I nie przestawaj opowiadać innym, co się działo w Sarajewie – „Ukryta róża” Reyes Monforte

Ta książka przyciągnęła moją uwagę, gdy tylko pojawiła się w księgarniach. Autorka z Hiszpanii, znane zresztą nazwisko, dość mocno chwalone. Akcja dzieje się na Bałkanach, potem na Półwyspie Iberyjskim. Piękna, choć zapowiadająca dość dramatyczny temat okładka. Intrygujący tytuł… A jednak trochę czasu minęło do momentu, w którym sięgnęłam po lekturę. Być może to z powodu dużej ilości książek, które czekały w kolejce do przeczytania? A być może chodziło o recenzje, na które trafiłam, a które zgodnie twierdziły, że książka jest rewelacyjna, ale… mocna.

Wspomniane opinie o „Ukrytej róży” nie myliły się wcale. Rzeczywiście książka jest niesamowicie dobra: poruszająca wręcz do szpiku kości, wciągająca tak, ze trudno się od niej oderwać, a jednocześnie tak brutalna, ze kilka razy, szczególnie podczas lektury pierwszej części, miałam ochotę po prostu ja odłożyć i spróbować zapomnieć. Tyle, że obrazów, jakie na początku powieści nakreśliła autorka, trudno byłoby zapomnieć. Naprawdę…

„Nie trzeba odrzucać szczęścia, ani go lekceważyć”

 
„Ukryta róża” to historia młodej dziewczyny, która nagle znajduje się w największym piekle bałkańskiej wojny. Na swoje nieszczęście jest Bośniaczką, muzułmanką, a to sprawia, że gdy Serbowie opanowują jej rodzinne miasto, znajduje się na bardzo złej, przegranej wręcz pozycji. Może się jedynie modlić o odrobinę szczęścia. Albo o szybką śmierć, która uwolni ją od widzianych wcześniej brutalnych obrazów i od nieludzkiego cierpienia, jakie Serbowie zadawali Bośniakom…
Zehera, główna bohaterka, w wieku osiemnastu lat na własnej skórze doświadczyła tak nieludzkiego okrucieństwa, że aż trudno to sobie wyobrazić. Udaje jej się jednak przeżyć, uciec do Hiszpanii, gdzie ma nadzieję na zbudowanie nowego życia, odnalezienie bezpiecznej przystani. Jednak i tu nie jest cukierkowo. Zehera wciąż musi stawiać czoła demonom przeszłości i nawet, kiedy wydaje się, że w końcu osiągnęła przynajmniej niewielki spokój, znów okazuje się, że życie nie zamierza jej oszczędzać…

„Dopóki jest jakaś róża, albo ktoś się uśmiecha, słowa mają
jeszcze sens”

 

„Ukryta róża” to książka poruszająca. Zawarte w lekturze opisy tego, co działo się nie tak dawno przecież na Bałkanach i historia trudnego życia Zehery, która równie dobrze mogłaby być przykładową historią innej bośniackiej muzułmanki porażają. Trudno po przeczytaniu tej książki spokojnie zasnąć, trudno przejść nad nią do porządku dziennego: odstawić na półkę i przestać o niej myśleć…

Wrażliwego czytelnika ta powieść może porazić swoją
brutalnością.
Dlatego nie powinien po nią sięgać ktoś, dla kogo niezwykle
realistyczne opisy zbrodni popełnianych podczas bałkańskich konfliktów zbrojnych,
mogą być zbyt trudne w odbiorze. Ten konflikt miał miejsce przecież tak niedawno,
łatwo więc sprawdzić, co się wtedy działo. Reyes Monforte sprawdziła. I
postanowila nie oszczędzać swoich czytelników…

Ale jest to też książka wartościowa. Taka, która powinna być
czytana. Ku przestrodze.
Bo porusza nie tylko problem bestialskich zbrodni
wojennych, o których w większości coś wiemy, ale także temat tego, co z
ocalałymi działo się już po wojnie. I z tymi, którym udało się uciec w
bezpieczne miejsce i tym, którzy wojnę przetrwali w swojej ojczyźnie. Powiem
szczerze, że jest to tak samo porażające, jak opisy wojny. Tyle tylko, że te
drugie, choć może mniej brutalne, są jeszcze trudniejsze do ogarnięcia,
trudniejsze do zrozumienia.

Ta książka nie jest dla każdego. Jak już wspomniałam
wcześniej – nie powinien po nią sięgać ktoś, kto boi się brutalnych opisów gwałtów,
bestialskich mordów.
A jednak to powieść, która niesamowicie wciąga. Jest napisana
tak, że trudno się od niej oderwać i na pewno wywołuje wiele emocji i
refleksji. Ta powieść to tak naprawdę zapis historii, o której nie wolno nam
zapominać. Historii, która zdarzyła się mniej więcej ćwierć wieku temu,
niedaleko, w Europie. I na którą wszyscy patrzyliśmy, nie mogąc (albo nie
chcąc) nic zrobić.

Znamienne są słowa, jakie pojawiają się gdzieś pod koniec
lektury, w momencie, gdy Zehera przyjeżdża do Sarajewa, gdzie spotyka się ze
swoim siostrzeńcem:

„Módl się za nich i nie przestawaj opowiadać innym, co się działo
w Sarajewie”
 
To apel do bohaterki. Ale też chyba apel do każdego z nas.
Reyes Monforte zrozumiała go dosłownie i postanowiła opowiedzieć, co działo się
na Bałkanach w czasie wojny…
Moja ocena: 10/10, mimo brutalnych opisów, tu w pełni uzasadnionych.
Wydawnictwo WAM. Tłumaczenie: Zbigniew Zawadzki. Ilość
stron: 501.
Czytałam w ramach wyzwań:

 

WyPożyczone (egz. z biblioteki)
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s