Poruszająca opowieść o odkrywaniu swojej tożsamości – Monika Szwaja: „Matka wszystkich lalek”

Po książki Moniki Szwai sięgam z przyjemnością zawsze wtedy, gdy chcę oderwać się od codzienności. Te książki niezmiennie mnie bawią, ale też wzruszają. Podobne oczekiwania miałam wobec „Matki wszystkich lalek”. Książka jednak mnie zaskoczyła…

matka wszystkich lalek 

Jedna czy dwie historie?

Zaczyna się niewinnie: oto poznajemy dwóch braci bliźniaków, którzy wyruszają do Francji, by tam odnaleźć mieszkającą na maleńkiej bretońskiej wyspie pewną młodą dziewczynę. Mają jej przekazać ważną wiadomość. Jest zabawnie, jest intrygująco. Historia poszukiwania Clair przerywana jest jednak rozdziałami poświęconymi małej Elżuni, która mieszka w niewielkim miasteczku gdzieś w Zagłębiu. Elżunia wydaje się być zwykłą wesołą dziewczynką, która spokojnie spędza czas na zabawie. Stopniowo jednak odkrywamy, że na jej życiu cieniem kładzie się wojna: jej tata nagle musi zniknąć, a Elżunia zostaje wysłana na kolonię, z której już nie wraca… W tym samym momencie Clair dowiaduje się, że jej poukładane życie nie jest takim, jakby  się wydawało, że jej ojcem jest ktoś inny, niż dotychczas sądziła…

Historie obu kobiet opisywane są równolegle. Dowiadujemy się, że Ela zostaje najzwyczajniej w świecie porwana przez organizację Lebensborn, że zostaje przekazana pewnej niemieckiej rodzinie i wychowana na Niemkę, że prawdę o swoim pochodzeniu odkrywa już jako dorosła kobieta, ale wcześniej losy jej życia są dość dramatyczne. Widzimy jak musi zmierzyć się ze swoją tożsamością, odkryć ja na nowo, sama sobie odpowiedzieć na pytanie, kim jest. Z drugiej strony towarzyszymy Klarze w jej podróży na spotkanie z umierającym biologicznym ojcem, w jej rozmyślaniach dotyczących swojej przyszłości i poszukiwaniu swojego miejsca na świecie…

Losy dwóch bohaterek splatają się w uroczej Willi Klara gdzieś w Sudetach, kiedy zbiegiem wielu okoliczności po prostu zamieszkują obok siebie. Nie ma tu jednak dalszych wspólnych wydarzeń. Po prostu obie te kobiety, które zmuszone zostały do odkrywania na nowo swojej tożsamości swoją przystań odnajdują w niewielkiej górskiej miejscowości, w domu z przepięknym widokiem na sudeckie szczyty. Różni je wiek i to, że Klara przez cały czas może liczyć na obecność i wsparcie najbliższych. Ela, teraz już Liza, musiała ze swoją trudną historią radzić sobie niemal sama…

Kim jestem? – podstawowe pytanie

Początkowo zastanawiałam się, dlaczego autorka w swojej powieści pokazała dwie, zdawałoby się odrębne, historie różnych bohaterek. Dopiero potem zrozumiałam, że nie o same historie chodzi, a właśnie o to poszukiwanie tożsamości. Dla mnie ten watek był najważniejszy: motyw odkrywania swojego miejsca na świecie i odpowiadania sobie na pytanie „Kim jestem?”. Najważniejsze chyba pytanie w dziejach ludzkości.

Wiem, że każdy może odczytać tę książkę inaczej. Dla mnie to jedna z najlepszych pozycji Moniki Szwaji. Z jednej strony pełna humoru i ciepła, optymistyczna w gruncie rzeczy historia, z drugiej strony nawiązanie do wydarzeń tragicznych, wydarzeń, których nie jestem w stanie pojąć. Lebensborn? Jak komukolwiek w ogóle mógł przyjść do głowy tak wypaczony, nienormalny i chory pomysł?!?

Przy okazji zachęcam do odwiedzenia bloga innej mojej ulubionej polskiej autorki, która też lubi pisać o Sudetach – Magdaleny Kordel. Tam znalazłam bardzo ciekawą notkę o organizacji Lebensborn właśnie: KLIK.

A książkę „Matka wszystkich lalek” polecam do poczytania, do przemyślenia…

Advertisements

2 thoughts on “Poruszająca opowieść o odkrywaniu swojej tożsamości – Monika Szwaja: „Matka wszystkich lalek”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s