – #1 Wrocław

Lubię podróżować. Jest coś magicznego w podroży w nieznane. Bez planu, bez mapy. Magiczne jest po prostu wejść w samochód, pociąg i jechać bez celu, tam, gdzie oczy poniosą. Ale lubię też podróżować według jakiegoś klucza. Taki rodzaj podróżowania pozwala na to, by zobaczyć to wszystko, co jest ciekawe. Do tego, nazwijmy to, wyzwania podróżniczego zainspirował mnie znajomy, który wraz z żoną postanowił zwiedzić wszystkie stolice europejskie. Na to przyjdzie jeszcze czas. Na razie doceniam swoje podwórko i zwiedzam stolice polskich województw…

Wrocław 

 

Teoretycznie najłatwiej byłoby zacząć od Katowic. Wszak to tuż za miedzą, miasto, które znam z czasów, gdy jeszcze studiowałam. Miasto, które ostatnio zmienia swoje oblicze. Ale zazwyczaj jest tak, że to, co mamy pod nosem, wydaje nam się mniej atrakcyjne. Zresztą Katowice, choć mają kilka urokliwych zakątków, mnie wciąż kojarzą się z brudnym dworcem kolejowym i z odrapanymi kamienicami. Dziś to miasto już odnowione, więc pewnie wkrótce i tu się pojawię. Dziś jednak będzie o mieście, które skradło moje serce, o stolicy województwa dolnośląskiego. O Wrocławiu.

We Wrocławiu zakochałam się od pierwszego wejrzenia, czyli jakieś hmmm… dziesięć lat temu, może dwanaście. Wcześniej kojarzyłam, że jest gdzieś na mapie Polski, że mija się je jadąc do Niemiec. Pierwsza moja wizyta w tym mieście trwała zaledwie kilka godzin. Obejmowała jedynie zwiedzanie „Panoramy Racławickiej” i kilkugodzinny spacer po Rynku i okolicach.

Później były chyba dwie czy trzy wycieczki szkolne. I więcej zwiedzania, choć i tak najważniejszym punktem były zakupy w Galerii Dominikańskiej. A potem wróciłam już sama, jako dorosła kobieta. Najpierw z koleżanką, potem z mężem i dzieckiem. Widziałam, jak Wrocław zmieniał się w ciągu tych kilku lat. Ostatnio, przed kilkoma zaledwie tygodniami, nie poznałam odnowionego dworca i placu przed nim.

Wrocławskie atrakcje

Co mnie zachwyca we Wrocławiu? Ten wciąż brak komercji na każdym kroku. Choć to przecież miasto turystyczne, które co roku odwiedzają tysiące turystów z Polski i zza granicy. Urzeka mnie tu wciąż widoczna mieszanka kultur. Wszak przez długi czas było to miasto niemieckie, wszak tutaj żyła duża grupa Żydów, a dziś prężnie działa centrum muzułmańskie prowadzone przez jednego z najsympatyczniejszych imamów, jakich udało mi się spotkać. Warto pojawić się w tutejszym meczecie, choć t przecież tylko kamienica przerobiona na potrzeby domu modlitwy, by dowiedzieć się, czym naprawdę jest islam, jakie są założenia tej religii. Ale warto też odwiedzić synagogę „Pod białym bocianem”, bo choć to miejsce zniszczone wojenną zawieruchą, a dziś prowadzone przez niezbyt liczną grupę wiernych, ma w sobie wiele uroku. Sam budynek i jego dziedziniec, tak spokojny w centrum ruchliwego przecież miasta.

WrocławUwielbiam Wrocław za krasnoludki, których figurki spotkać można tu i ówdzie. To krasnoludki stały się symbolem miasta. A przy okazji mogą wytyczać drogę turystom. W każdym punkcie Informacji Turystycznej dostać można mapkę z krasnoludkami właśnie. Próbowaliśmy znaleźć je wszystkie, ale weekendowy pobyt z kilkulatkiem raczej to uniemożliwił. Obiecuję sobie, że jeszcze kiedyś wrócę tu tylko po to, by trafić do wszystkich krasnoludków.

I odwiedzić wszystkie wegetariańskie i wegańskie knajpki. Takiego wysypu lokali z roślinnym jedzeniem nie ma chyba nigdzie indziej. I przyznać trzeba, że jedzenie to jest pyszne! Podobno jest tu też bezglutenowa pizzeria. Dobrze wiedzieć, gdy jeździ się z małym alergikiem…

Wrocław kocham też za fantastyczne zbiory Muzeum Narodowego. To tutaj, a nie w Krakowie czy Warszawie lubię przesiadywać najbardziej. Szczególnie dla instalacji Abakanowicz. Ale i inne eksponaty, szczególnie te z działu sztuki współczesnej, działają na moją wyobraźnię…

Jest jeszcze Ostrów Tumski i wspaniałe zoo. I Ogród Japoński… I tak można wymieniać bez końca. Za każdym razem, gdy tu jestem, odkrywam coś nowego. A że Wrocław niedaleko w sumie to i pewne jest, że odwiedzę to miasto jeszcze nie raz. Mówiąc szczerze, mogłabym tu nawet zamieszkać. Tu lub w okolicy, na obrzeżach, na terenach podmiejskich…

Gdzie się zatrzymać?

Ze znalezieniem noclegu we Wrocławiu nie powinno być problemu. Są tu i luksusowe hotele, na które raczej mnie nie stać. Zresztą i tak szkoda by mi było pieniędzy, bo przecież nie po to przyjeżdżam do Wrocławia, by siedzieć w luksusowym apartamencie.

Szukałam więc wśród hosteli, niektóre zlokalizowane blisko centrum lub Rynku, inne dalej. Jest kilka schronisk młodzieżowych, też wartych zainteresowania, choć raczej przeznaczonych dla grup.

Ostatnio odkryłam też stronę http://kwaterydlafirm.pl/. Nazwa może mylić, ale przecież znaleźć tu można noclegi w różnych cenach i o różnym standardzie. W samym Wrocławiu lub w okolicach, gdy ktoś jednak ceni sobie spokój prowincji. No i zaletę mają te kwatery: kuchnię całkiem nieźle wyposażoną, łazienki w każdej kwaterze i całkiem przyjemny wystrój, choć ten zależy pewno od konkretnego już miejsca.

* * * * * *

Jak już pisałam, Wrocław mnie zauroczył. I wiem już, że będę tu wracać i ze nie będę się nudzić, bo jeszcze tyle do obejrzenia i przeżycia. Od choćby afrykarium w zoo. Albo fabryka cukierków. Ale też i wiele innych miast przede mną. Którą stolicę województwa obejrzę następną? Nie wiem, zobaczymy, gdzie zaniesie mnie los. Wiem już, że takie odkrywanie kolejnych miast, może być fascynujące. A cel, jaki sobie postawiłam: zwiedzenie wszystkich stolic polskich województw, z pewnością motywujący do tego, by znów ruszyć w podróż…

Reklamy

One thought on “Zwiedzanie według klucza: stolice polskich województw – #1 Wrocław

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s