„Czas w dom zaklęty” Katarzyny Enerlich – książka, która nie daje o sobie zapomnieć…

Dawno nie czytałam książki, która wywarłaby na mnie aż tak duże wrażenie. Sięgając po „Czas w dom zaklęty” Katarzyny Enerlich nie spodziewałam się, że tak mocno przeżyje lekturę. Tymczasem okazało się, że chwycona pod wpływem chwili w bibliotece pozycja długo nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Naprawdę musiałam przetrawić tę książkę, by w ogóle móc o niej napisać. Dlatego ta notka pojawia się dopiero teraz, choć przecież „Czas w dom zaklęty” czytałam około miesiąca temu…

czas w dom zaklety 

 

Katarzyna Enerlich przyzwyczaiła mnie już do powieści niebanalnych. Nie spodziewałam się jednak historii tak skomplikowanej, tak naładowanej emocjami. Tym bardziej, że na przeczytałam gdzieś, iż historia opowiadana w książce bazuje na prawdziwej historii, jaką autorka usłyszała od jednej ze swoich czytelniczek…

Główną bohaterką książki jest Ruta – młoda dziewczyna pochodzenia żydowskiego, choć raczej niekultywująca tradycji. Wraz z mamą przeprowadza się do domu pod lasem. Dom wydaje się być spełnieniem marzeń, choć już wkrótce okazuje się, że raczej staje się dla mieszkanek przekleństwem. A to za sprawą starszej sąsiadki – Serafiny, która jak tylko może uprzykrza życie swoim współlokatorom. Trzeba przy tym przyznać, że ta ogromna niechęć do świata, do ludzi, jaka aż bije od Serafiny prowadzi do opłakanych skutków: utraty dziecka, śmierci, rozstania dwojga kochających się ludzi.

Ruta z piętnem tego domu boryka się przez całe życie. Kiedy tylko udaje jej się odzyskać jako taki spokój, wszystko, za sprawą domu, i jak się okazuje klątwy nań rzuconej, nagle się rozsypuje. W końcu bohaterka postanawia sprzedać swoją cześć domu, wyjeżdża do Krakowa. Tu spotyka tajemniczą Sarę, która podczas dwóch spotkań, więcej razy kobiety się nie widziały, staje się przewodniczką Ruty po tradycjach żydowskich, ale i po życiu. Tłumaczy, jak ważne jest wybaczenie, by móc pójść do przodu…

W końcu stajemy się świadkami tego, w jaki sposób Ruta wybacza Serafinie. Decyduje się wysłuchać pewnego rodzaju spowiedzi starszej pani, która jest już na łożu śmierci. A potem czuje ulgę, twardo staje na nogach i rusza swoją drogą, odnajduje szczęście…

Historia opowiedziana w książce „Czas w dom zaklęty” jest niezwykła jednak nie tylko z powodu zagmatwanych, choć ciekawych losów bohaterów. Na każdej stronie znajdziemy tutaj ważne, mądre słowa dotykające tematów trudnych, tematów religii i związanej z nią hipokryzji, wiary i praktykowania tejże. Autorka nie waha się używać słów mocnych, pokazywania paradoksów współczesnej wiary. Nie można jednak zarzucić Katarzynie Enerlich, że jest złośliwa. Nie. Autorka jest raczej do bólu prawdziwa…

Na uwagę zasługuje również sposób prowadzenia narracji. Mnóstwo tu retrospekcji, wracania do wątków z przeszłości, wspomnień. Jakby tytułowy czas się zapętlał, nie biegł linearnie… To powoduje, że książkę czyta się z trudem, ale jednocześnie pozwala zagłębić się w jej treść. W mądre słowa, których tu nie brakuje i w myśli, które podczas lektury napływają do głowy…

 

Reklamy

2 thoughts on “„Czas w dom zaklęty” Katarzyny Enerlich – książka, która nie daje o sobie zapomnieć…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s