Nosi mnie, czyli powoli planuję wyjazd

Czuję w powietrzu nadchodzące zmiany. Czuję w sobie, że jeśli za chwilę czegoś nie zmienię, to się uduszę. W przenośni i całkiem dosłownie, bo czytam też sygnały z ciała. BYć może dla niektórych brzmi to dziwnie, ale… kiedy zaczynasz akceptować swoją fizyczność i to, że w naturalny i nierozerwalny sposób związana jest ze sferą psyche, zauważasz, że ciało daje mniejsze i większe sygnały, gdy coś jest nie tak. U mnie zaczęło się od kaszlu, duszącego, mocnego i takiego, który jakby chciał rozerwać płuca. Tygodniowe L4, antybiotyk, który, moim zdaniem nic kompletnie nie dał. A potem krtki wyjazd i… jak ręką odjął. Mimo, że robiłam dokładnie to, czego każdy lekarz podczas przeziębienia zabrania: cały dzień na dworze, wśród ludzi, także w deszczu… I wtedy zrozumiałam, że mnie nosi, że dłużej tak nie pociągnę… Przyszedł czas na zmiany, te duże, życiowe, jakkolwiek patetycznie by to brzmiało, ale i te mniejsze. Zmiany otoczenia na przykład. I choć urlop zaplanowałam dopiero na koncówkę października, to sama myśl o nim już dodaje sił, energii, motywuje do działania. Więc działam. A przy okazji planuję wyjazd właśnie.

 

Kierunek: Nemcy

Pomysłów na wyjazd mam oczywiście mnóstwo. Tyle jest miejsc, które chciałabym zobaczyć, rzeczy, które chciałabym zrobić. Różne okoliczności sprawiły jednak, że wybór padł na Niemcy. O tyle jest to fajne, że nie muszę się zajmować kwestią noclegów, bo zatrzymam się u siostry. Do zaplanowania pozostaje więc tak naprawdę tylko transport. No i czas na miejscu. Na tę chwilę to jednak transport najważniejszy. Szukam więc różnych opcji…

Wybór jest tdrogau duży. Niemcy to w końcu nie koniec świata. Do pokonania mam tak naprawdę jakiś 1000 kilometrów. Ostatecznie mogę jechać samochodem. Ale… po pierwsze, wyjdzie trochę drogo. Po drugie cały dzień za kierownicą męczy, nawet na niemeickich autostradach. Po trzecie po prostu boję się, bo przecież będę podrożować z dzieckiem. Tę opcję więc skreślam od razu – to ma być urlop, a nie wielki stres.

Druga opcja: autobus. Tyle, że nie jest to najprzyjemniejszy sposób podróżowania. Zazwyczaj z powodu współpasażerów. Dużo ich tam i… duże prawdopodobieństwo, że trafi się na ludzi, którzy, no cóż, nie posiadają odpowiedniego poziomu kultury. A ja… podróżuję z dzieckiem. Więc autobus to ostateczność, choć też wygodna, bo podjedzie niemal do centrum miasta docelowego…

Opcja trzecia, której sama jeszcze nie próbowałam, ale z której już neiraz korzystala moja siostra to bus. Taki, jak choćby ten: http://piatkabus.pl/. Plus jest taki, że dojadę nim w to samo miejsce, co autobusem (choć czasem za dodatkową opłatą można i pod wskazany adres), będzie szybciej i bardziej komfortowo. No i… mniej współpasażerów. Minus: brak toalety, ale kierowcę obowiązują jakieś normy czasu pracy, więc i przerwy są stosunkowo często. Kwestia ceny: porównywalna do innych opcji, chyba, że trafi się na jakąś promocję.

Kolejna opcja to pociąg. Przyznam szczerze, że to mnie kusi, choć też trwa długo. Tyle, że wygodnie. No ale i drogo. Bilety kolejowe na trasach międzynarodowych naparwwdę osiągają ceny masakryczne. No cóż… Kiedyś może skuszę się na opcję biletu czasowego po Europie i wyruszę w taką podróż. Na razie jednak młody chyba trochę za młody…

Opcja piąta: samolot. Tutaj mankamenty są dwa: po pierwsze lokalizacja lotnisk – trzeba na nie jakoś dojechać. O ile tutaj nie ejst to problemem, bo ktoś nas podwiezie, o tyle na miejscu trzeba kombinować. Drugi mankament to cena, chyba, że upoluje się jakąś okazję. A… no i ograniczona ilość bagażu oraz ograniczenia dotyczące tego, co można zabrać na pokład. Na przykład opakowania płynów, kremów itd. Za to kusi czas podróży i warunki. TO jest komfort, nawet w tanich liniach…

Szukam więc i planuję. Porównuję ceny, biorę pod uwagę wsystkie za i przeciw. I pewno niedługo podejmę decyzję. Na razie napawam się myślą, że to już przecież niedługo. Że znów będę w drodze. A przy okazji kombinuję, co zrobić, by w tej drodze być coraz częściej. Tu też już mam pomysł. Ale o tym napiszę kiedy indziej…

P.S.
A Wy którą opcję podróżowania byście wybrali?

Advertisements

2 thoughts on “Nosi mnie, czyli powoli planuję wyjazd

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s