Odpuszczam…

Miałam ambitny plan – przynajmniej trzy notki w tygodniu, oczywiście do tego regularne udostępnianie postów na Facebooku i w innych mediach społecznosciowych. Raz w tygodniu gruntowne odkurzanie, porządkowanie, codzienne planowanie wszystkich zadań i systematyczne skreślanie ich z listy  w momencie, gdy są już wykonane. Do tego jeszcze obowiązkowo jakaś godzina poświęcona na scrapowe hobby i przynajmniej 50, no dobra 100 stron przeczytanych każdego dnia. Wytrzymałam tydzień. A potem mój organizm się zbuntował…

Kiedy nie słuchasz umysłu – buntuje się ciało

Nie pierwszy raz zresztą. Już prawie dziesięć lat temu skojarzyłam, że niektóre reakcje mojego ciała mają więcej wspólnego z kwestiami psychiki niż czystej biologii – nagłe bóle brzucha i mdłości wcale nie wynikały z tego, że zjadłam coś, co mi zaszkodziło, ale ze stresu gromadzącego się w ciele przez dłuższy czas. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że czasem lepiej jest sobie odpucić, że nie ma nic ważniejszego niż własne zdrowie, dobre samopoczucie. Brnęłam w te stresujące sytuacje, bo tak trzeba było, takie były oczekiwania wokół. I w końcu gubiłam siebie. Tak bardzo, że to moje ciało, a nie rozum czy serce, których przestawałam słuchać, musiało się o mnie upomnieć.

Wtedy byłam w stanie nawet z gorączką włączyć komputer, bo miałam milion spraw do załatwienia na wczoraj. I koniecznie musiałam je zrobić sama. bankiI to natychmiast. Miałam wrażenie, że bez tego cały świat by się zawalił. Aż w końcu odkryłam, że to wcale nieprawda! I najważniejsze: nauczyłam się odpuszczać. Dopuszczać do siebie myśl, że to, co wszyscy uważają za słuszne i pożądane, wcale nie musi takie być. Przynajmniej nie dla mnie.

Naucz się odpuszczać

Od tamtej pory wiem, że kiedy ciało daje mi wyraźne sygnały, że mam odpuścic, odpocząć, należy tak zrobić. Tym razem znów rzuciłam się na głęboką wodę trochę bez zastanowienia. I przypłaciłam to ostrym bólem gardła. Ale już nie miałam wyrzutów sumienia, gdy cały dzień spędziłam z książką. Bo zrozumiałam, że czasem po prostu TRZEBA ODPUŚCIĆ. Jeśli kocha się i szanuje siebie. A ja chcę o siebie dbać…

I teraz odpuszczam już bez wyrzutów sumienia. Jasne, że czasem, gdy daję sobie czas na takie nicnierobienie, gdzieś z tyłu głowy pojawiają się wyrzuty sumienia. Te też odpuszczam. Niech sobie będą – nie da się zahamować myśli, ale można nauczyć się nieprzykładania do nich większej wagi. Niech sobie są, niech przepływają, ja ich nie zatrzymuję, nie poświęcam im nawet chwili refleksji. I dzięki temu jestem szczęśliwsza… A świat nie zawali się, jeśli kolejną notkę napiszę dwa dni później…

Reklamy

2 thoughts on “Odpuszczam…

  1. Kiedy przeczytałam początek tego posta byłam w lekkim szoku, bo taaaakiego planu to nawet ja nie mam… Tyle się nie da zrobić każdego dnia… tzn owszem jestem w stanie przeczytać np. 150 czy 200 stron książki dziennie i opublikować 4-6 postów tygodniowo, ale nie da się codziennie czytać, publikować, kopiować na społecznościowe, kopiować recki na portale… i wiele innych… a do tego prawdziwe życie… Teraz złapało mnie przeziębienie a wcześniej zapalenie spojówek…
    Trzymaj się i zwolnij 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s