52 zmiany #1: Medytacja

Tak wiem, wpis miał pojawić się wcześniej. W ferworze przgotowań świątecznych, potem poświątecznego relaksu nie udało mi się jednak go stworzyć… Będzie więc dziś. O moich zmaganiach z wprowadzaniem w życie pierwszej zmiany i o zadaniu na kolejny tydzień…

52 zmiany 

Już wcześniej pisałam, że u mnie z medytacją nie jest źle, bo praktykowałam wcześniej pod okiem dobrej nauczycielki. Wiem więc, przynajmniej mniej więcej, jak to powinno wyglądać. Wiem też, jak pozytywne skutki ma dla mnie regularna medytacja, co stało się bardzo dobrym czynnikiem motywującym.

Mimo to i tak było ciężko znów wdrozyć się do reguralnej praktyki. Według Leo Babauty, ale tez innych nauczycielimedytacji, najlepiej jest wybrać sobie jedną, stałą porę na medytację. W moim przypadku sa dwie opcje: wcześnie rano, zanim Maluch się obudzi lub późno w nocy, gdy już pójdzie spać. Pierwsza u mnie sprawdza się znacznie lepiej: pozwala nie tylko pozytywnie zacząć dzień, ale też wypoczęty umysł łatwiej ejst zmusić do tego, by nie skupiał się na różnych, zazwyczaj błahych, jak się późneij okazuje sprawach. Wieczorem jest mi trudniej: zmęczenie i emocje nagromadzone w ciągu dnia robią swoje.

Dlatego medytuję rano: siadam w pozycji, która kojarzy mi się z medytacją. Nie jest najwygodniejsza, ale wymusza wyprostowane plecy, dzięki czemu powietrze może swobodnie przepływać z nosa do przepony. Poza tym, kiedy siadam w tej pozycji mój umysł otrzymuje sygnał, że teraz czas na medytację, an nieskupianie się na myślach, które wciąż płyną gdześ w tyle głowy.

Siadam więc i skupiam się na oddechu. Wyobrażam sobie jak wdech dodaje mojemu ciału życiodajnych sił, a wydech oczyszcza je z toksycznych myśli… Dzięki praktyce potrafię tak wysiedzieć kilkanaście minut. Potem moja koncentracja na oddechu maleje, a umysł zaczyna podążać za myślami. Wiem ejdnak, ze dzięki reguralnej praktyce uda mi się ten czas wydłużać.

Po medytacji czuję się mniej zmęczona, moje myśli są bardzej klarowne, potrafię też inaczej spojrzeć na świat, odbierać go pełniej. To chyba główna zasada regularnej praktyki: umiejętność oglądania rzeczy takimi, jakimi są. I jeszcze fakt, że przestaję koncentrować się na sprawach, które nie mają znaczenia. Albo na takich, na które i tak nie mam wpływu. teraz już wiem, dlaczego Leo Babauta regularną medytację zaleca jako perwszą w swoim programie 52 zmian.

Nie przestając więc medytować w tym tygodniu koncentruję się na kolejnej zmianie. skończ z odkładaniem na później. Zauważyłam, że w ostatnim czasie mam z tym problem: w rezultacie wiele rzeczy, które powinnam zrobić juz dawno, gromadzi się, a wyjście z zaległości jawi się niemal jako niemożliwe. Od dziś codziennie więc po porannej medytacji (tak, poranek jest tą porą dnia, nad którą łatwiej mi zapanować), poswięcę 15 – 30 minut na uporanie się z tym, co trzeba zrobić…

Trzymajcie kciuki. Za tydzień relacja z tego, czy mi się udało!

Reklamy

2 thoughts on “52 zmiany #1: Medytacja

    1. Może warto spróbować? Początkowo myślałam, ze to strata czasu. Potem zauważyłam, jak dużo dzięki niej zyskuję. I te kilkanaście minut, pół godziny dziennie powoli staje sie najważniejszym punktem dnia. Dzięki temu aparwdę inaczej patrzę na świat…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s