Oni mnie inspirują – Edyta z Pozytywnie o życiu

Pomysł na ten cykl urodził się, gdy zobaczyłam zdjęcie, jakie Edyta opublikowała na Fejsbuku. Ona i jej syn, teraz jeżdżący na wózku, wspólnie na biegu Wings for Life. To zdjęcie sprawiło, że mi też się zachciało chcieć. Zresztą Edyta motywuje mnie swoimi wpisami niemal codziennie. Takich ludzi jest wokół mnie dużo. I tak sobie pomyślałam, że Ci ich przedstawię. Może i Ciebie zainspirują?

Edytę poznałam już jakiś czas temu. Wtedy byłyśmy takimi netowo-scrapowymi koleżankami. Spotykałyśmy się wirtualnie przy okazji wyzwań artjournalowych. Raz nawet udało nam się zobaczyć w realu – na scrapowym zlocie w Łodzi. A potem dowiedziałam się, że Edycie życie obróciło się o 180 stopni. Wszystko z powodu Szymona, u którego zdiagnozowano guza kręgosłupa. Dla mnie, też matki przecież, to sytuacja niewyobrażalna. Edycie też było ciężko, ale… paradoksalnie właśnie ta sytuacja sprawiła, że zmotywowała się jeszcze bardziej. I teraz jeszcze bardziej inspiruje innych.

Postanowiłam zadać Edycie kilka pytań. Mam nadzieję, że tak jak ja polubicie tę pełną energii dziewczynę i pozwolicie jej, by i Was inspirowała codziennie. Warto odwiedzić jej stronę na Fejsbuku, bo tam naprawdę moc pozytywnej energii i motywacji! A teraz już oddaję głos bohaterce dzisiejszego wpisu:

Sonrisa: Po pierwsze, ponieważ to taki wywiad trochę nawiązujący do Dnia Matki to… czy macierzyństwo miało wpływ na to, kim jesteś teraz?

Edyta: Oczywiście że miało. I to niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu. Jeszcze będąc w ciąży byłam pewna że będę wychowywać małego aniołka, który płacze tylko tyle, ile potrzeba ładnie śpi i wszystko je. Zderzenie z rzeczywistością było bardzo bolesne bo Szymon okazał się typem wręcz odwrotnym. Jednym słowem dał mi mocno w kość. Od tamtej pory nie daję się ponieść swojej fantazji w myśl zasady, że lepiej być miło zaskoczonym, niż niemile rozczarowanym. Gdy Szymon skończył 4 lata zdiagnozowano u niego guza wewnątrz kręgosłupa i wtedy po raz kolejny musiałam zmienić swój system wartości i dotknąć macierzyństwa z zupełnie innej strony. Jednak wcale nie była ona gorsza, wręcz przeciwnie.

Sonrisa: Czy podjecie decyzji o tym, że koncentrujesz się na synu (i na sobie, by być dla niego), było trudne? czy było coś niemiłego (reakcje otoczenia itd), i czy zdarzały się momenty, że żałowałaś podjęcia takiej decyzji (rezygnacja z pracy itd)?

Edyta: Nigdy nie żałowałam i żałować nie będę, ponieważ Szymon jest dla mnie najważniejszy. Dlatego decyzja o podjęciu się całkowitej opieki nad nim przyszła mi bardzo łatwo. Oczywiście Zdarzały się trudne momenty, w szczególności początki rehabilitacji były bardzo ciężkie ze względu na niechęć Szymona do jakiejkolwiek współpracy. Jednak z czasem wszystko zatrybiło. Dzięki specjalistom Zrozumieliśmy, że więcej wcale nie znaczy lepiej. W tym czasie najbardziej bolało mnie gdy mówiono o Szymonie, że jest „biednym dzieckiem”, i że powinniśmy jeszcze bardziej go rehabilitować jednoznacznie dając tym samym do zrozumienia, że za mało się staram. Na szczęście już dawno przestałam się tym przejmować i dzięki temu znacznie mi ulżyło

Sonrisa: Skąd czerpiesz motywację do działania – do tego, żeby rano wyjść na trening itd.?

Edyta: Największą motywacją oczywiście jest dla mnie sam Szymon. Pomimo tego że już znacznie się usamodzielnić w dalszym ciągu potrzebuje mojej pomocy w przemieszczaniu się z miejsca na miejsce. A on cały czas rośnie. W tej chwili razem z wózkiem inwalidzkim waży ponad 50 kg. 2 razy w tygodniu jeździmy tramwajem na basen. Nie zawsze znajdzie się ktoś chętny do pomocy przy wniesieniu wózka dlatego muszę polegać na sile własnych mięśni. Jeśli nie będę silna i sprawna nie będę w stanie mu w pełni pomóc.

