Krótkie rozważania o tolerancji – z okazji międzynarodowego Dnia Tolerancji

Wiecie, że dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Tolerancji? Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie temat tolerancji jest bardzo ważny. Być może dlatego, że w gronie moich Przyjaciół, takich przez duże P, jest wielu przedstawicieli najrózniejszych narodowości, religii, ras… Nauczyłam się, że w różnorodności tkwi niesamowity potencjał. I że Inny wcale nie znaczy Obcy. A na pewno nie gorszy. I jeszcze nauczyłam się, że brak tolerancji jest wyrazem strachu. A strach wyrazem braku miłości i szacunku do samego siebie…

przyjaciele

W poprzedniej notce dużo pisałam o tym, że pierwszym krokiem do osiągniecia szczęścia jest pokochanie siebie. To proste i trudne zarazem. Ale bardzo ważne, bo jeśli nie zaakceptujemy siebie, nie obdarzymy się miłością – nie pokochamy świata. To z kolei sprawi, że nie będziemy dostrzegać jego piękna. A to nie pozwoli nam cieszyć się życiem. Prosta prawda. I pewnie dlatego jednoczesnie tak trudna do przyjęcia…

Tolerancja prowadzi do akceptacji zmian

W ostatnim czasie dużo się mówi o tolerancji. Ten temat pojawia się co jakiś czas. Teraz w związku z kryzysem imigracyjnym. Nagle Europejczycy zaczęli bać się tego Innego, choć jeszcze kilka lat temu głosili wszechobecną akceptację, tolerancję, brak uprzedzeń. Co się stało? Nagle ten Obcy pojawił się tuż obok nich. Ze swoją religią, z innym kolorem skóry i z bagażem doświadczeń, którego chyba nikt mu nie zazdrości. A wszystko, co jest nieznane wywołuje w nas strach. Dlaczego? Bo sami nie jesteśmy pewni siebie i boimy sie zmian… A że zmiany przyjdą wraz z tłumami ludzi z Syrii, Afganistanu, Afryki czy jeszcze innych zakątków świata to pewne. Pytanie tylko, czy naprawdę warto się bać?

Dużo łatwiej jest zamknąć się w swojej skorupce i niczego nie zmieniać. Dużo łatwiej jest podążać dawno wytyczonym szlakiem, żyć według z góry ustalonych schematów i… narzekać, bo jednak coś nas w tym wszystkim uwiera, bo podświadomie czujemy, że te wszystkie schematy nie dają nam szczęścia, że to nie jesteśmy prawdziwi my. No dobra, jeśli ktos świadomie, ale tak naprawdę ŚWIADOMIE, wybrał zamykanie się w skorupce, daje mu to szczęście, spokój i spełnienie – ok, niech robi tak dalej. Tylko, że ja nie wierzę, że można być naprawdę szczęśliwym, żyjąc w ciagłym strachu, że jednak coś się zmieni. A zmiany są nieuniknione. I są piękne!

Strach przed Innym jest więc strachem przed zmianą. A strach przed zmianą jest tak naprawdę strachem przed akceptacją siebie samego, przed pozwoleniem sobie na pójście swoją drogą. Owszem, to jest trudniejsze. Ale jakże bardziej satysfakcjonujące, jakże ciekawsze!

stopyTolerancja to otwarcie się na świat. Na to, co nas otacza i na to, co przynosi życie. To przyjęcie, że Inne może być Piękne. I uświadomienie sobie, że skoro ja akceptuję Innego – on zaakceptuje mnie. Jeśli ja potraktuję go z szacunkiem, on będzie szanował mnie. Jeśli ja odkryję w Innym piękno – on może odkryć takie samo piękno we mnie. I tu dochodzimy do punktu wyjścia – bo jak pozwolić sobie i innym na odkrywanie w sobie piękna, skoro… samego siebie się nie akceptuje?

Podróż – odkrywanie piękna świata i otwieranie się na Innych

Uwielbiam podróżować. Bardziej jednak niż zwiedzać muzea lubię, podobnie jak Kasia z bloga worqshop, odkrywać miasta – z ich oryginalną atmosferą, urokliwymi miejscami i… ludźmi, których mogę tam spotkać. I nawet nie chodzi o to, żeby po każdej podróży od razu napisać reportaż, ale o to, by dowiedzieć się czegoś więcej – o nich i osobie. Najłatwiej jest przejrzeć się w oczach innego człowieka.

Ostatnio byłam w Heidelbergu, w Niemczech. Zmieniło się tam bardzo w ciągu kilku lat. Więcej jest osób o ciemniejszym kolorze skóry, kobiet zasłaniających włosy lub całą twarz. I jeszcze więcej różnych języków słyszy się na ulicy, choć to miasto zawsze było przecież wielokulturowe… Dla mnie najciekawsze było obserwowanie tej zmiany i ludzi, zwłaszcza rodowitych mieszkańców, Niemców. I wiecie co? Większość się bała, budowała wokół siebie mur i maskowała go agresją. Nie, nikt nikogo nie pobił, ale wystarczyło spojrzeć, jak wojowniczo odnosi się pani do sprzedawcy kawy, który nazywał się Kader i widać było, że jest Turkiem, Syryjczykiem lub Irańczykiem. Tylko wiecie – agresja pani włączyła agresję u sprzedawcy, który chwilę wcześniej mile ze mną rozmawiał. I z tej sytuacji nikt nie wyszedł wygrany, bo obie strony przypłaciły ją stresem. A we mnie krótka wymiana zdań z tym chłopakiem naprawdę zostawiła miłe wspomnienia – to jedna z tych chwil, które z tamtej podróży zapamiętałam najwyraźniej…

Nie warto bać się Innego. Dużo fajniej jest się otworzyć na to, co przynosi nam życie i… inni ludzie! Różnorodność jest piękna, wystarczy ją zaakceptować, tak po prostu. Łatwiej nam będzie to zrobić, gdy zaakceptujemy siebie. Bo otaczający świat zawsze oglądamy przez własny pryzmat. Więc uśmiechnijmy się przyjaźnie do siebie i do otaczających nas ludzi…

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s