Podaruj sobie odrobinę przyjemności – o książce Magdaleny Witkiewicz „Szczęście pachnące wanilią”

Uwielbiam takie momenty: ja, dobra kawa i jakieś pyszne ciacho… W fajnym miejscu. Ostatnio najbardziej lubię Starbucksa. Zamawiam ogromną kawę (tę największą), siadam przy stoliku i… zatapiam się w lekturze. A ponieważ Starbucksa mam dość daleko, to dzień, kiedy zdarza mi się móc tam podjechać jest prawdziwym świętem. I chwilą prawdziwego odpoczynku. Tym razem relaksowałam się z ksiązką, która jest wprost idealna na poprawę humoru…

DSCN0438szczęście pachnące 

Przygodę z książkami Magdaleny Witkiewicz zaczęłam od „Milaczka”. Siłą rzeczy więc kolejnymi pozycjami, po które sięgnęłam były „Panny roztropne” i „Szczęście pachnące wanilią”, którą to książkę właśnei skonczyłam czytać. To powieść, która w pewnym stopniu nawiązuje do historii Milaczka, choć tylko w pewnym stopniu. Bo na kartach powieści, obok Mileny, Bachora, ekscentrycznej Zofii i wiecznie głodnego Parysa Antonio pojawiają się także inne bohaterki. I to właśnie one grają tu pierwsze skrzypce: Magda, Natalia, Karolina, Ada i później także Marietta. Kobiety, które spotkały się w kawiarence prowadzonej przez Adę i które połączyła przyjaźń. Taka prawdziwa, kobieca, w której zawsze można licyzć na pomoc: czy to wtedy, gdy ma się ochotę komuś wyżalić, czy gdy trzeba popilnować dzieci, wspólnie założyć biznes albo… wysłać sms, żeby popchnąć do przodu sparwy damsko-męskie.

Nie chcę tu opowiadać treści książki. Wystarczy, zę powiem, ze na kartach powieści spotykamy kilka kobiet, z których każda radzi sobie ze swoimi problemami: z samotną opieką nad dzieckiem i prowadzeniem kawiarnii, z karierą psychologa, przez którą cierpią sprawy osobiste, z mężem, który przeżywa kryzys wieku średniego i z nocnym wstawaniem do małego dziecka… Wszystko to oczywiście opisane z humorem i niezwykle ciepło. A zakończenie oczywiście podnosi na duchu i dodaje sił czytelniczkom, takim jak ja, które jeszcze pamiętają to nocen wstawanie do dziecka, a teraz z autopsji wiedzą, ileś się trzeba nagimnastykowac, by pracować zawodowo, realizować swoje pasje, zadbać o dziecko, męża i dom…

Czytając „Szczęście pachnące wanilią” momentami nie mogłam powstrzymać śmiechu. Magdalena Witkiewicz znowu udowodniła, że potrafi rozbawić czytelnika nie tylko swoim poczuciem humoru, ale  nad wyraz cennymi obserwacjami codziennych sytuacji. Znów udało się autorce stworzyć powieść, dzięki której można na chwilę się wyłączyć, odpocząć, zrelaksować się. To pozycja idealna do poczytania przy kawie, w miejscu, gdzie unosi się aromat waniliowych babeczek. Najlepiej z truskawkami!

A czytałam w ramach wyzwania Grunt to okładka (hasło Wielokrotność) i Gra w kolory (styczniowy kolor – biały)

Reklamy

3 thoughts on “Podaruj sobie odrobinę przyjemności – o książce Magdaleny Witkiewicz „Szczęście pachnące wanilią”

  1. Tym razem nie mam nic do powiedzenia, bo zwyczajnie nie czytałam jeszcze tej książki…. A książki Magdy wprost uwielbiam!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s