Księgozbiór: w czarnych barwach..?

Wierni Tuzagladacze już pewno zauważyli, że jakoś mało mnie ostatnio w sieci… Staram się na bieżąco śledzić i komentować ulubone blogi, najczęściej wykorzystując ku temu przerwy w pracy lub podróże komunikacją miejską. W domu jednak mój komputer ma statnio dużo odpoczynku: jakoś nie mam ochoty włączać go codziennie. Odpuściłam sobie i codzienne tworzenie notek, i przeglądanie Fejsbuka. Raz, że czas znów mi się skurczył, dwa, że wolę pisać wtedy, gdy mam coś ciekawego do powiedzenia. No i jeszcze, że odczuwam, iż moje prawdziwe życie jest gdzie indziej: w zabawie z dzieckiem, w chwili odpoczynku z książką, w momencie dla siebie z dobrą herbata i papierami scrapowymi…

Nie oznacza to, że chcę zaniedbać to miejsce… Na pewno zaś notk pojawiać się będą rzadziej, mniej więcej co dwa dni. I wtedy, gdy naparwdę będę chciała coś ważnego powiedzieć. To z kolei sprawia, że pojawiać się będa notki o kilku przeczytanych książkach. Dziś pierwsza taka z serii „księgozbiór”… Tym razem o książkach w czarnych barwach…

Literki 

„Uległość” Michael Houellebecq   

0997dc54721c6d1800ebd73f3cf47472O tej książce wiele się jakiś czas temu pisało. Raz, bo to najnowsza poweść jednego z najbardziej znanych, cenonych, ale i szokujących autorów współczesnej Francji. Dwa, że wydanie powieści zbiegło się w czasie z kryzysem imigranckim, który dotknął Europę. A że tematem „Uległości” są zmiany ustrojowe we Francji, w wyniku których rząd obejmuje partia muzułmańska to… powiesć trafiła nna całym kontynencie na podatny grunt. I nie da się ukryć, że wielu próbowało szukać w niej sensacji, potwierdzenia swoich lęków, jakoby przyjmowanie zbyt dużej ilości przybyszów z odmiennych kręgów kulturowych może zachwiać podsatwami europejskiego ładu. Można było usłyszeć opinię, że powieść Houellebecqa to ostrzeżenie, futurystyczna wizja, ktora spełnic się może w niedalekiej przyszłości.

Ci, którzy szukają w tej książce taniej sensacji i wątków antyislamskich mogą się jednak poczuć oszukani. Oczywiście zderzenie się dwóch różnych kultur jest tutaj tematem mocno wyeksponowanym, ale… nie najważniejszym. Powieść francuskiego pisarza jest przede wszystkim próbą odpowiedzi na pytanie o kondycję współczesnego człowieka. Tak jak w poprzednich swoich utworach i tutaj autor przedstawia współczesnych ludzi jako zagubionych w rzeczywistosci, która dała im zbyt dużo wolności. W zderzeniu z kulturą islamu, która duży nacisk kładzie na zasady moralne, która w mniej lub bardziej osobliwy, a czasem nawet, wydawać by się mogło, brutalny sposób staje w obronie podstawowych, głoszonych przez siebie wartości, pozbawona jakichkolwiek zasad i zachamowań kultura współczesnego Zachodu, kultura nihlistyczna, wychodzi dość słabo…

Powieść Houellebecqa nie tyle przestrzega przed najazdem obcego, co przed utratą wwłasnego. To powieść, która pomaga krytycznie przyjrzeć się swojej postawie, współczesnej kulturze i kondycji człowieka, dla którego podejście konformistyczne, nawet jeśli oznaczać ma zmianę religii czy stylu życia, nie stanowi problemu.

