Dożynki – radość z rzeczy zwykłych…

Lubię takie ludowe święta. Szczególnie te, w których najważniejszy jest kult ziemi. Kult Matki. Kiedy możemy dziękować za dary, których doświadczamy dzięki dobroci ziemi, za plony codziennej pracy… Dlatego tak bardzo lubię dożynki. Święto Plonów…


dożynki1 

Jest w tym święcie coś magicznego. Mimo, że kościół tak bardzo je sobie zawłaszczył, wciąż czuć tutaj ducha tej dawnej wiary, że to Ziemia jest naszą matką. Pra-Matką. Że to z niej się zrodziliśmy i dzięki niej żyjemy. Dożynki to święto kobiece. Tak naprawdę w całym tym świętowaniu wyraża się jakiś kult kobiecości. Znamienne, że w mitologiach większości (jeśli nie wszystkich) kultur za plony dziękowano zawsze bóstwu kobiecemu. Dokładnie temu samemu, do którego modlono się też o płodność. Bo myślenie naszych przodków było proste: narodziny dziecka to życie. Ale zboże, z którego pieczemy chleb też jest życiem…

Miałam okazję w tym roku uczestniczyć w takich wiejskich dożynkach. Była korona zrobiona ze zboża i innych darów ziemi. Był „Kołoc” pieczony dzień wcześniej przez wszystkie gospodynie, bo to takie samo wydarzenie, jak niegdysiejsze darcie pierza. Żałowałam, że do tej tajemnicy kobiecej, do tego pieczenia nie miałam dostępu. To tam, w kuchni, przy piecu rozgrywało się prawdziwe święto…

Ja byłam tylko gościem. I na mszy, która obecnie jest nieodłącznym elementem wiejskich dożynek, i podczas świętowania… Przyglądałam się występom młodzieży, orkiestry dętej, pokazowi strażaków z OSP (och to przecież prawdziwi bohaterowie każdej wsi!). Nawet losy kupiłam, żeby wziąć udział w loterii fantowej. I choć tym fantom daleko było do rzeczy, które chciałabym widzieć w swojej kuchni (oj zachorowałam ostatnio na koszyk piknikowy i kubek termiczny, takie jak tutaj: https://www.bellodecor.com.pl/ – wygrałam… kufel do piwa! I packę na muchy), liczył się sam fakt: kupowania losów, stania w kolejce. Ta chwila niepewności, czy może wygram rolkę papieru, czy też żywa rybę…

dożynki3 dożynki2 dożynki4

A później jeszcze tańce, sądząc po odgłosach trwające niemal do świtu. To też mnie ominęło, bo przecież byłam z dzieckiem. I to ono wyznacza rytm każdej podróży… Choć może to i lepiej, bo dzięki temu dane mi było w drodze powrotnej do naszego tymczasowego, wiejskiego mieszkania obejrzeć słoneczną, spokojną wieś… Aż chciałoby się za Janem Kochanowskim powtórzyć: „Wsi spokojna, wsi wesoła”, choć to przecież nie ta okazja. Poeta te słowa mówił porą sobótkową, w początkach lata, gdy jeszcze ręce nie są zmęczone pracą a karki niespalone słońcem. Tamta uroczystość wiąże się z magia, z tajemnicą… Teraz była już tylko radość. I poczucie wdzięczności… do ziemi, do świata, do własnych rąk. Bo znów przez cały rok będzie co jeść…

wieś 2 wieś 3 wieś7

Urzeka mnie takie wyrażanie wdzięczności. W miastach już często zapomniane, choć przecież na każdym kroku mamy za co dziękować. Dożynki są takim momentem, który nam to uświadamia, bardzo dosłownie… Ale może warto takie swoje prywatne, wewnętrzne dożynki urządzać częściej?

Odkąd mam Happy Planner urządzam sobie taki mały rytuał wdzięczności codziennie. Nie spodziewałam się, że efekty będą tak wspaniałe. Kilka minut zastanowienia wieczorem uzmysławia, jak wiele jest rzeczy, z których możemy się cieszyć. Problem w tym, że rzadko chcemy je zauważyć. A może po prostu już nie potrafimy?

Advertisements

One thought on “Dożynki – radość z rzeczy zwykłych…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s