Minimalistycznie · Slow life

Magia Świąt z hipermarketu

Miałam plan: pojadę do Łodzi, przede wszystkim na warsztaty capoeira, ale przy okazji zwiedzimy też to miasto. Pospacerujemy łódzkimi uliczkami, poszukamy charakterystycznych murali, przywitamy się ze stojącymi tu i ówdzie figurami bohaterów dobranocek, a na koniec pójdziemy na bożonarodzeniowy jarmark na ulicę Piotrkowską. W planach była jeszcze wizyta w Manufakturze – w centrum doświadczeń. I… właściwie na tej Manufakturze się skończyło… Trochę zabrakło czasu, ale okazało się też, że magię Świąt najłatwiej jest dziś znaleźć w hipermarkecie. Tylko czy to taka prawdziwa magia?

Marzyła mi się podróż w stylu slow: bez pośpiechu, z odkrywaniem miejsc, obok których zazwyczaj przechodzi się bez refleksji. No i liczyłam na to, że w Łodzi, magia Świąt będzie obecna nie tylko na witrynach sklepowych. Może nie liczyłam na jarmark na miarę tego krakowskiego czy wrocławskiego, ale przecież Łódź jest miastem, które też ma swój klimat. Specyficzny, charakterystyczny, ale jednak…

Świąteczna atmosfera z hipermarketu?

Okazało się jednak, że takim prawdziwym centrum Łodzi jest właśnie Manufaktura. Trudno się temu dziwić – to ogromne centrum handlowe i rozrywkowe, które – obok łódzkiej Filmówki i ulicy Piotrkowskiej – jest główną wizytówką miasta. Samo centrum jest zresztą niezwykle ciekawe, bo obok typowych szakupy-2klepów (swoje lokale mają tu chyba wszystkie możliwe sieciówki) i popularnych barów typu fast food, znaleźć tu można wspomniane już centrum doświadczeń (rewelacja, choć chciałoby się więcej!), ściankę wspinaczkową, szkołę tańca, klub fitness, kino, a nawet muzeum i teatr! Na dziedzińcu można zjeść w dobrych restauracjach, które serwują kuchnię dla odmiany w stylu slow (swój lokal ma tu na przykład Magda Gessler). Do tego dochodzą też różnego rodzaju wydarzenia kulturalno-rozrywkowe.

W okresie przedświątecznym to właśnie świąteczny jarmark ze stoiskami, na których nabyć można wyroby rękodzielnicze, regionalne produkty spożywcze, a także nieodzowne w takiej sytuacji grzane wino. Jest też karuzela dla najmłodszych, lodowisko i wielki kalendarz adwentowy. Nic więc dziwnego, że Manufaktura budzi zainteresowanie wielu ludzi.

A jednak czuję tu pewien zgrzyt: taka prawdziwa magia Świąt gryzie mi się bardzo z centrum handlowym, które kojarzy mi się z wyśrubowanym do granic możliwości konsumpcjonizmem. Bo przecież wszystko tu: i radosne świąteczne piosenki, i fabryka pierniczków, i nawet cały ten tradycyjny jarmark mają jedno zadanie: przekonanie ludzi, że mają różne świąteczne potrzeby. I że z pewnością je zrealizują właśnie tu, w centrum handlowym…

Magii Świąt szukam gdzie indziej

Od zeszłego roku, kiedy miałam okazję w okresie przedświątecznym pracować w centrum handlowym, mam na tego typu miejsca swego rodzaju alergię. Zwłaszcza teraz, gdy po pasażach biega mnóstwo osób z obłędem w oczach szukających prezentów, a przy okazji kupujących mnóstwo zupełnie niepotrzebnych bibelotów. Tylko dlatego, że ładnie wyglądają na wystawie, że w promocji, że…

Przez to wszystko Święta ograniczają się do kupowania, do wydawania pieniędzy i do… brania kredytów (nie bez przyczyny właśnie teraz, no i jeszcze przed wakacjami, pojawia się najwięcej reklam tzw. „chwilówek”). Kurczę, nie godzę się na to! Nie czuję potrzeby kupowania i przedświątecznego chodzenia po sklepach. Prezenty kupiłam już wcześniej, jedzeniowe zakupy zrobię z listą w ręce tak, by nie kupić zbyt dużo. A magii Świąt poszukam gdzie indziej: na jarmarkach, na lodowisku, w ulubionej niesieciowej kawiarni z pierniczkową sojową latte i świąteczną książką w ręce… Ale o tym będzie kolejny post…

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s