Czytanie prozy Houellebecqa wymaga od odbiorcy skupienia. Podobnie, jak inne powieści tego autora, „Uległość” nie jest lekturą łatwą i przyjemną, taką, którą dla relaksu czyta się po ciężkim dniu. Historia pewnego profesora literatury zmusza do zastanowienia i przy okazji pomaga spojrzeć w inny sposób na niektóre, tak ważne współcześnie sprawy. Temat islamu i islamizacji Europy, realna wizja objęcia rządów w państwacStarego Kontynentu przez przedstawicieli społeczności imigranckich z pewnością przyciągają uwagę potencjalnych czytelników, ale uważny odbiorca odnajdzie w tej powieści znacznie więcej: trafną krytykę współczesnej kultury. Dlatego warto sięgnąć po tę książkę. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że „Uległość” jest jedną z tych współczesnych powieści, które po prostu wypada znać…

A czytałam w ramach wyzwania Gra w kolory, 200 książek dookoła świata (Francja) oraz Pod hasłem (tytuł czerwony),

„Dziewczyna z pociągu” – Paula Hawkins

img1437645251789_53407_7O tej ksiażce napisano już tyle, że zastanawiam się, czy jest sens coś jeszcze dodawać. Z drugiej strony spotkałam się z rożnymi opiniami: od bardzo entuzjastycznych, po stwierdzające, że „szału nie ma”. Jedno trzeba przyznać: mało która książka w ostatnim czasie sprzedawała się tak rewelacyjnie. Tu brawa za doskonałą promocję, tym bardziej, że „Dziewczyna z pociągu” to debiut pisarski pochodzącej z Zimbabwe Pauli Hawkins. Cojednak sparwia, że tak wielka jest facynacja tą powieścią? Szczerze mówiąc: nie wiem.

Nie chcę być tu źle zrozumiana, bo ta powieść nie jest zła. Rzekłabym wrecz, że jest całkiem dobra. Posiada wszelkie cechy dobrego thrillera psychologicznego: ciekawie skonstruowaną postać, wciągającą fabułę, wątki, dzięki którym autorce udaje się wzbudzić w czytelniku różne emocje, fajny pomysł na całą historię i… zaskakujące zaskoczenie. Ale zabrakło mi tu czegoś, co sprawiłoby, że ta książka nie daje o sobie zapomnieć…

Powieść naprawdę mnie zaintrygowała, ale nie powaliła. Pozwoliła przejść nad soba do porządku dziennego. Ot, kolejna przeczytana dobra książka… Choć, mówiąc szczerze, przeczytane stosunkowo niedawno „Sprostowanie” chyba bardziej dało mi popalić emocjonalnie… Zachęcam jednak do przeczytania, jeśli ktoś tego nie zrobił. Ot choćby po to, by samemu wyrobić sobie opinię na temat debiutu Paul Hawkins. I po to, by móc na temat tej książki podyskutować… A ja mimo wszystko niecierpliwie czekam na kolejną powieść tej autorki, zastanawiając się, w jaką stronę pójdzie w swojej twórczości.

Cytałam w ramach wyzwania 200 książek dookoła świata (Zimbabwe) oraz Gra w kolory.

Robert Galbraith „Jedwabnik”

jedwabnik_image1_326288_3W księgarniach niedawno ukazała się powieść „Żniwa zła”, kolejny kryminał piszącej pod pseudonimem serii o Harrym Potterze. Zanim jednak sięgnę po tę najnowszą powieść, która niemal od razu trafiła na listy najlepiej się sprzedających, postanowiłam przeczytać drugą część cyklu o detektywie Cormoranie Strike’u. Tym bardziej, że lekturę „Wołania kukułki” wspominam całkiem dobrze. Lektura „Jedwabnika” tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że autorka ma niebywały talent do tworzenia zaskakujących intryg, przy jednoczesnym konstruowaniu niebanalnych bohaterów.

