52 zmiany #2 – Nie odkładaj na później!

Pamiętacie projekt 52 zmiany według Leo Babauta? Tydzień temu próbowałam przekonać Was do medytacji. Sama już dawno odkryłam, że ma ona na mnie bardzo dobry wpływ, a dzięki motywacji w postaci projektu 52 zmiany udało mi się na stałe wpisać choćby kilkanaście minut medytacji w plan każdego dnia. W mijającym tygodniu przyszło zaś zmierzyć się z odkładaniem później. Jak Wam poszło? Mnie, przyznam szczerze, nie najgorzej…

52 zmiany 

Odkładanie zrobienia czegoś ważnego na później zawsze było u mnie problemem. Doszłam ddo mistrzostwa w wynajdywaniu miliona różnych rzeczy, ktore koniecznie muszę zrobić już, byle tylko nie zajmować się tym, czym powinnam: pisaniem wypracowania (najczęściej pisałam rano tuż przed wyjściem ze szkoły, na ostatnią chwilę), robieniem zadania domowego (robiłam na przerwach przed lekcjami), nauką na kolokwium (w pociągu, w drodze na zajecia), a ostatnio tworzeniem prac scrapowych i… pisaniem notek na blogu. Często było tak, że miałam materiał, miałam pomysł, tylko… po prostu mi się nie chciało. A przecież mam zobowiązania – a to w związku z blogiem, w którego DT jestem, a to w związku z samą sobą i z Wami, którzy tu zaglądacie. Robienie wszystkeigo na ostatnią chwilę wiązało się zawsze z dużym stresem, że nie zdążę, że nie zrobię porządnie. Bez sensu…

Dlatego w tym tygodniu skupiłam się na nieodkłądaniu sparw scrapowo-blogowych. Babauta zaleca wybrać jedną porę w ciągu dnia, iedy po prostu zajmujemy się, choćby przez piętnaście minut (najczęściej trwa to dłużej, żeby doprowadzić sprawę do końca), tym, co mamy do zroobienia. U mnie wygladało to tak, że postanowiłam po prostu w momencie, gdy mam czas na zajęcie się różnymi swoim sparwami (a więc nie pracą i nie dzieckiem) zacząć od przygotowania kolejnego wpisu (bądź wpisów) na bloga i scrapowaniu! I wiecie co? Zadziałało! Po prostu to stało się moim priorytetem, do którego realizacji dążę codziennie i… w rezultacie mam notki poustawiane z minimum tygodniowym wyprzedzeniem, prace scrapowe robione w ramach różnych DT przygotowane również z dużym wyprzedzeniem. A do tego znacznie mniej stresow związanych z rzeczami, które przeciez nie powinny być stresogenne, a które raczej powinny powodować radość, być przyjemnością! I naprawdę dobrze mi z tym bardzo.

Tym bardziej, że… stają przede mną kolejne scrapowo-blogowe wyzwania. Właśnie dołaczyłam do fantastycznej ekipy jednego z moich ulubionych polskich producentów scrapowych przydasiów – ekipy Tricksart! O tym, jakie cudowne tekturki i maski (moja miłość największa), a także wykrojniki (ach te listki, listeczki, napisy i inne…)możecie przekonać się, odwiedzając sklep. A inspiracji moch i innych utalentowanych osób z DT możecie szukać na Tricksartowym blogu!

Ach i jeszcze… Tricksart zmienia się, co widać choćby po liftingu logo. I tu, w moim banerku członkini DT:

b_Sonrisa Do Tricksart więc zapraszam serdecznie, a w przyszłym tygodniu zachęcam oczywiście do wprowadzania kolejnej zmiany. Tym razem Babauta namawia do codziennych spacerów. Moim zdaniem chodzi o to, by po prostu przewietrzyć głowę i ruszyć cztery litery. Wiadomo ruch na świeżym powietrzu pomaga w znalezieniu naparwdę kreatywnych rozwiązań. Ale jeśli ktoś nie ma możliwości codziennego biegania, chodzenia z kijami czy spacerowania, może też posiedzieć na świezym powietrzu lub… przy otwartym oknie (w ostateczności), dzięki czemu przewietrzy i głowę, i przestrzeń wokół siebie… Na poczatek wystarczy nawet kilka minut… A potem… ruch na swiezym powietrzu podobno uzależnia!

WIem, będzie trudno zimową porą, ale… no cóż, być może to najlepsza motywacja, by wrócić do biegania, które tak dobrze mi robiło i do którego chcę tak bardzo wrócić!

Advertisements

4 thoughts on “52 zmiany #2 – Nie odkładaj na później!

  1. Z tym akurat nie mam problemu – u mnie priorytetem jest wyszywanie założonych w planie prac oraz notki na bloga (w tym momencie napisanych mam już około 30).

    1. No u mnie niby też. Tylko potem się okazuje, ze znajduję mnóstwo wymówek, żeby tego nie robić: zmęczona jestem, a może trzeba odkurzyć, a może coś tam jeszcze… Na arzie jednak dzielne trzymam się planu;)

  2. Zainteresowałaś mnie tą książką 🙂 Bo i bez jej czytania, moim głównym postanowieniem noworocznym było: nie odkładać na ostatnią chwilę 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s