A kiedy dom bedę miał…

Zapomniałam o tym marzeniu na kilka miesięcy, może nawet lat. A teraz, nagle, być może pod wpływem książki Katarzyny Enerlich, o której pisałam wczoraj, a być może pod wpływem wszystkich zmian, tych przewidzianych i tych mniej, to pragnienie wróciło. Ze zdwojoną, a może nawet większą siłą. Wróciło w realnych kształtach, niemal namacalnie. Marzenie o domu, takim wyjątkowym, takim bardzo konkretnym. Kiedyś chciałam mieć swój dom. Dziś doskonale wiem, jaki ma być…

dom 

Mój dom ma być drewniany. Nie wiem, czy bukowy, tak jak w tej popularnej piosence, ale drewniany na pewno. Bo zdrowszy, bo drewno oddycha, bo w zimie szybciej się nagrzewa, a w lecie daje poczucie przyjemnego chłodu. Z kominkiem. Może nawet z ogrzewaniem tylko kominkowym, choć to związane jest z ciągłym dokładaniem, z dbaniem o to, by ogień w kominku nie zgasł… więc może też z inną opcją, traktowana bardziej jako uzupełnienie. Bo i palenie w kominku jest zdrowsze…

Dom najlepiej parterowy, ewentualnie z użytkowym poddaszem. Ale za to koniecznie z piwnica na spiżarnię. I na nowoczesny pokój multimedialny. Taki z najlepszym sprzętem. Telewizorem z tych panoramicznych, o bardzo dużym ekranie, z głośnikami, które zagwarantują dźwięk przestrzenny i tym samym podniosą jakość oglądanych filmów lub słuchanej tutaj muzyki. Głośniki oczywiście umocowane na specjalnych kolumnach (o takich na przykład jak tutaj: http://www.sklep.bestaudio.pl/meble-rtv-hi-fi/podstawki-pod-kolumny-glosnikowe/), bo przecież tak zagwarantować można ten idealny dźwięk. Tutaj też komputery, choć mój przenośny, by móc go zanieść też do pracowni i tak pisać, tam tworzyć, tam pracować…

Pracownia… kolejny ważny element. Ta musi być nastrojowa. Z dużym biurkiem, drukarką, i koniecznie dużą szafą na papiery, na media, na przydasie… Podglądam scraperki, które takie pracownie mają i wciąż się zastanawiam, czy wykrojniki lepiej na ścianie pomalowanej farbą magnetyczną (tak, to chyba dobry pomysł), czy też raczej w segregatorach. A mgiełki i inne media koniecznie na półeczkach, by łatwiej było wybrać odpowiednie kolory. W pracowni też wygodny fotel, bujany. Mały stolik na świeczkę i książkę. Bo to ma być takie miejsce azyl. Tylko dla mnie. Najchętniej w drewnianym domku w ogródku. Ale może też być na poddaszu. Poddasza mają duszę…

Na dole duży salon z kominkiem, połączony z kuchnią. By życie toczyło się w jednym miejscu, miejscu spotkań. Dodatkowo sypialnia z dużym oknem na ogród. Bo wyjść na ogród będzie kilka: jedno z salonu, drugie z sypialni. Trzecie jeszcze z pokoju dziecka (a może dzieci, ale każde ze swoim pokojem). W każdym pokoju garderoba, bo funkcjonalna. Łazienka i toaleta osobno, by uniknąć kolejek, nieprzyjemnych i drażniących szczególnie rano, gdy każdy się spieszy.

I jeszcze ogród: najważniejszy, bo mój. Ogród z pięknymi kwiatami, które cieszą swoim wyglądem. I koniecznie z grządkami na zioła, na warzywa. By móc podczas gotowania obiadu po prostu wyjść i zebrać to, co potrzebne. Musi być drzewo orzechowe. I jabłoń. Albo grusza. I duży teren obsiany trawą, na spotkania z przyjaciółmi, na piknik tuż za drzwiami, na praktykę jogi albo a zabawy z psem…

Bo ostatnio w tym domu moim wymarzonym pojawił się także pies. Duży, najlepiej labrador…

I taki będzie mój dom… Nie wiem kiedy, ani gdzie, ale wiem, czuję, podskórnie mam jakąś pewność, że będzie…

Reklamy

4 thoughts on “A kiedy dom bedę miał…

  1. Mój dom jest stary, stuletni, poniemiecki… mam w nim wszystko, czego potrzebuję, przede wszystkim pracownię… a co najważniejsze – nie mam telewizora, którego pozbyłam się 12 lat temu… i nie mam już na szczęście ogrodu warzywnego, którego pozbyliśmy się jakieś 15 lat temu… nawet nie wyobrażasz sobie, jakie to szczęście go nie mieć i kupować wszystko w markecie! Uwierz mi, bo ogród warzywny posiadałam przez większość swojego życia – praca w nim to nie jest przyjemność, to ciężka harówka. I na pewno nie będziesz wtedy miała ani chwili czasu na wymarzoną pracownię…. Mama zlikwidowała ogródek w pierwszej możliwej chwili, tzn. podczas choroby Babci i do dziś błogosławi tę decyzję…

    1. Hmmm… mnie się jednak wciąż marzy ogród. Własne pomidory, które mają zapach i smak. I koniecznie zioła…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s