Cormoran Strike nie jest superbohaterem. To postać, która nie jest pozbawiona wad, ale właśnie dzięki temu budzi w czytelniku pozytywne uczucia. Pomaga mu asystentka Robin, której postać w „Jedwabniku” została mocno rozbudowana. Tej dziewczyny nie da się nie lubić, w przeciwieństwie do jej narzeczonego, który staje się coraz bardziej irytujący…

A sprawa kryminalna? Mroczna, zaskakująca, skomplikowana… Tym razem rzecz dzieje się w środowisku pisarzy, a wszystko kręci się wokół niewydanej książki, której maszynopis krąży w grupie wydawców i robi niemałe zamieszanie. Oczywiście okazuje się, że nie o samą powieść tu chodzi a o mroczną naturę ludzką…

„Jedwabnik” to kolejny niezwykle udany kryminał. Znów podczas lektury trudno było mi się oderwać. Tak samo wciągnęło mnie śledztwo, co prywatne sprawy głównych bohaterów. I powem szczerze, że ten kryminał tylko zaostrzył mój apetyt na „Żniwa zła”, po które sięgnę pewno już niebawem…

A czytałam w ramach wyzwań 200 książek dookoła świata (Wlk Brytania) oraz Gra w kolory.

 

Advertisements

8 thoughts on “Księgozbiór: w czarnych barwach..?

  1. Nad zakupem Dziewczyny z pociągu zastanawiam się od kiedy się pojawiła, ale właśnie dlatego, że nie ma tego „wow” to wciąż jej nie mam i nie spędza mi snu z powiek…
    Żniwa… no właśnie… a przede mną wciąż kukułka 😛

    1. No tak… „Dziewczyny nie kupiłam, poczekałam cierpliwie na swoją kolejke w bibliotece i nie żałuję… Teraz na „Żniwa zła” czekam… Ale najwyżej do końca lutego. A na razie jeszcze kilka pozycji mam do przeczytania… 😉

  2. Zawsze trzeba dokonywać wyboru… za mnie wyboru dokonała choroba i skoro większość dnia muszę spędzić w łóżku, to laptop jest niejako moją codziennością…

    Co do „Dziewczyny…” to miałam podobne przemyślenia. Ale zawiodłam się… tzn. chyba to przereklamowanie jej zaszkodziło, bo spodziewałam się więcej, niż dostałam 😦

    1. Też myślę, ze reklama tutaj bardzo pociągnęła sprzedaż, ale za to zaszkodziła dbiorowi samej książki…

  3. Ucieszyłam się jak zobaczyłam aż trzy tytuły zgłoszone do wyzwania, ale niestety mogę zaliczyć tylko jeden z nich 😦
    „Uległość” – ma niewielką czarną ramkę i czapkę, która tak naprawdę w większej części jest szara.
    „Jedwabnik” zaliczyłabym do brązowego lub pomarańczowego, ale do czarnego????
    Zadaniem w wyzwaniu „Gra w kolory” jest czytanie książek, których okładki w PRZEWAŻAJĄCEJ części są w kolorze miesiąca. Przykro mi.
    …..
    „Uległość” zupełnie mnie nie rusza, to nie jest książka dla mnie.
    Myślę, że ze względu na ogromną promocję i wychwalanie książki miałaś co do „Dziewczyny z pociągu” wygórowane oczekiwania i mimo, że okazała się dość „przyzwoita” to Tobie było mało. Może gdyby o książce w ogóle nie było głośno to oceniłabyś ją wyżej?
    Najbardziej zachęciłaś mnie „Jedwabnikiem”, ale najpierw chciałabym przeczytać „Wołanie kukułki”.

    1. Hmmm… nie byłam pewna co do tych lektur, przejrzała te już zgłoszone i stwierdziłam, że też niektóre są dość dyskusyjne. Ale spokojnie, zaliczysz to, co uważasz za stosowne. teraz czytam bardzo czarną ksiażkę, więc w tym miesiącu na pewno będzie jeszcze jedna… 😉

      A co do samych książek… Z tych wszystkich też „Jedwabnik” najbardziej mi się podobał. Ale fakt, fajnie zacząć od „Wołania kukułki”. Ja się teraz szykuję na „Żniwa zła”…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s