Chyba już czas coś zmienić…

Mam ostatnio poczucie jakiegoś ograniczenia. Niby wciąż szukam nowych możliwości, ale ciągle w tej samej dziedzinie. Jakbym wybierając kierunek studiów już na zawsze skazywała się na dożywotnie trwanie ciągle w tej samej dziedzinie. I wcale nie chodzi o to, że kulturoznawstwo mi się znudziło. O nie, w dziedzinie antropologii kulturowej i tej nauki bardziej współczesnej, jaką jest komunikacja kulturowa, wciąż wiele jest do odkrycia. Przynajmniej jeśli chodzi o moje poszukiwania. Wciąż dużo jest takich fragmentów wiedzy, które budzą moje zainteresowania, które chciałabym poznać bardziej. A wiadomo, że jak już się wgryźć w jakiś temat, chce się jeszcze i jeszcze… Ale z drugiej strony mam świadomość, że wiedze tę mogę poznawać niezależnie od wszelkich instytucji, takich jak choćby uczelnie wyższe. Wiem też, że wystarczy tylko trochę własnej motywacji, by poznać coś nowego, zagłębić się w jakiś nowy temat. Ale ja bym chciała spróbować czegoś nowego…

szkolenia 

Skazani na jedno?

Niektórzy mówią, że skoro ma się już jakieś wykształcenie w danym kierunku, trzeba się tego trzymać. Kurczowo. Bo tylko tak można stać się prawdziwym specjalistą. Nie podzielam tej opinii. Nie uwierzę, że gdy człowiek ma lat dziewiętnaście (a teraz, po tych wszystkich edukacyjnych reformach to nawet jeszcze mniej), jest w stanie zdecydować się na wybór swojej drogi zawodowej. Takiej, z która się zwiąże na zawsze. Sama tych ponad dziesięć lat temu też nie wiedziałam, co chcę w życiu robić. Nadal zresztą szukam nowych możliwości. Wtedy, już podczas studiów przekonałam się, że to, na co się decydowałam wybierając taki, a nie inny kierunek nie jest dokładnie tym, co chciałabym robić przez całe życie.

Tymczasem widzę, że korporacje pragną za wszelką cenę przytrzymać przy sobie pracownika. Choć może też nie do końca. Zresztą kluczowe tu wydaje się być właśnie słowo ‘pracownik”. To nie jest człowiek, który ma swoje zainteresowania, który ma rodzinę i jakiś tam czas wolny. To pracownik, który podpisując umowę o pracę, podpisuje jakby cyrograf. Oto całe swoje ja poświęca korporacji. Nie podoba się takie stuprocentowe poświęcenie, nawet czasu wolnego, bo korporacyjne imprezy i szkolenia, nawet wieczorów, bo przecież służbowy telefon cały czas włączony? To już podziękujemy. Innych zwabimy bogatym pakietem socjalnym, wynagrodzeniem powyżej średniej. A kiedy ci też się wypalą, znajdziemy nowych.

Dobrze jeszcze, gdy firma inwestuje w swoich pracowników, umożliwiając im udział w szkoleniach, takich na przykład, jakie oferuje firma http://www.e-opex.pl/. Te szkolenia dają takiemu pracownikowi poczucie, że jednak dla firmy się liczy, że jest ważny, bo przecież inaczej nie inwestowałaby w niego tak dużych przecież pieniędzy. Zwłaszcza, gdy jak w firmie E-Opex szkolenie jest na wysokim poziomie i kończy się certyfikatem. Takim, którym w razie czego można pochwalić się w CV. Gorzej, gdy szkolenie prezentuje raczej średni poziom i tak naprawdę niczemu nie służy. Jedynie zamydleniu oczu pracownikowi…

Cieszę się, że nie wylądowałam w korporacji, choć przecież te dziesięć lat temu ta właśnie wyobrażałam sobie swoją przyszłość: pani w garsonce, z laptopem w ręce, z telefonem komórkowym przy uchu. Praca w wygodnym, klimatyzowanym biurze. Od ósmej do… no powiedzmy szesnastej. Być może służbowe wyjazdy, konferencje… Życie te plany zweryfikowało. I teraz się z tego cieszę, bo czuję swobodę. I bardzo, bardzo nie chcę zamknąć się w biurową rzeczywistość…

I co dalej?

Mam jednak poczucie jakiegoś braku. Chcę się dokształcać. Chcę zdobywać nową wiedzę i umiejętności. Najlepiej takie, które nie tylko przysłużą się firmie (której aktualnie nie mam, ale przecież nie wiem, co będzie kiedyś),a le mnie prywatnie. I innym ludziom. To może przede wszystkim.

Jeżdżę sobie na różne craftowe warsztaty, by doskonalić warsztat. Ale też by pobyć w gronie podobnych mnie pasjonatów. To jednak powoli już też nie wystarcza. Coraz częściej patrzę w kierunku terapii naturalnych, coraz bardziej przekonuję się, że być może zdobycie wiedzy zakresu dietetyki będzie tym, co aktualnie, dzisiaj, w tym momencie jest dla mnie. Wciąż nie umiem (a może boję się?) podjąć decyzji, jakbym czekała, aż życie zrobi to za mnie. A przecież nie t powinno to wyglądać. Może więc warto poszukać kursu, szkolenia, może nawet studiów dla siebie? Na dziś, na teraz?

Advertisements

2 thoughts on “Chyba już czas coś zmienić…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s