CALineczkowe wspomnienie kwietnia

I znów się spóźniłam. Tym razem w dokończeniu, a właściwie w obfoceniu i pokazaniu kwietniowego CALendarza przeszkodził mi długi weekend, baaardzo aktywny i trochę meczący. Ale w końcu się udało. Dziś mogę powspominać, co się działo w poprzednim miesiącu…

Aktywny miesiąc rodzinnych spotkań

Zaczęło się niespokojnie, chorobą Młodego (znowu!) i nerwami spowodowanymi oczekiwaniem na wyniki badań. Na szczęście nic takiego,a  moje stresy były na wyrost. Ale to uświadomiło mi, że stanowczo za dużo myślę, analizuję. Za bardzo się nakręcam. pozwalam, by stres zawładnął moją głową. Dlatego postanowiłam wrócić do regularnej medytacji. Oczyścić umysł z myślowego smogu i now spojrzeć na świat takim, jakim jest. A przynajmniej spróbować…

DSCN1489

Wracając jednak do kwietnia. Było aktywnie i rodzinnie. najpierw Święta Wielkanocne i moja nieco szalona podróż do Krakowa i nocny powrót do domu. Wszystko po to, by przywieźć brata mojej mamy z rodziną. A przy okazji uczestniczyć w wielkanocnej liturgii w cerkwi. Muszę przyznać, że ta prawosławna liturgia przemawia do mnie. I jeszcze to wrażenie, ze ludzie autentycznie cieszyli się ze Zmartwychwstania Jezusa. Czegoś takiego nie doświadczyłam ani podczas mszy katolickiej, ani podczas ewangelickiego nabożeństwa. Zachwyciło mnie też to, że przestrzeń cerkwi jest jakby oswojona. To sacrum, które miesza się z profanum. To nie jest przestrzeń, w której panuje tabu (choć z drugiej strony, większość kobiet wchodzi z chustami na głowach), to miejsce, które jest trochę jak dom…

DSCN1490

Później był chrzest Emilki – mojej siostrzenicy. Co do samego wydarzenia mam mieszane uczucia. pisałam już o tym w notce, w której pokazywałam kartkę, jaka powstała z tej okazji właśnie. A tydzień później kolejna impreza rodzinna – rocznica ślubu moich dziadków. Nie byle jaka, bo sześćdziesiąta. Nie potrafię wyjść z podziwu, że można z jednym człowiekiem przeżyć tak wiele i wciąż się cenić, szanować, kochać, choc zupełnie inną miłością niż ta, której ja miałam okazję doświadczyć w moim życiu. A jednak przyjemnie się patrzy na dwójkę starszych już, nieco zmęczonych życiem ludzi. Na dziadka, który kupuje babci bukiet z sześćdziesięciu róż i na babcię, która kryguje się jak panienka przyjmując te kwiaty, ale przecież widać, że jest jej miło…

DSCN1491

Przez te wszystkie uroczystości, spotkania, imprezy kwiecień minął szybko i miło, ale też zmęczył mnie trochę. I to własnie przyniosło refleksję, że czasem trzeba powiedzieć stop. Że warto żyć po swojemu, bo męczenie się tylko dlatego, że wypada jest trochę stratą czasu. A może to nie kwiecień? Może to moje urodziny natchnęły mnie do takich refleksji? Ale o tym już przy okazji CALendarza majowego…

DSCN1487

CALendarz tworzę oczywiście w ramach rocznego wyzwania na blogu UHK-Gallery. Szczegóły znajdziecie tutaj.

Reklamy

4 thoughts on “CALineczkowe wspomnienie kwietnia

  1. Jak to, nie skomentowałam nic? A jestem pewna, że czytałam tego posta i oglądałam calineczki już dawno? No to nadrabiam – bo faktycznie mnóstwo się działo i pięknie to zilustrowałaś!

  2. Niesamowite ile te rysunki niosą treści i wspomnień dla Ciebie. Jak przeczytałam to zupełnie inaczej na nie patrzę… pięknie jest i daje do myslenia, ale tak pozytywnie bo o różnych rodzajach miłości 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s