Edyta2

Sonrisa: Co według Ciebie oznacza bycie szczęśliwym i jak można dojść do takiego etapu w życiu, by móc powiedzieć, że właśnie jest się szczęśliwym?

Edyta: Bycie szczęśliwym to docenianie tego, co się ma. Ja przez pierwsze lata macierzyństwa tego nie dostrzegałam i wiecznie zastanawiałam się nad tym, co by było gdyby Szymon był innym dzieckiem. Dopiero dramat, jaki nas spotkał, otworzył mi oczy, dzięki czemu przestałam się w końcu okłamywać i zaczęłam odczuwać szczęście.

Sonrisa: Jak organizujesz swój dzień? Co Ci w tym pomaga?

Edyta: Cały mój plan dnia jest podporządkowany Szymonowi dzięki temu mogliśmy wypracować we dwójkę regularny plan dnia. Rano zawożę Szymona do przedszkola, wtedy mam czas dla siebie – idę biegać do lasu, na trening na siłownię lub spotykam się z innymi mamami. Śmieję się że, mój etat zaczyna się od godziny 14:00, kiedy odbieram Szymona z przedszkola i trwa do samego wieczora. I tak od poniedziałku do piątku. W weekendy Jestem mamą przez 24 godziny na dobę dlatego życie towarzyskie moje i mojego męża zeszło na bardzo dalszy plan. Ale wcale tego nie żałujemy bo dzięki temu nauczyliśmy się spędzać fantastycznie czas tylko we trójkę.

Wszystko co robię, wszystkie moje plany i cele determinowane są przez mojego małego siłacza.

Sonrisa: Czy pozwalasz sobie na jakieś drobne przyjemności? Jeśli tak, to zdradź nam tajemnicę, co to jest?

Edyta: Pewnie pamiętasz film Amelia. Tytułowa bohaterka potrafiła czerpać przyjemność z zanurzania dłoni w worku z ziarnem, w puszczaniu kaczek na stawie czy rozbijaniu skorupki z karmelizowanego cukru. Ja uwielbiam wypić kawę w kawiarni, biegać z górki na pazurki z rozłożonymi ramionami, wybrać się na łowy do lumpeksu i raz w miesiącu pójść na manicure. Ot cała moja tajemnica lubię pracować nad sobą, nad swoim ciałem i duchem. Chcę dawać Szymonowi jak najlepszy przykład, My też potrafią walczyć o siebie bo życie nie będzie go rozpieszczać. Musi być silny zarówno fizycznie jak i psychicznie, a nie nauczy się tego lepiej, niż biorąc przykład ze swoich rodziców.

By też potrafił walczyć o siebie

Edyta3

Mam nadzieję, że słowa Edyty choć trochę Was zainspirują. Do tego, by zawsze iść za głosem serca, by skoncentrować się na tym, co naprawdę ważne. By zawsze, mimo przeciwności, iść do przodu uśmiechając się do życia. I by być szczęśliwym. Tak po prostu!

Zdjęcia z tego wpisu pochodzą ze strony Edyty, której bardzo dziękuję za to, że zgodziła się  na gościnne występy u mnie!

P.S. Naprawdę zachęcam do odwiedzenia strony Edyta Warych – Pozytywnie o Życiu na Fejsie i bloga Edyty.

Reklamy

9 thoughts on “Oni mnie inspirują – Edyta z Pozytywnie o życiu

  1. Twój wywiad dał mi wiele radości i zmusił do przeanalizowania wszystkiego, co nas spotkało, na nowo. I wiesz co? Czuję satysfakcję i dumę z samej siebie, że pomimo poświęcenia się opiece nad Szymonem w końcu udało mi się znaleźć samą siebie. Dziękuję ❤

    1. Oj, bardzo mądra osoba z tej Edyty. I naprawdę inspiruje, żeby w końcu wziąć się za siebie, bez szukania wymówek!

  2. Niezwykła kobieta. Historia pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia i wszystko zależy od nas. Ktoś kiedyś powiedział: „jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach”. Możemy planować a życie i tak napisze swój scenariusz 🙂

    1. Dokładnie tak jest. lepiej więc nie planować jakoś bardzo wprzód. albo przynajmniej – nie przyzwyczajać się do tych swoich planów!

  3. „Bycie szczęśliwym to docenienie tego, co się ma”- święte słowa! Bardzo dobry wywiad i inspirująca osoba, przeczytałam jednym tchem.

    1. Cieszę się, że wywiad przypadł Ci do gustu. I zachęcam do śledzenia profilu Edyty. Naprawdę daje motywacyjnego kopa!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s