Uwaga! Capoeira uzależnia!

Zaczęło się od zajęć pokazowych, na które poszedł nas czteroletni wtedy syn. Miało być na próbę: jak się spodoba, zapisujemy Młodego, jak nie – to nie, trudno. Wtedy sprawę przesądził ogromny bęben (jak się okazało atabaque, ale o tym miałam dowiedzieć się pół roku później). Potem były regularne treningi i wielka impreza, na której Młody dostał pierwszy sznur (oznaczenie stopnia zaawansowania w capoeira). A jakiś czas później przyszło… uzależnienie!

Jak wiadomo nałogi to nic dobrego. Wyjątek stanowią te, które nie uzależniają człowieka od chemicznych substancji, wywołujących złudne poczucie szczęścia i spełnienia. Uzależnienie od wybranej aktywności fizycznej, od zwiększonej liczby endorfin po każdym treningu  tym samym od naprawdę dobrego samopoczucia to samo zdrowie! I powie to każdy, kto regularnie uprawia jakiś sport.

Uzależnienie od capoeira

capoeira2Prawda jest taka, że jeszcze dużo czasu upłynie, nim będę mogła powiedzieć, że jestem choć w drobnym stopniu specjalistą od capoeira. Mniej lub bardziej regularnie trenuję od mniej więcej pół roku. Ale już wiem, że od tej brazylijskiej sztuki walki po prostu się uzależniłam. Symptomy? Poczucie jakiegoś rodzaju straty, gdy raz czy drugi z różnych powodów nie mogę pójść na zajęcia, a z drugiej strony taka mała ekscytacja przed każdymi warsztatami, eventem czy… takim zwykłym treningiem.

Ostatnio znów miałam okazję poczuć ten „flow”. Niesamowitą energię, którą trudno opisać. Energię, która bardzo nakręca… Znów były warsztaty, spotkanie z fantastycznymi ludźmi, duża dawka wysiłku, zmęczenie, ale przede wszystkim ta energia właśnie. Bo tak naprawdę chyba ona sprawia, że capoeira potrafi uzależnić.

Czym jest capoeira?

Ale od początku. Choć mam wrażenie, że capoeira robi się w Polsce coraz bardziej popularna, wciąż wielu ludzi otwiera ze zdumieniem oczy, pytając: ale, o co właściwie chodzi? Już tłumaczę.

Capoeira to brazylijska sztuka walki. Swoimi korzeniami sięga czasów niewolnictwa w Ameryce Południowej, przede wszystkim z Brazylii, bo z tym krajem capoeira kojarzona jest najbardziej. Jednak, gdy przyjrzeć się z bliska, w capoeira odnajdziemy elementy różnych sztuk walki, akrobatyki i… plemiennych tradycji! Capoeira bez muzyki, bez tradycyjnych instrumentów, charakterystycznych śpiewów i klaskania nie byłaby tym, czym jest. A jest, jak twierdzą niektórzy, najpiękniejszą ze sztuk walki.

Bo trzeba przyznać – choć capoeira z daleka wygląda jak specyficzny taniec, pełno w niej kopnięć, podcięć, a elementy z treningów spokojnie można byłoby wykorzystać w samoobronie (oby nie trzeba było!). Ale w tym wszystkim jest coś, co sprawia, że na grę (w capoeira nie mówi się o walce, ale o grze właśnie) patrzy się z przyjemnością. Tak wielką, że po chwili chce się samemu wyjść na środek i zagrać!

Capoeira wspiera rozwój

To chyba nikogo nie dziwi. O tym, że capoeira może stać się genialnym wspomagaczem wszechstronnego rozwoju (dzieci i dorosłych) można przeczytać niemal capoeira1wszędzie. Oprócz sprawności fizycznej i koordynacji ruchowej regularne treningi uczą także pracy w grupie, kształtują postawę szacunku, wzmacniają poczucie własnej wartości, pomagają ćwiczyć koncentrację i spostrzegawczość, uczą podejmowania szybkich decyzji… Takich zalet można wymieniać jeszcze wiele. Tyle, że podobne rzeczy można powiedzieć o innych formach aktywności. Co więc jest takiego w capoeira, że to właśnie od niej się pozytywnie uzależniłam?

