Thriller, który uzależnia i daje do myślenia

Mało jest książek, o których z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że są genialne. Owszem, wiele z tych, które udało mi się przeczytać, jest dobra. Nawet bardzo dobra. Ale genialna? Jestem czytelniczką wymagającą, od książki oczekuję, że nie tylko nie pozwoli mi się oderwać od lektury, ale też, że jeszcze długo po jej zamknięciu nie da o sobie zpaomnieć. Właśnie taka jest powieść „Notebook” Tomasza Lipko…

Przyciąga okładką, zaskakuje wnętrzem

Na tę powieść zwróciłam uwagę, gdy zaczynałam pracować w księgarni. Prawda jest taka, że (każdy, kto miał okazję pracować w miejscu pełnym książek zna to zapewne z atopsji), pierwsze dni pracy księgarza to zachłyśnięcie się iloscią książek, które po prostu chce się przeczytać. Nic więc dziwnego, że od przez pierwsze dni pracy chodziłam jak nieprzytomna, próbujac spamiętać wszystkie tytuły warte uwagi. notebook2Ale czas te moje spisy robione naprędce w pamięci zweryfkował. Wiele tytułów gdzieś mi umknęło, o innych pomyślałam, że jednak nie jest to coś, co musze koniecznie przeczytać. Tylko o powieści „Notebook” zapomnieć nie mogłam.

Przyciągnęła mnie do tej książki okładka – piękny niebieski kolor z jakmś kształtem biało-czerwonym. Niby to kolory flagi narodowej, a jednak, gdy bliżej się przyjrzeć, tworzą piksele układające się w kształt ludzkiej czaszki… I jeszcze to zdanie na okładce, że to pierwszy thriller 2.0. Wtedy pomyślałam, że to hasło reklamowe, w końcu notebook kojarzy się z informatyką. Tak jak wersje 2.0…

Minęło trochę czasu, miałam inne rzeczy do przeczytania (tak… taka lista nigdy się niekonczy), ale gdzieś wciąż w pamięci była ta niebieska okładka i ciekawość, jaką wzbudziła książka „Notebook”. W końcu więc po nią sięgnęłam, nie mogło być inaczej. A gdy siegnęłam to… przepadłam!

Notebook to jedna z tych powieści, od których trudno się oderwać. A gdy już koniecznie trzeba, odlicza się minuty do momentu, w którym będzie można wrócić do lektury. Książka opowada historię prokuratora z mniej znaczącego rejonu. Ów prokurator przybywa na miejsce wypadku samochodowego. Zdarzenie, według policji, było zwykłym wypadkiem komunikacyjnym – błąd kierwocy, nic podejrzanego. Sprawca zmarł na miejscu, więc dla prokuratury sprawa oczywista, do zamknięcia niemal natychmiast. Problem w tym, że w wypadku ginie jeszcze pasażerka feralnego samochodu – dziewczyna, która umiera naszemu bohaterowi niemal na rękach, przed śmiercią wypowiadając znamienne słowa: „wciąż jestem aktywna”. Zostaje po niej tylko laptop – żadnych krewnych, przyjaciół, którzy mogliby zająć się pogrzebem. Po dane zapsane na dysku tego komputera sięga bohater powieści, bo pytanie o to, kim była ofiara wypadku, nie daje mu spokoju. To, co kryje tytułowy notebook okazuje się być jednak dużo ciekawsze, a dla niektórych bardzo niewygodne, dla innych nezwykle cenne. I tu zaczyna się walka: o prawdę, o sprawiedliwość, z systemem, z ludźmi zajmujacymi bardzo wysokie stanowiska w państwie i z równie wysoko postawionymi przedstawicielami świata przestępczego…

Jednak nie tylko świetna historia jest atutem tej powieści. Autorowi udało się wprowadzić w treść wątki społeczne: poruszona została tu na przykład kwestia funkcjonowania domów dziecka, ale też sprawy związane z kulisami funkcjonowania służb bezpieczeństwa i sądownictwa w naszym kraju.  notebookI najważniejsze; kwestia bezpieczeństwa informacji upublicznianych w sieci. Podczas lektury tej książkipo prostu trzeba sobie zadać pytanie, czy będąc użytkownikiem portali społecznościowych, ale też zwykłych maili, telefonów komórkowych, bankowości internetowej i sklepów w sieci, pozostaje się anonimowym. Ba… czy współcześnie w ogóle można mówić o prywatności? Powiem szczerze, po lekturze tej książki zaczęłam zwracać ogromną uwagę na to, co ja udostępniam w sieci, ale też na to, co udostępniają moi znajomi, bo z tego też osoby niepowołane mogą się wiele o mnie dowiedzieć…

A co z tym thrillerem 2.0? Okazuje się, że to nie był tylko chwyt reklamowy. „Notebook” naprawdę jest powieścią interaktywną. Wystarczy użyć telefonu i zeskanować zdjęcia, jakie pojawiają się co jakiś czas w tekście, by  odtworzyć krótkie filmy, które są pewnym uzupełnieniem czytanej hstorii. Nie jest to konieczne i zaniechanie tego na pewno nie przeszkodzi w odbiorze książki, ale już sama możliwość uzupełnienia lektury o treści audiowizualne jest… interesująca.

„Notebook” jest książką, po którą warto sięgnąć. Nie tylko po to, by zupełnie zatracić się w lekturze, ale też, aby przekonać się, że literatura jest dziedziną, która też idzie z duchem czasu. Nawet w epoce dominacji nowych mediów…

P.S.

„Notebook” dostępny w sieci ksiegarni Matras.

Reklamy

One thought on “Thriller, który uzależnia i daje do myślenia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s