„Gór mi mało…” – czyli w końcu wybrałam się w góry…

Mało mi tych gór w tym roku, oj zbyt mało… W planach noworocznych miałam wpisane zdobycie pięciu szczytów Korony Gór Polskich. Ale jakoś w góry nie było mi po drodze… Dopiero dwa tygodnie temu nadarzyła się okazja… Zostałam z Maluchem sama na weekend i… musiałam zrobić sobie wycieczkę! Nie jest to szczyt KGP, zresztą i tak nie zdobywaliśmy go o własnych siłach… Ale taki wypad w góry dobrze mi zrobił. Uświadomił, jak bardzo za górami tęskniłam…

góry6 

Wybraliśmy się na Szyndzielnię. Z dwóch powodów: po pierwsze blisko, po drugie można wjechać. No i jeszcze atrakcje-motywatory dla Młodego. Wiedział, że jak zejdzie na dół, na Dębowiec, będzie mógł pojeździć na torze saneczkowym i poszaleć na parku linowym (skąd on po półtoragodzinnym zejściu miał siły na to wszystko – nie mam pojęcia). Poskutkowało! Młody przetuptał żółtym szlakiem z Szyndzielni na Dębowiec, zaliczył atrakcje w postaci ustępowania drogi rowerzystom, którzy… muszą potrenować nad panowaniem nad swoim rowerem, dowiedział się, jak poznać, ile lat miało ścięte drzewo… (to dzięki cioci!).

góry2

Swoją drogą ci rowerzyści to taka trochę górska plaga. Rozumiem, że ciągnie ich do przekraczania granic, do momentu, w którym następuje skok adrenaliny, ale kurczę… jak się wybierasz na trudny zjazd (ten szlak z Szyndzielni dla rowerów prosty nie jest) to potrenuj najpierw gdzie indziej. I zainwestuj w kask (panowie, którzy ans mijali, nie mieli kasków i generalnie stwarzali zagrożenie dla turystów pieszych). Takich ludzi nie lubię – wariatów, którzy za nic mają swoje, ale i innych bezpieczeństwo. I tych innych, mijanych po drodze, którzy w góry nie zabierają odpowiednich butów i okrycia przeciwdeszczowego ale sześciopak piwa i pół litra czystej – wszystko wychylając po drodze.

góry8No cóż… są trasy, na których takich ludzi jest mniej. Wybrałam Szyndzielnię, więc mogłam się tego spodziewać… W każdym razie sam pobyt w górach i ten fragment szlaku, który prowadził przez pokrytą wysokimi trawami polanę – bezcenny. I już wiedziałam, że w góry muszę znów, jak najszybciej. Teraz jestem. Zdobywamy Ślężę – niewysokie, ale będzie pierwszy Szczyt Korony Gór Polskich… Relacji spodziewać się można, kiedy wrócimy…

Advertisements

4 thoughts on “„Gór mi mało…” – czyli w końcu wybrałam się w góry…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s