Na przekór upałom: „Jeżynowa zima” Sarah Jio

O książkach tej autorki słyszałam wiele dobrego. Zapisałam sobie nawet jej nazwisko w notatniku, w którym wpisuję tytuły książek, które chcę przeczytać. Zapisałam i… zapomniałam. Za dużo tych książek jest, stanowczo! I wciąż pojawiają się nowe. A ja tylko rozbudowuję listę tych, które koniecznie muszę przeczytać. Książki Sarah Jio pozostałyby pewnie na tej liście, gdyby nie  Indywidualne Wyzwanie Czytelnicze, jakie rzuciła mi Ejotek. Zmusiła mnie tym samym do poszukania w zbiorach biblioteki książek tej autorki. Przyznam szczerze, że miałam ochotę na najnowszą (a przynajmniej tak mi się wydaje) powieść, jednak ta wciąż nie jest dostępna. Widać, nie tylko ja chcę ją przeczytać. Zdecydowałam się więc na pierwszą, którą mogłam wypożyczyć od razu. Padło na „Jeżynową zimę”…

Sarah Jio 

Czytałam na plaży, w trakcie największych upałów (no chyba, że te jeszcze nadejdą). Czytałam i nie mogłam się oderwać. Pewnie troszkę dziwnie wyglądałam w stroju kąpielowym z książką, której okładka bardzo ośnieżona. Ale… powieść tam mnie wciągnęła, że już nic, absolutnie nic mi nie przeszkadzało. No i przeczytałam w ciągu jednego dnia…

Historia opowiedziana przez Sarah Jio w powieści jest dość rozbudowana. Fabuła podąża dwuwątkowo. Pierwsza historia opowiada o biednej kobiecie z Seattle, której trzyletnie dziecko zostaje porwane. Tutaj Sarah Jio doskonale oddaje atmosferę, jaka panowała w Stanach Zjednoczonych w czasach Wielkiego Kryzysu. Pokazuje kontrasty między najbogatszymi i biedotą. Między ludźmi, którzy wynajmują na stałe apartamenty w luksusowych hotelach i na kolację jedzą kawior i tymi, którzy te apartamenty sprzątają (jak bohaterka) i co dziennie zastanawiają się, czy będą mieli, co włożyć do ust, czy będą mieli, czym nakarmić swoje dzieci. Tymi, którzy po skończonej dniówce w fabryce, w hotelu, gdziekolwiek są tak zmęczeni, że nie mają siły nawet się położyć, rozebrać. Wchodzą do domu i zasypiają. A mimo to są szczęśliwi, że mają pracę…

Drugi watek, który rozwija się równolegle, to opowieść o młodej dziennikarce. Kobiecie przebojowej, żonie przedstawiciela jednej z najbardziej wpływowych rodzin w Seattle. Kobieta ta pracuje w redakcji miejscowej gazety, która należy do rodziny jej męża. Wydawać by się mogło, że wiedzie szczęśliwe życie, jednak spotykamy ja w chwili, w której musi uporać się z traumą straty dziecka… Paradoksalnie pomaga jej w tym dziennikarskie śledztwo, które prowadzi. Zupełnie przypadkowo, bo w wyniku niezwykłego zjawiska meteorologicznego, nazywanego „jeżynową zimą”, dziennikarka wpada na trop tajemniczego zniknięcia małego chłopca. Sama znając ból utraty dziecka czuje, że musi rozwikłać tę historię, że jest matce chłopca napisanie artykułu, rozwikłanie zagadki. Zupełnie nieoczekiwanie odkrywa, że z historią sprzed kilkudziesięciu lat nierozerwalnie związana jest jej własna rodzina. Nagle okazuje się, że kobieta musi zmierzyć się już nie tylko z kryzysem małżeńskim, z poczuciem winy z powodu utraty swojego dziecka, ale również z mrocznymi tajemnicami rodziny, w którą się wżeniła i w której nie wszyscy ją zaakceptowali w pełni…

Jakie tajemnice zostaną odkryte? Czy uda się odnaleźć zaginionego przed laty Daniela? O tym przekonacie się, czytając powieść Sarah Jio. Nie mogę zdradzić wszystkiego, bo odbiorę Wam przyjemność z czytania. A przeczytać książkę warto…

Co prawda po przeczytaniu pierwszego rozdziału chciałam książkę odłożyć. Już wiedziałam, że mnie, matce czterolatka, nie będzie łatwo. Strasznie mocno działają na mnie wszystkie powieści, w których krzywda dzieje się dziecku, w których trzeba zmierzyć się z rozpaczą rodziców po utracie dziecka. I już prawie odłożyłam książkę, ale ciekawość dotycząca tego, co tak naprawdę się wydarzyło, zwyciężyła. Zaczęłam czytać kolejny rozdział i potem sama nie zauważyłam, kiedy skoczyłam całą powieść

Zachwyciła mnie fabuła i umiejętne połączenie tak wielu wątków. To ona wciągnęła, nie pozwoliła książki odłożyć. Poza tym podobało mi się, jak umiejętnie Sarah Jio wplotła tutaj trudne tematy: poronienia, straty dziecka, porwania. I jeszcze to, jak niezwykle zobrazowała realia życia w USA w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Napisanie tej książki z pewnością wymagało od autorki wielu przygotowań, poznania świata, który miał się stać światem przedstawionym. „Jeżynowa zima” to książka przemyślana, dopracowana w każdym calu. To powieść, którą po prostu warto przeczytać…

A Ejotkowi dziękuję, że zmusiła mnie do sięgnięcia po powieść Sarah Jio. Z pewnością po kolejne też sięgnę. To literatura taka, jaką lubię…. Miałaś nosa;)

Advertisements

4 thoughts on “Na przekór upałom: „Jeżynowa zima” Sarah Jio

  1. Gratuluję!
    Cieszę się, że kolejny raz rzucając komuś wyzwanie do czegoś pozytywnego się przydałam 🙂
    Ja autorkę uwielbiam i stąd wiem, że jeśli ktoś lubi ten typ literatury to będzie zachwycony 🙂
    To teraz polecam Ci Marcowe fiołki a potem Dom na jeziorze. Potem dopiero czytaj resztę 🙂

    1. Już buszuję po bibliotece szukając olejnych. Dom na jeziorze mam zarezerwowany, czekam, aż go ktoś odda;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s