„A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy…”, czyli znowu na Prowincji – o „Prowincji pełnej gwiazd” Katarzyny Enerlich.

Pierwsza część cyklu nie powaliła mnie na kolana. Owszem, była interesująca, owszem, wciągnęły mnie losy bohaterów, którzy czasem denerwowali, czasem wywoływali uśmiech. Ale… szału nie było. Sięgnęłam jednak po drugą książkę z cyklu „Prowincja…” Katarzyny Enerlich. I dopiero teraz zrozumiałam, że te książki nie mają być fajerwerkami. Bo to książki o życiu…

prowincja 

 

Znów spotykamy Ludmiłę, tym razem już w zaawansowanej ciąży, za chwilę urodzi. Ludmiła wraz z Martinem budują wymarzony dom na mazurskiej prowincji. Poza tym borykają się z problemami: takimi typowymi, jak konieczność zakupu nowego samochodu, jak niedopowiedzenia i kłótnie małżeńskie, jak problemy przyjaciół. Są też motywy trudniejsze, dotyczące poszukiwania własnej tożsamości (Ludmiła z siostrą Hanią odnajdują informacje o swoich korzeniach i wyruszają w podróż, by poznać choć część rodzinnej historii) i odchodzenie najbliższych… To ostateczne odchodzenie, to, na którego cofnięcie nie ma już szans.

Wszystko to oczywiście w pięknej scenerii mazurskiej, w miejscu, które historia doświadczyła szczególnie i w którym wciąż echa minionych wydarzeń dają o sobie znać. Autorka w opowieść o swych bohaterach znów wplata historie mazurskie, te autentyczne, powtarzane przez kolejne pokolenia. I znów wprowadza do książki ten niezapomniany, troszkę chyba magiczny klimat prowincji…

Nie można tu mówić o wartkiej akcji, a jednak książka wciąga. Tak bardzo, że zaraz po jej skończeniu sięgnęłam po kolejną część. Tu nie ma bajkowych zakończeń w stylu: żyli długo i szczęśliwie. Czytając ma się wrażenie, że to samo życie tworzy fabułę. Raz są wzloty, raz upadki. Nie ma jednoznacznych odpowiedzi, nic nie jest czarne lub białe, bo życie ma przecież tak wiele odcieni…

Tę książkę po prostu się czyta… I do takiego poczytania zachęcam. Idealna na jesienne wieczory, które przecież już się zaczęły… I na leniwe niedzielne popołudnia… Doskonały dodatek do kubka dobrej, aromatycznej herbaty, najlepiej ziołowej…

No i okładka przepiękna!

 

Advertisements

2 thoughts on “„A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy…”, czyli znowu na Prowincji – o „Prowincji pełnej gwiazd” Katarzyny Enerlich.

    1. Warto… choć przy pierwszej części miałam wrażenie, że to książka o niczym, a bohaterka mnie w pewnym momencie strasznie wkurzyła… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s