Powodów jest kilka. Oto one:

  • Fantastyczna atmosfera szacunku, chęci pomocy i przyjaźni na treningach, warsztatach, wyjazdach – tu mogę mówić o grupie Arue, w której zaczęliśmy ćwiczyć. Można uznać, ze to przypadek, bo zaczynając treningi nie ma się pojęcia o różnych grupach i tych subtelnych różnicach miedzy nimi. A jednak mam wrażenie, że to był po prosu odpowiedni czas, odpowiednie miejsce i odpowiedni ludzie. I to dotyczy nie tylko tych, których co tydzień spotykam na treningach, ale także brazylijskich „szefów”, którzy powtarzają na każdym kroku, że niezależnie od stopnia zaawansowania w capoeira wszyscy jesteśmy ważni.
  • Muzyka, która tworzy niesamowity klimat. Tym bardziej, że rytmy wybijane na bębnach (atabaque) i tamburynach (pandeiro) oraz specyficzne dźwięki berimbau uzupełniane klaskaniem i charakterystycznym śpiewem, to klimaty, które po prostu do mnie trafiają. To muzyka tradycyjna, taka która potrafi wytworzyć odpowiednią energię.
  • Energia, która sprawia, że nawet po ciężkim dniu ma się ochotę na trening. I choć boli głowa, choć ma się naprawdę wszystkiego dosyć, po półtoragodzinnym, często naprawdę dużym wysiłku fizycznym, człowiek ma w sobie mnóstwo radości. I takiego poczucia, że wszystkie problemy nie są aż tak wielkie, że da radę!
  • Relaks. Bo kiedy trzeba się skoncentrować na tym, by dobrze wykonać ćwiczenie, bo kiedy trzeba skupić myśli na tym, co robi przeciwnik i odpowiednio na to zareagować, wreszcie, gdy trzeba wczuć się w rytm muzyki i dać się jej ponieść, wszystkie problemy bledną. A po treningu wypoczęty umysł jest w stanie znaleźć rewelacyjne rozwiązania!
  • Treningi rodzinne. Capoeira jest takim rodzajem aktywności, który można uprawiać razem z dziećmi. nawet pięcioletnimi (jak w naszym przypadku). Oczywiście dorośli czasem ćwiczą, co innego niż dzieciaki, ale w grze można spotkać się ze swoją pociechą. I to jest niesamowite!
  • Capoeira może ćwiczyć każdy! Nie ma znaczenia wiek, nie ma znaczenia poziom sprawności fizycznej. Wszystko jest do ogarnięcia. A kiedy już się wkręcisz, szybko zdajesz sobie sprawę, że największe ograniczenia nie znajdują się w ciele, ale… w głowie!
  • Capoeira zmusza do wyjścia poza sferę komfortu. Mnie zmusza na każdym treningu: bo trzeba zrobić ruch, który wcześniej uznawałam za niewykonalny. Bo trzeba głośno zaśpiewać na forum. Bo trzeba pozbyć się blokującego wstydu, wyjść na środek i zagrać. Bo trzeba uwierzyć w siebie. A jak uwierzysz w siebie na treningu, to uwierzysz i w życiu! I to w capoeira jest chyba najlepsze!

Zacząć trenować

Wiecie, co w capoeira jest najtrudniejsze? Wcale nie stanie na rękach, czy skomplikowane akrobacje. Najtrudniejsze jest zacząć. Pójść na pierwszy trening i uwierzyć, że wszystkiego można się nauczyć. A kiedy najlepiej zacząć, jeśli nie od początku roku? Przecież styczeń to idealny moment na wprowadzanie zmian. Więc może warto zorientować się, gdzie są najbliższe treningi (namiary na trenerów grupy Arue z Górnego Śląska i Zagłębia podane na końcu udostępnionego w tym poście filmu) i po prostu spróbować!?! Być może stwierdzisz, że to nie dla Ciebie, ze to kompletnie nie Twój klimat. Ale być może właśnie w ten sposób zaczniesz jedną z najfajniejszych przygód swojego życia?

*Autorem udostępnionego wyżej filmu jest Marian Folga. Występują członkowie grupy Arue Polska.

Advertisements

2 thoughts on “Uwaga! Capoeira uzależnia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s