Minimalizm w szafie – o książce „Slow fashion” Joanny Glogaza

Nigdy przesadnie nie interesowałam się modą, nie oglądałam kanałów telewizyjnych, na których pokazywano relacje z pokazów mody, nie śledziłam blogów tak zwanych szafiarek. Owszem, lubię się dobrze ubrać, czasem zainspiruję się jakąś sesją opublikowaną w kolorowym magazynie. Lubię też chodzenie po sklepach, przymierzanie nowych ubrań, kupowanie i wieszanie ich w szafie. Nigdy jednak nie myślałam o sobie, jako o osobie od ubrań w jakimś stopniu uzależnionej. Nie jestem w stanie wymienić też najsłynniejszych polskich blogerek modowych.

Nic więc dziwnego, że nazwisko autorki książki „Slow fashion” nic mi nie mówi. Joanna Glogaza, bo o niej tu mowa, jest autorką bloga styledigger.com (zerknęłam na chwilę z ciekawości i… się wciągnęłam! Polecam!). Dużo natomiast słyszałam o ruchu slow. Slow food, slow life… Właśnie dlatego zainteresował mnie tytuł książki. Slow fashion. Czy moda może być minimalistyczna? Moda, która, wydawać by się mogło, jest przesiąknięta konsumpcjonizmem, która żyje tylko dzięki temu, że chcemy kupować coraz więcej ubrań, mieć coraz więcej par butów i torebek? Zaintrygowana od razu zaczęłam czytać i… przeczytałam od początku do końca! Tak mnie ta książka niesamowicie wciągnęła!

DSC_0010 (4)

Autorka udowadnia, że moda może być slow. Co więcej pokazuje, jak być modnym, nie kupując zbyt dużo ubrań czy dodatków. Książka „Slow fashion” to fantastyczny, napisany bardzo przyjemnym stylem, poradnik, dzięki któremu można „odchudzić” swoją szafę i pozwolić odetchnąć portfelowi, a jednocześnie cieszyć się własnym stylem i przede wszystkim dobrymi jakościowo ubraniami.

Zacznijmy jednak od początku. Już w pierwszych rozdziałach Joanna Glogaza stawia bardzo trafną diagnozę naszych zachowań konsumenckich. Nie jestem zakupoholiczką, a jednak czytając to, co autorka pisała o sobie, o tym, że choć szafa pęka w szwach nie ma w co się ubrać, czułam, jakbym czytała o sobie. I to uświadomiło mi, że tak naprawdę mam problem ze zbyt dużą ilością ubrań. Nie jest to może problem tak wielki, jak w przypadku autorki, która poprzez prowadzenie bloga ma (lub raczej miała) szafę pełną ubrań otrzymanych w ramach współpracy z różnymi producentami, ale jednak.

Druga część książki to prosta, opisana dokładnie krok po kroku instrukcja dotycząca tego, jak pozbyć się niepotrzebnych części garderoby. Tutaj autorka przywołuje między innymi wiele twierdzeń, które często sami próbujemy sobie wmówić: ze przecież warto zostawić zbyt ciasną spódnicę, bo zamierzamy schudnąć; że przecież nie pozbędziemy się swetra, w którym nie chodzimy już trzy miesiące, bo może przyda się w zimie, itd. itp…

Kiedy już uporządkujemy naszą szafę, włącznie z szufladami,  w których trzymamy bieliznę i szafką na buty i dodatki, możemy przejść do realizacji kolejnego celu, jakim jest określanie własnego stylu, szukanie pomysłu na siebie. Joanna Glogaza podpowiada, na co warto zwrócić uwagę, udziela kilku bardzo przydatnych wskazówek dotyczących tego, jak dobierać kolory ubrań, krój ubrań i wreszcie, jak wybierać ubrania gatunkowo najlepsze. Dowodzi przy tym, że lepiej jest kupić  rzecz droższą, ale taka, która będzie bardziej uniwersalna i służyć będzie przez dłuższy czas, niż kilka tanich, gorszej jakości ubrań, które szybko się zniszczą.

Książka uzupełniona jest tak zwanymi dodatkami: wywiadem z inną znaną blogerką, która na swoim blogu lansuje minimalistyczny styl życia, wywiadem z panią zajmującą się przerabianiem ubrań, diagramami wyjaśniającymi, czym różnią się poszczególne tkaniny oraz zdjęciami szafy autorki. Te zdjęcia stały się dla mnie prawdziwą inspiracją. Urzekł mnie niesamowity porządek i zapragnęłam, by moja szafa wyglądała podobnie. Pod wypływem książki „Slow fashion” postanowiłam przejrzeć zawartość swojej szafy i pozbyć się rzeczy, w których i tak nie chodzę. Podobno uporządkowanie przestrzeni wokół siebie pozwala uporządkować myśli, a pomniejszenie zawartości szafy może prowadzić do korzystnych zmian w życiu. Chętnie spróbuję, korzystając z porad zawartych w książce „Slow fashion”, którą też wszystkim polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Znak i portalowi Sztukater.

Reklamy

2 thoughts on “Minimalizm w szafie – o książce „Slow fashion” Joanny Glogaza

    1. I to sie nazywa minimalizm. U meni niestety z tym gorzej Mam więcej rzeczy, z czego w połowie nei chodzę. pierwsze odchdzanie szafyy już za mną,a le jeszcze długa droga przede mną…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s